W pogotowiu nie jest źle, choć mogłoby być lepiej

Sytuacja Pogotowia Ratunkowego w Mielcu nie wygląda źle. Fot. Autor

MIELEC. Pogotowie Ratunkowe w Mielcu odpowiada za zdrowie i życie ponad 130 tys. mieszkańców powiatu. Dlatego tak ważnym jest, żeby sytuacja tej firmy była jak najlepsza.

Pytany o to Paweł Pazdan, szef placówki mówi: – Nie jest źle, choć mogłoby być lepiej, gdyby sposób finansowania przez Narodowy Fundusz Zdrowia byłby lepszy.

Koszt działalności operacyjnej mieleckiego pogotowia w ub. r. wyniósł ok. 9 mln zł, kontrakt z NFZ to 8,6 mln zł, a strata netto – 1469 zł. Rok wcześniej placówka odnotowała zysk w wysokości 28,5 tys. zł. – Kontrakt z NFZ to 96-97 proc. naszych dochodów – wyjaśnia Paweł Pazdan, dyrektor pogotowia. – Jest to w zasadzie stały przychód. Koszty to w głównej mierze wynagrodzenia pracowników w różnych formach – dodaje.

Z jakimi problemami boryka się pogotowie? – To pytanie jest dość ogólnej natury – mówi Pazdan. – W każdej firmie, która funkcjonuje na wolnym rynku, a szczególnie w takiej dziedzinie, jaką jest ochrona zdrowia, problemów nie brakuje – zarówno natury finansowej, jak i  organizacyjnej. W naszym przypadku są one na bieżąco rozwiązywane – zapewnia.

pg

do “W pogotowiu nie jest źle, choć mogłoby być lepiej”

  1. Ojciec Dyktator

    Droga Maju.
    Wystarczy skopiować ten wpis i złożyć w sekretariacie Pogotowia. Pan Dyrektor (a jest ich teraz dwóch albo trzech na moje miejsce) będzie musiał zbadać sprawę i dać Pani odpowiedź w ciągu 14-tu dni. Co Pani szkodzi?

  2. Maja....

    Witam….
    Ostatnio byłam zmuszona jechać na pogotowie, no i padłam ofiarą jakichś niewybrednych żartów jednej z pielęgniarek..Pani Doktor była w porządku…Jednak od początku…W weekend wypiłam kilka łyków piwa, a wcześniej brałam uroFuraginum…Na ulotce nie pisało jednak nic o łączeniu tego z alkoholem…I zaczęły się problemy…Spuchłam, zaczęło mi się robić gorąco,moja twarz,dekolt i plecy były koloru purpurowego a co najgorsze ciśnienie bardzo wzrosło a tętno osiągnęło wynik do ok 150 uderzeń na minutę…Nie mogłam złapać oddechu:( Pojechaliśmy na pogotowie do Mielca…I co się okazało???Przyznając się że wypiłam kilka łyków piwa w barze i że od tego czasu zle się poczułam, popełniłam wielki bład bo pielęgniarka mi nagadała że wyglądam jakbym piwa nie piła,tylko coś mocniejszego i że jestem pijana:/ !!!!Potraktowała mnie jak jakąś pijaczkę!Gdyby nie interwencja znajomych nie przyjęłaby mnie….:( Nie dostałam też wyjaśnienia skąd taka silna reakcja uczuleniowa,żadnych info tylko zastrzyk w tyłek—-cudowny lek na wszystkie dolegliwości.Pani doktor potraktowała mnie poważniej ,zmierzyła ciśnienie i obejrzała,powiedziała że mam dziwnie przyśpieszoną akcję serca i tu pielęgniarka skomentowała-od piwa i zaczęła się ze mnie śmiać,było mi bardzo przykro i wstyd…:( w domu sprawdziłam ,że wystarczy odrobina alkoholu kiedy zażywamy furaginę na zakażenie dróg moczowych i nieszczęście gotowe-tym bardziej ,że tak jak mówiłam nic w ulotce nie pisze !!!!Pamiętajcie o tym bo możecie się stać tak jak ja obiektem drwin wyśmiewania i wyzwisk…:( powiedzą Wam że jesteście pijani i Wam nie pomogą z powodu tego , jak wyglądacie…A propos pielęgniarki to nie znam nazwiska, ale czarne ,krótkie włosy i okulary…Nie za wysoka…Nie zapomnę jej twarzy bardzo długo po tym wszystkim,koszmar…:( Pozdrawiam….

