W laboratorium pomylono wyniki badań pacjentów?

Do takich pomyłek nie powinno dochodzić, bo to może kosztować czyjeś życie. Fot. Archiwum

Do takich pomyłek nie powinno dochodzić, bo to może kosztować czyjeś życie. Fot. Archiwum

RZESZÓW. Co sprawiło, że wyniki badań laboratoryjnych dziecka były diametralnie różne? To tajemnica, choć nikt nie wie dlaczego…

- 24 sierpnia w rzeszowskiej Diagnostyce zrobiłam córkom badania i pojechaliśmy na wakacje. Dzień później zadzwoniła do mnie przerażona lekarka 5-letniej córeczki Mai i kazała mi na cito powtórzyć badanie, bo tak bardzo zaniepokoiły ją wyniki, które do niej trafiły. Nie będę dodawać, ile kosztowało mnie to zdrowia – mówi Magdalena H. (nazwisko do wiadomości redakcji) z Rzeszowa.

Kobieta natychmiast zrobiła powtórne badania i okazało się, że wszystkie są w normie, a parametry mają się nijak do tych oznaczonych w rzeszowskim laboratorium. – Po powrocie z urlopu 29 sierpnia powtórzyłam jeszcze raz badania w Diagnostyce i te pokrywały się z tymi, które wykonałam będąc w Żywcu. Wtedy przyszło mi do głowy, że może pomylono badania. Jeżeli tak, to być może inne dziecko, które wymagało interwencji lekarza, nie otrzymało pomocy, bo rodzice nic o tym nie wiedzieli, a może był to dorosły chory? Uważam, że do takich pomyłek nie powinno dochodzić, bo to może kosztować czyjeś życie. A swoją drogą tak alarmujące parametry u 5-letniego dziecka powinny zastanowić kogoś już w laboratorium i może skłonić do tego, żeby powtórzyć badania – dodaje pani Magdalena.

Wiem, ale nie powiem, bo to tajemnica
O wyjaśnienie tej kwestii zwróciliśmy się do szefostwa laboratoriów DIAGNOSTYKA w Rzeszowie. To, co otrzymaliśmy bardzo nas zaskoczyło. Laboratorium zamiast wyjaśnić sprawę, przeprosić za pomyłkę, bądź poinformować, że wszystkie procedury były wykonane prawidłowo i o żadnej pomyłce mowy być nie może, zasłoniło się… tajemnicą. W mailu, który dostałam od Magdaleny Kubejko, przedstawiciela medycznego Diagnostyka Sp. z o.o. czytamy „Szanowna Pani, z przykrością informuje, że stosownie do treści art. 13 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta informacje, o których Pani pisze objęte są tajemnica. Jednocześnie, dziennikarze nie należą do żadnej z grup osób wymienionych w art. 26 powyższej ustawy, którym można udostępniać dokumentacje medyczne (i analogicznie udzielać informacji o treści tej dokumentacji). W związku z powyższym wobec okoliczności, iż nawet fakt skorzystania lub nieskorzystania ze świadczeń medycznych taktujemy jako objęty tajemnicą nie możemy również potwierdzić czy wskazana przez Panią osoba korzystała z naszych usług”.

Co ciekawe, rok temu również w Diagnostyce doszło do podobnego zdarzenia. Tyle tylko, że wtedy zarząd stanął na wysokości zadania i na łamach Super Nowości przeprosił rodziców badanego dziecka.

- Z przykrością przyznaję, ze doszło do karygodnej pomyłki zawinionej przez trzy różne osoby, z której jedna nie podpisała piątkowych badań, druga nie przekazała ich do badań mikrobiologicznych i nie wykazała tego w raporcie, a trzecia, prawem serii, odczytała wynik innej pacjentki o tym samym co dziecko, nazwisku. Co mogę dodać? Ze swojej strony postaramy się zrekompensować rodzicom straty i nawet przez pół roku bezpłatnie będziemy robić dziecku wszystkie badania kontrolne – deklarowała wtedy Beata Szczepaniak, dyrektor regionu ds. laboratoriów w LM Diagnostyka.

***
3.qxdNie chciałam poznać wrażliwych danych o dziecku
Dziwi mnie postawa laboratorium, do którego zwróciłam się z prośbą (zresztą na wniosek matki dziecka) o wyjaśnienie, dlaczego wyniki badań jednego dziecka, pobranych dzień po dniu, mogły się tak diametralnie różnić. Oczekiwałam zbadania sprawy, bo warta jest tego, nawet w interesie samego laboratorium. Dostałam jednak po nosie, bo laboratorium zasłoniło się tajemnicą informacji dotyczących pacjenta tak dalece, że nawet fakt skorzystania lub nieskorzystania ze świadczeń medycznych potraktowano jako objęty tajemnicą, co nie pozwala nawet potwierdzić czy wskazana przeze mnie osoba korzystała z ich usług.

Bardzo cieszy mnie to i jest wysoce budujące, że tak poważnie traktowana jest tam tajemnica informacji dotyczących pacjenta, w szczególności związanych ze stanem jego zdrowia, chcę jednak zaznaczyć, że matka pacjentki tegoż laboratorium upoważniła mnie do zadania tych pytań, w trosce o bezpieczeństwo zdrowotne swojego dziecka i ewentualnie osoby korzystającej z laboratorium, do której być może trafiły niebudzące zastrzeżeń wyniki badań jej córeczki. Jej zgoda powinna być dla szefa laboratorium wskazaniem zwalniającym z tajemnicy, tym bardziej że ja nie prosiłam o podanie mi danych dziecka, bo i tak je znam, nie chciałam mięć wglądu w wyniki badań, bo mam je również i widzę czym, i jak bardzo się różnią. I to mnie niepokoi.

Redaktor Anna Moraniec

do “W laboratorium pomylono wyniki badań pacjentów?”

  1. gość

    Wcześniej czy później i tak wrócą do laboratorium na badania a wtedy głupio będzie spojrzeć w twarz pracownikom.

  2. sousou

    Stawiam że dziecko miało pobraną krew z palca, a w przypadku takim wynik może być BARDZO różny. Pierwsza kropelka która pojawi się na opuszku powinna zostać starta i dopiero wtedy zbiera się krew. Wystarczy że tego nie zrobiono i już mamy zaburzony wynik.

  3. pompom

    Laboratorium Diagnostyka działa na zasadzie masówki. Nie sądzę aby diagnosta, który podpisywał wyniki, patrzył na coś więcej niż na pole podpisu.

  4. jam

    Wystarczy, że maszynka, która robi badania źle rozcieńczy krew, nie odwiruje, że krew poleży zbyt długo przed badaniem. Przyczyny błędów są różne i może to być także pomyłka w opisie. Pochwalić należy Panią Doktor za czujność i poinformowanie rodziców.

  5. WqRWIONY

    czyje laboratorium robiło pierwsze badania , nie czasami wykupione przez sąsiadów z za Odry ???

  6. kapuś

    Teraz nalezy się odszkotowanie i to w setkach tysięcy złoty za błędy czas nareście płacic

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.