W NHL wszyscy się biją. FILM

Fot. Paweł Bialic

HOKEJ. Wojtek Wolski, gwiazda NHL i nowy zawodnik Ciarko PBS Bank KH Sanok, przyleciał do Polski.

Dziennikarze z całej Polski stawili się wczoraj w Radiu Rzeszów, by przywitać się i porozmawiać z Wojtkiem Wolskim, 26-letnim skrzydłowym Washington Capitals, który na czas przerwy w rozgrywkach NHL grać będzie dla mistrzów kraju z Sanoka.

- Nie spałem od 36 godzin, ale jest OK! – zapewniał urodzony w Zabrzu hokeista podczas trwającej ponad 2 godziny konferencji prasowej. – Dobrze, że w samolocie zamieniłem się miejscami i nie siedziałem obok matek z dziećmi – żartował.

Towarzyszyli mu mama Zofia i ojciec Wiesław, a także Piotr Krysiak, prezes Ciarko PBS Bank KH Sanok.

WOJTEK WOLSKI O

TRANSFERZE DO CIARKO PBS BANK KH SANOK
- Nigdy nie myślałem, że trafię do polskiej ligi. Gdy okazało się, że NHL nie ruszy w terminie, wydawało się, że zagram w Szwecji albo Czechach. Mariusz Czerkawski namawiał mnie na inny polski klub (GKS Tychy – red.), ale mój tata miał inny pomysł. Nagle okazało się, że warto przyjść do Sanoka. To najlepszy klub, mistrz kraju i zdobywca Pucharu Polski, ma w składzie wielu reprezentantów.

SWOIM NOWYM MIEJSCU PRACY
- Niewiele wiem o Sanoku i polskiej lidze. Widziałem tylko urywki meczów, tzw. highlights i muszę powiedzieć, że wyglądało to całkiem nieźle. Wiem, że kibice mają w związku z moim transferem olbrzymie oczekiwania. Nie przeraża mnie to, jestem przyzwyczajony. Lubię hokej techniczny, lubię strzelać gole. W NHL wszystkiego jest jednak po trochu. Tam jest i technika i siła, a zawodnicy generalnie są więksi, szybsi i świetnie wyszkoleni.

SIELSKIM KLIMACIE PODKARPACIA
- Lubię zmieniać otoczenie, zdobywać nowe doświadczenia. Nie przeszkadza mi, że Sanok jest taki malutki, choć zawsze mieszkałem w wielkich miastach. Najmniejsze liczyło 1 mln mieszkańców.

BIJATYKACH NA LODZIE
- Słyszałem, że w Polsce nie można się bić podczas meczów. W NHL to normalne, wszyscy się tłuką. Nawet Sidney Crosby, numer 1 na świecie. Po prostu musisz być przygotowany na wszystko!

NUMERZE 16
- Skąd taki wybór? Grałem z tym numerem już wcześniej, a także z 8-ką i 17-tką. Tych dwóch ostatnich nie mogłem wybrać, więc zdecydowałem się na “16”.

LOKAUCIE W NHL
- Na razie liga została przesunięta o 2 tygodnie, ale coraz częściej słyszę, że przerwa potrwa około 2 miesiące. Dla mnie gra w Sanoku to pewnego rodzaju etap przygotowań do sezonu w NHL. Rozgrywając mecze można utrzymać formę, a gdy człowiek czeka i tylko trenuje, nie jest w stanie się zaangażować na 100 procent.

ZAINTERESOWANIU MEDIÓW
- Czy spodziewałem się, że aż tylu dziennikarzy przywita mnie w Polsce? Z lotniska chciałem jechać od razu do Sanoka i spotkać się z wami na drugi dzień, ale tata stwierdził, że to niemożliwe. Poprosił, abym uzbroił się w cierpliwość. Dla mnie to oczywiście żaden kłopot, przywykłem. Wywiadów udzielam odkąd skończyłem 15 lat. Mam ich na koncie więcej, niż zdobytych goli (śmiech). W NHL zawodnicy szanują pracę dziennikarzy. Już pięć minut po zakończeniu meczu szatnia musi być otwarta dla przedstawicieli mediów. Oni tam mogą z nami siedzieć i rozmawiać nawet do dwóch godzin po spotkaniu.

ROZKŁADZIE DNIA HOKEISTY NHL
- Wstaję o 7.30, jem śniadanie i idę na trening. W dniu meczu są to lekkie zajęcia. Potem idziemy całą drużyną na lunch i mamy czas na odpoczynek. Ja wtedy śpię godzinę, czasem dwie. Następnie gramy mecz. Po wszystkim jest najgorzej. Adrenalina buzuje, nie mogę zasnąć, rozpamiętuje sytuacje. Te wykorzystane i te zmarnowane. Jeśli tych drugich jest więcej to nie mogę się doczekać kolejnego spotkania. Żeby się zrewanżować. Generalnie 180 dni w roku wyglądają podobnie.

WEJŚCIU DO NOWEJ SZATNI
- Jak zmieniasz klub to zabierasz nowych kolegów na kolację, na piwko. Dla mnie to coś naturalnego, bo grałem już w sześciu klubach. Trochę pieniędzy w związku z tym straciłem, ale nie narzekam (śmiech). Na takich spotkaniach zawsze jest sympatycznie.

SEBASTIANIE MILI
- To mój kuzyn. Dawno z nim nie rozmawiałem, więc teraz będę musiał zadzwonić. Głupio by wyszło, gdybyśmy się nie spotkali. Może przyjadę zobaczyć go w akcji, a on mnie? Czy Sebastian jest lepszym hokeistą, czy ja lepszym piłkarzem? Ja wygrywam! W piłkę gram nie najgorzej, a Sebastian chyba nigdy nie jeździł na łyżwach. Na wrotkach tak, podobno szło mu całkiem dobrze.

PRACY Z NAJMŁODSZYMI
- Chciałbym popracować z polskimi dzieciakami. Jeśli będzie to możliwe, wyjadę z nimi kilka razy na lód. Zdaję sobie sprawę, iż dla wielu młodych ludzi jestem idolem.

ŻYCIU PRYWATNYM
- Tak, tak. Łączono mnie z aktorką, modelką, ale…No nie, nie mogę teraz o tym rozmawiać. Jak pójdziemy na piwko to może coś opowiem (śmiech).

Tomasz Szeliga



Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.