    • robercik:):)

      Pani Maju……….. charakterystyka wyglądu pielęgniarki jest nieprecyzyjna.Niewysokich, czarnych w okularach jest więcej.Niepotrzebnie cierpią osoby,które nie miały z Panią kontaktu.

  3. gość

    Z tego co wiem szykuje sie pozew zbiorowy o mobbing, źródło pewne bo sam w nim uczestniczę.

  4. Ojciec Dyktator

    „jak rozwiązał problem zamykania dostępu do szafek jednych pracowników innym? Wyrzucania rzeczy osobistych z szafek na korytarz. Stopień zantagonizowania pracowników jest taki że niedługo będą walki na pięści, więc można sobie wyobrazić jaka to współpraca”
    Słyszałem o dwóch takich incydentach. Ratownik medyczny W R został wyrzucony z dyżurki razem z rzeczami osobistymi. Świadkiem tego zdarzenia był lek Gromny, podobno dyrektor. Gromny samarytanin przygarnął pracownika i jego rzeczy do własnej dyżurki. Śmieszne, co? Podobnie wygląda reakcja dyr Pazdana. Po złożeniu skargi nie zrobił nic. Czeka aż sprawa (ciężkiego naruszenia dyscypliny) przyschnie. Daje przyzwolenie wojowniczym pracownikom do eskalacji swojej nienawiści i łamania prawa.
    Wg mnie to czysty mobbing ze strony pana Pazdana. Przegra każdą sprawę.

    • Ojciec Dyktator

      Czyżby mój wpis zadziałał na zarządzających?
      Podobno „zły pracownik” dostał naganę? Nie wiem czy to jest prawda ale tak plotka niesie.
      Byłby to kolejny zły dyrektor który tylko daje nagany fajnym związkowcom.

  5. obcy

    „W pogotowiu nie jest źle, problemy są rozwiązywane na bieżąco”- zapewnia dyrektor. Jaja sobie pan z nas robi? W pogotowiu jest tragicznie. I niech się temu ktoś przyjrzy i podejmie stosowne kroki, zamin dojdzie do tragedii. Pan starosta zesłał uzdrowiciela, który miał poprawić stosunki interpersonalne bo były złe, no to zesłał,aż strach przyjść do pracy. To w jaki sposób są traktowani pracownicy kontraktowi to urąga godności człowieka, a co na to pan dyrektor? W gazecie napisze że nie jest źle. Żałosne. Sposób finansowania przez NFZ też nie odpowiada? pasowałby lepszy? pewnie stworzyłoby się kolejne etaty w administacji, niedługo jak tak dalej pójdzie administacji będzie więcej niż ratowników i zatrudnienie drugiego prawnika też było niezbędne, prawda?

  6. gość

    Pracuję w pogotowiu 30 lat, takiego syfu jak teraz nie było nigdy. Pracownicy skakają sobie do gardła, podkładają świnie, kontraktowi traktowani są jak śmieci, dyrektor wszystko tuszuje, na dłuższą metę to i tak nie wypali.

  7. kret

    Pan dyrektor raczy żartować. Spokojnie położy pogotowie organizacyjnie i finansowo -jak amen w pacierzu. Wie o przyczynach kosztów, ale idzie w… „swoją” stronę. Przyjmuje swoich pracowników dublując etaty. Z resztą w firmie z której przyszedł jest to dobry obyczaj. Mierny, bierny byle wierny. Obiecywał dodatkowe dyżury i gdzie one są?? Dodatkowo, że nie jest lekarzem – jak poprzedni dyrektor – więc musi zatrudniać najwyższej klasy doktora na stanowisku swojego zastępcy. A jak chodzi o problemy – jak rozwiązał problem zamykania dostępu do szafek jednych pracowników innym? Wyrzucania rzeczy osobistych z szafek na korytarz. Stopień zantagonizowania pracowników jest taki że niedługo będą walki na pięści, więc można sobie wyobrazić jaka to współpraca – wszystko dla dobra pacjentów. Zamieciemy pod dywan i cisza. Póki ktoś nie wykituje czekając prawie 10 min. na przejazd 400 m. w Radomyślu. A to dopiero początek kariery …strach się bać do czego jeszcze dojdzie aby KTOŚ zmądrzał. Że dojdzie, to pewne, a że zmądrzeje… takie rzeczy tylko w Erze.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.