W Gnieźnie bywało różnie

Fot. Archiwum

Grzegorz Walasek jako jeden z nielicznych nie zawiódł w ostatnim meczu z Włókniarzem Częstochowa. Teraz wszyscy liczą, że poprowadzi PGE Marmę do zwycięstwa nad Startem.

- W Gnieźnie bywało różnie. Były dobre mecze i zdarzały się te słabsze. Dużo będzie zależało od tego, jaki zastaniemy tor w Gnieźnie – przekonuje GRZEGORZ WALASEK.

- Po zwycięstwie w Gorzowie apetyty na wygraną z Włókniarzem były spore. Tymczasem spotkał was zimny prysznic…
- Co tu dużo mówić, nie wyszła nam inauguracja sezonu przed własną publicznością. Gdy się wygrywa na wyjeździe pierwszy mecz, potem przegrywa się drugi, tym bardziej u siebie, to wiadomo, że jest wielka szkoda. Punkty będą bowiem bardzo potrzebne. Ale to była dopiero druga kolejka. Zaczynamy zatem niejako od nowa i musimy wyciągnąć wnioski, aby więcej taka sytuacja na naszym torze się nie powtórzyła.

- Nie było przypadkiem tak, że po wygranej w Gorzowie, zapanował zbyt duży hurraoptymizm?
- Nastawialiśmy się na wygraną. Nie liczyłem wprawdzie, że będziemy wszystkie biegi wygrywać, ale wydawało mi się, że jesteśmy lepszą drużyną, no ale przegraliśmy i to zasłużenie.

- Po niedzielnym meczu było sporo narzekań na tor…
- Tor bardzo odbiegał od tego, co było w tamtym roku. Trzeba zatem było robić korekty w ustawieniach silnika, bo nawierzchnia była nawet zupełnie inna na treningu, niż podczas meczu. Komisarz kazał bowiem ją ubijać, a do końca nie wiemy dlaczego, bo przecież tor w Rzeszowie zawsze był dobry. Nie ma jednak co narzekać, tylko trzeba się przystosować i jak najszybciej odnaleźć w nowych warunkach, bo w tym sezonie większość torów będzie prawdopodobnie właśnie twarda, chociaż mogą być wyjątki.

Rozmawiał Marcin Jeżowski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.