W „Lubuskich Derbach” bez bonusa

eeENEA EKTRALIGA. PGE Marma lepsza od lidera, „Byki” za szybkie dla wrocławian, klęska beniaminka z Gniezna.

Niedzielna (16 czerwca) 11. runda DMP przebiegała pod znakiem nieoczekiwanych rozstrzygnięć. W Zielonej Górze podczas derby Ziemi Lubuskiej zawodnicy z obu ekip tak zawzięcie walczyli o każdy punkt, by w ostatecznym rozrachunku sięgnąć po bonus za lepszy wynik dwumeczu, że… nikt tego bonusa nie zdobył, bowiem rewanż zakończył się identycznym wynikiem co pierwszy mecz, tyle że w drugą stronę (50:40).

A za idealny remis w dwumeczu dodatkowy punkt nie przysługuje nikomu. Stalowcy z Gorzowa mogą utyskiwać na pecha. Nie dojechał na zawody poszkodowany w sobotę na innym torze Daniel Nermark, a Nielsowi Iversenowi, będącemu ostatnio w niesamowitej formie, zdarzył się kiks w ostatnim, decydującym biegu, w którym przyjechał na trzeciej pozycji. W ekipie triumfatorów podkreślić należy wspaniałą postawę Jarosława Hampela (14 pkt) i Krzysztofa Jabłońskiego (11).

Bezbłędny „Power”
Drugiej porażki w tegorocznych rozgrywkach doznał lider z Torunia, Unibax. Tym razem pogromcą okazała się ekipa PGE Marma Rzeszów (50:40), do której dołączył po dłuższej przerwie kontuzjowany Nicki Pedersen. Był to powrót w genialnym stylu. Komplet 15 punktów wymownie świadczy o klasie Duńczyka. W składzie gości zabrakło nie tylko Darcy’ego Warda, ale również i Adriana Miedzińskiego, w tej sytuacji lider dysponował zaledwie trójką punktujących zawodników. O ile Chris Holder i Tonasz Gollob pogubili mnóstwo punktów, to trzeba podkreślić kolejny świetny występ juniora Pawła Przedpełskiego (11 pkt). Czyżby rósł nam talent, jakiego dawno nie mieliśmy?

Tai nie pomógł
Niemiłej niespodzianki doczekali się kibice we Wrocławiu. Miejscowa Betard Sparta uległa FOGO Unii Leszno (38:51), choć wcześniej pokonała ten team w Lesznie. Nie pomogła nawet obecność nie do końca wyleczonego Taia Woffindena.

Przebudzenie „Lwów”
Klęską gospodarzy (35:55) zakończyła się rywalizacja w Gnieźnie Lechmy Startu z Dospelem CKM-em Włókniarzem Częstochowa. To już druga tak wysoka wpadka beniaminka tegorocznych rozgrywek na swoim torze. Potwierdzająca, że poza Matejem Zagarem nikt w zasadzie w drużynie Startu nie posiada ekstraligowych ostróg. Trzeba jednak brać pod uwagę, że od dłuższego już czasu nie startuje Antonio Lindbaeck, który – w swojej zwykłej dobrej dyspozycji – byłby w stanie niejednokrotnie przechylić szalę zwycięstwa na korzyść gnieźnian w zawodach toczących się „na styk”. Z drugiej strony po serii niepowodzeń czestochowianie pokazali wreszcie, że nadal liczyć się będą w walce o najwyższe tegoroczne ligowe trofea.

Mistrz poległ w Bydgoszczy
W ostatnim, bardzo ważnym spotkaniu w Bydgoszczy, składywegla.pl Polonia pokonała mistrzów Polski, Unię Tarnów 49:41. W ekipie przyjezdnych już przyzwoicie wypadł dołujący od poczatku sezonu Martin Vaculik, dobrze pojechał Maciej Janowski, ale dla odmiany słabiutko wypadł Janusz Kołodziej. W zespole bydgoskim na słowa uznania zasłużyli Aleksandr Łoktajew, Krzysztof Buczkowski i juniorzy.

Jeszcze jedna runda i za nami będą już dwie trzecie tegorocznych rozgrywek fazy zasadniczej. Ponieważ spadają aż trzy zespoły, sytuacja drużyn z Bydgoszczy, Wrocławia i Gniezna nie wygląda dobrze. Ale – jest jeszcze aż siedem meczów do rozegrania i kilka zaległych. Czy coś one zmienią?

Opr. mj

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.