W ochronie zdrowia nie liczy się zdrowie, tylko pieniądze

Anna-Moraniec1Mimo cięcia kosztów, prowadzonych restrukturyzacji, większość szpitali ma długi. Dyrektorzy więc w trosce o finanse placówek ograniczają przyjęcia planowych pacjentów, słowem. zaczynają pracować na zwolnionych obrotach.

Lekarze rodzinni grożą niepodpisaniem umów na przyszły rok, bo Narodowy Fundusz Zdrowia planuje nie płacić im stawek kapitacyjnych za pacjentów nieubezpieczonych. Liczą więc i przeliczają, nie chorych jednak, ale pieniądze. Gdzie więc troska o pacjenta, który w ochronie zdrowia powinien być podmiotem, a nie przedmiotem?

Zło zaczęło się, gdy w 1999 roku: wprowadzono zasadę płacenia za leczenie jak za inne usługi, a do korzystania ze środków publicznych dopuszczono prywatne kliniki. Teraz wszyscy kierują się zyskiem, a efekty są zaskakujące. Na przykład w latach 2000 – 2010 liczba hospitalizacji wzrosła u nas o 39 proc., w tym samym czasie w Europie tylko o 3 proc. A przecież nie było u nas żadnej epidemii. Dlaczego więc?

Otóż podstawowy cel systemu, na który kładzie się nacisk, to wynik finansowy, a nie to, żeby ludzie byli zdrowsi. Szpitale przyjmują więcej pacjentów, bo to im się opłaca. Robią tak też dlatego, że lekarze w przychodniach, chcąc zarobić więcej nie robią badań i pacjent wcześniej trafia do hospitalizacji. NFZ nie płaci jednak za jego wyleczenie, tylko za poszczególne procedury – produkty. Lecznice stają się więc przedsiębiorstwami i chcą produkować jak najwięcej pojedynczych usług. Pacjent opuszcza mury szpitala, a NFZ płaci za np. leczenie zapalenia płuc. Nikogo nie interesuje, że opieka nad chorym nie była całościowa. Nie leczono mu wątroby ani nerek (przy konsultacji z odpowiednimi specjalistami). Słowem, nie rozwiązało się problemów zdrowotnych człowieka, tylko wykonało biznesplan, czyli zarobiło określoną ilość pieniędzy. To też tłumaczy powstawanie nowych placówek monospecjalistycznych wykonujących tylko świadczenia dobrze płatne, a przynajmniej nielimitowane.

Lekarze, zamiast kierować się przede wszystkim dobrem pacjenta, stają się urzędnikami i księgowymi, myślą o interesie firmy, w której pracują, i swoim. To już ostatni dzwonek, by zacząć wreszcie leczyć ludzi, a nie sprzedawać produkty, bo dojdzie do tego, że leczeni będziemy coraz szybciej umierać.

Anna Moraniec

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Ambroży
Ambroży
7 lat temu

Czasem jak w moim przypadku lepsza ta opcja odwrotna. Pani red. Moraniec mógłbym udowodnić iż lepiej nieraz trafić do dobrego znachora, niż lekarza bez pojęcia zamyślonego tylko nad zyskiem z tego procederu dla swojej firmy .