W “oczekiwaniu” na rywala. ZDJĘCIA

Fot. Wit Hadło

PLUSLIGA. Ostatnia kolejka w duchu fair play.

Zwycięstwem za trzy punkty zakończyli rundę zasadniczą siatkarze Asseco Resovii. Zespół trenera Andrzeja Kowal na razie zajmuje trzecie miejsce w tabeli. Jeżeli w poniedziałek w Jastrzębiu nie dojdzie do “niespodzianki” w postaci porażki gospodarzy, to rzeszowianie z czwartego miejsca przystąpią do fazy play-off, gdzie w I rundzie zmierzą się z PGE Skrą Bełchatów.

ZOBACZ ZDJĘCIA

- Nie ma potrzeby by rozgrywać ostatnie kolejki w jednym terminie. Jesteśmy profesjonalną ligą i o żadnych numerach nie może być mowy – mówi główny komisarz PlusLigi, Cezary Matusiak i dodaje. – Może zastanawiałbym się nad tym 20 lat temu, teraz jednak drużyny mają sponsorów, kibiców. Wszyscy patrzą im na ręce. Cały ten szum z kombinowaniem jest niezasadny – stwierdził Matusiak. Podczas ostatnich  mistrzostw świata czy mistrzostw Europy niektóre zespoły specjalnie odpuszczały, by trafić na teoretycznie łatwiejszego rywala. W PlusLidze niby każdy twierdzi, że taki proceder nie istnieje, choć wydaje się, że szczególnie zespół z Kędzierzyna-Koźla robił wszystko, by w półfinale nie trafić na kogoś z pary Asseco Resovia – PGE Skra Bełchatów. Ostatnie trzy kolejki w których nie brakowało zaskakujących rozstrzygnięć, niosły za sobą wiele dylematów, których można było uniknąć (kombinowanie – ustawianie się pod konkretnego rywala w play-off). Wystarczyłoby dwie ostatnie serie spotkań (jak to ma miejsce choćby w piłce nożnej) rozegrać tego samego dnia i o tej samej porze. Rozbicie ostatniej kolejki na kilka dni daje powody do podejrzeń itd. Artur Popko, prezes Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej, zastanawiał się przed poprzednią kolejką. – Jeżeli uznamy, że wyniki będą budzić wątpliwości, to postaramy się “ryzykowane” mecze ustawić na tę sama godzinę – stwierdził Popko, ale podejrzeń nie było i kolejka rozpoczęła się w piątek, a zakończy się poniedziałkowym meczem Jastrzębskiego Węgla z AZS Częstochowa.

Niepokój w Gdańsku
Piątkowa niby zaskakująca, aczkolwiek “spodziewana” porażka ZAKSY (zagrała w mocno rezerwowym składzie, podstawowy zawodnicy odpoczywali przed rewanżem w LM z Arkasem Izmir) z Effectorem spowodowała, że duży niepokój zapanował w Gdańsku i radość w Bydgoszczy. Delecta bowiem była już pewna pierwszego miejsca po rundzie zasadniczej (bez względu na wynik swojego ostatniego meczu). Trefl natomiast z niepokojem nasłuchiwał wieści płynących z Olsztyna, gdzie bydgoszczanie zmierzyli się z AZS-em. W przypadku zwycięstwa ekipy trenera Radosława Panasa (mieli wszystko w swoich rękach) nad liderem PlusLigi, gdańszczanie musieliby w Rzeszowie zdobyć punk, żeby utrzymać ósme miejsce premiowane grą w play-off. Bydgoszczanie do Olsztyna pojechali w pełnym składzie (choć w środę czeka ich rewanż w Pucharze Challenge Cup) i jak na profesjonalistów przystało pokonali AZS, z czego najbardziej cieszyła się ekipa z Gdańska. – Na pewno to ciśnienie z nas zeszło, ale nie oznacza to wcale, że mecz potraktowaliśmy ulgowo. Staraliśmy się pokazać z jak najlepszej strony, ale wiadomo, kto był po drugiej stronie siatki – mówi Michał Kaczmarek, środkowy ekipy z Gdańska, która po raz pierwszy w historii zagra w play-off.

Senna atmosfera
Niedzielny pojedynek z Treflem nie był porywającym widowiskiem i momentami toczył się w sennej atmosferze. Mistrzowie Polski szczególnie w II secie sprawiali wrażenie, jakby jak najmniejszym nakładem sił chwili wygrać. W pozostałych partiach ich przewaga nie podlegała dyskusji. Przez trzy sety grę resoviaków ciągnęli Jochen Schops i Nikola Kovacević (w dwóch partiach zdobyli 27 pkt przy 7 pkt pozostałych). Bardzo przeciętnie spisywali się środkowi, którzy nie kończyli ataków. Długo rozkręcał się Olieg Achrem, ale z czasem i on udowodnił, że potrafi być skuteczny. – To było takie przetarcie i sprawdzian przed play-off. Trochę z naszą koncentracją nie było najlepiej, ale ogólnie wyszło pozytywnie. Wiemy nad czym mamy jeszcze pracować i mam nadzieję, że będziemy przygotowani jak najlepiej na walkę ze Skrą, bo nie ma co liczyć, że trafimy na innego rywala  – mówi Achrem.

ASSECO RESOVIA    3
LOTOS TREF Gdańsk    1
(25:16, 23:25, 25:13, 25:17)

RESOVIA: Tichacek, Kovacevic 17, Kosok 4, Schops 26, Achrem 20, Nowakowski 6 oraz Ignaczak (libero), Dobrowolski, Lotman, Grzyb 1.
TREFL: Szczurek 2, Hietanen 1, M. Kaczmarek 5, Kamiński 15, Żaliński 14, Kaźmierczak 4 oraz Rusek (libero), B. Kaczmarek (libero), Stępień, Mikołajczak 1, Mika 5, Gawryszewski 2.

Sędziowali: Marek Lagierski (Czeladź) i Waldemar Niemczura (Węgierska Górka). Widzów: 4 tys. MVP meczu: Jochen Schops.

Rafał Myśliwiec

do “W “oczekiwaniu” na rywala. ZDJĘCIA”

  1. Jan

    poczytajcie jak wygląda cała prawda o PZPS, popko, przedpełskim i Biesiadzie

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.