W Polsce mamy tyle wody pitnej co w Egipcie

Zeszłoroczna susza była dotkliwa, ale tegoroczna może być może jedną z najgorszych w historii naszego kraju. Opady, które ostatnio obserwowaliśmy, w dłuższej perspektywie nie zażegnają problemu. – Trzeba zmienić filozofię. Musimy racjonalnie gospodarować wodą – podkreśla prof. Krzysztof Kukuła, hydrobiolog, specjalista zajmujący się ekologią wód. Bo zasoby wody pitnej w Polsce są porównywalne do tych w… Egipcie!

– Okazjonalne opady nie sprawią, że sytuacja poprawi się na tyle, żebyśmy mogli uznać, że problem suszy już za nami. On jest nadal – ocenia prof. Krzysztof Kukuła z Zakładu Ekologii i Ochrony Środowiska na Uniwersytecie Rzeszowskim. Jak długo musiałoby padać, żebyśmy mogli przestać się martwić? – To pytanie do hydrologa, ale moim zdaniem opady deszczu, które teraz obserwujemy, musiałyby trwać jeszcze przynajmniej miesiąc, żeby sytuacja poprawiła się zauważalnie. Kilka ostatnich dni padało, ale zbyt słabo. Trzeba pamiętać, że obserwowany niedobór wody w rzekach to tylko „wierzchołek góry lodowej”. Tak naprawdę susza sięga bardzo głęboko i ogromnym problemem jest spadek zasobów wód podziemnych – tłumaczy profesor.

Kilkadziesiąt nierozsądnych lat

Niebagatelny wpływ na naszą rzeczywistość mają zmiany klimatu. – Opinie klimatologów co do powodów obserwowanego ocieplenia są różne. O tym, czy jest to element naturalnych cykli, z następującymi po sobie ociepleniami i ochłodzeniami, jakie zdarzały się w ostatnim tysiącleciu parokrotnie, czy też sprawcą współczesnych zmian klimatu jest człowiek, można dyskutować. Tak czy inaczej, klimat się ociepla – podkreśla prof. Kukuła. Jak mówi, wystarczy sobie przypomnieć, jak wyglądała ostatnia zima. – Z punktu widzenia gospodarki wodnej najistotniejszy był brak opadów śniegu. Rzeki karpackie są rzekami o zasileniu głównie śnieżnym i ilość wody w tych rzekach zależy przede wszystkim od tego, ile spadło śniegu – tłumaczy nasz rozmówca. – Jeśli jest go niewiele, tak jak ostatnio, to pojawia się deficyt wody już na początku roku. Od jakiegoś czasu, wiosną, zamiast problemu z podtopieniami odczuwamy brak wody i przy braku deszczu stajemy w obliczu suszy.

– Wody podziemne i wody powierzchniowe to system naczyń połączonych. Poziom wód podziemnych obniżał się od wielu lat, w wielu miejscach w kraju spadł o parę metrów, więc nie dziwmy się, że w lecie, w okresach bez opadów, zaczyna brakować wody w rzekach. Prostowanie rzek, wycinka drzew nadrzecznych czy zabudowa terenów nadrzecznych pogłębiają deficyt wody. Nadal nie dbamy o siedliska i elementy krajobrazu, takie jak tereny podmokłe, terasy zalewowe rzek, śródpolne zadrzewienia i drobne zbiorniki itp., zatrzymujące efektywnie wodę opadową,

– Ostatnio, po poluzowaniu restrykcji związanych z epidemią, wyjechałem poza Rzeszów i w dwóch miejscach zobaczyłem, że choć mówi się o suszy, ma miejsce wycinka drzew i prostowanie koryt małych potoków, jak przypuszczam, w ramach tzw. prac utrzymaniowych. Po co? To absurd! – nie ma wątpliwości prof. Krzysztof Kukuła.

– Problem braku wody to efekt kilkudziesięciu lat zaniedbań i, moim zdaniem, nierozsądnej gospodarki zasobami wodnymi. Przykładowo melioracje sprowadzały się u nas do drenowania terenu – stwierdza prof. Kukuła. – Efekt jest taki, że wiele terenów zostało osuszonych, wody opadowe szybko spływają, a zlewnia ma ograniczone możliwości retencji.

Problem braku zasobów dyspozycyjnych wody odbija się negatywnie na funkcjonowaniu gospodarki, a coraz dłuższe okresy głębokiej suszy ograniczają produkcję rolną w naszym kraju. – Systemy hydrotechniczne powinny sprzyjać retencji i służyć do regulacji przepływu wody w systemach rowów melioracyjnych, a nie do osuszania. W niektórych rejonach Podkarpacia, np. w okolicach Przemyśla czy Jarosławia susza powoduje, że prowadzenie gospodarki rolnej jest bardzo utrudnione. Bywa, że trudno wjechać w pole ze sprzętem, bo unosi się pył, jak na pustyni. W Wielkopolsce jest jeszcze gorzej – podkreśla profesor.

70 proc. zużycia na potrzeby przemysłu

Jak skutecznie walczyć ze zjawiskiem suszy? – Trzeba zmienić filozofię. Jeśli nie zaczniemy racjonalnie gospodarować wodą, będziemy mieć poważne kłopoty, i to niedługo. Nawet, jeśli okazałoby się, że susza w tym roku nie będzie tak ekstremalna, jak pokazują prognozy, to już musimy działać. To musi być kompleksowe działanie, nie akcyjne!, lecz zaplanowane, permanentne, wielopłaszczyznowe – podkreśla.

W Polsce gromadzimy tylko 6,5 proc. wody opadowej. Musimy więc poważnie zadbać o zasoby wody, bo będziemy mieć ogromny problem, z który będzie narastał. – Wcale nie potrzeba gigantycznych inwestycji, budowania wielkich zapór, tylko racjonalnego myślenia. Dajmy rzekom trochę swobody. Nie powinniśmy tworzyć z rzek do kanałów, którymi woda szybko spływa. Zostawmy im doliny, w których gromadzić się mogą znaczne ilości wody.  Chrońmy torfowiska, nadrzeczne tereny podmokłe. Tam gromadzi się woda – wyjaśnia profesor. – Gdzie to możliwe, renaturyzujmy rzeki i ich doliny. Budujmy poldery zalewowe, umożliwiające zatrzymanie wód wezbraniowych. Należy także zapewnić prawidłową eksploatację infrastruktury hydrotechnicznej – systemy melioracyjne mogą wpierać utrzymanie wody w glebie. Takie działania to konieczność, inaczej w którymś momencie gospodarka zacznie stawać z powodu braku wody. Nie mówiąc o rolnictwie – dodaje.

Minister Środowiska Michał Woś przyznał niedawno, że apele o oszczędzanie wody na potrzeby komunalne to „interesujące akcje, ale 70 proc. zużycia wody w Polsce, to zużycie na potrzeby przemysłu, z czego najwięcej na potrzeby energetyki“. – To być może są szlachetne akcje, żeby oszczędzać wodę w domu, ale tutaj potrzebne jest szerokie działanie państwa – przyznał minister Woś.

Może warto zastanowić się nad odnawialnymi źródłami energii? – Owszem energia odnawialna, może być uzupełnieniem innych źródeł, ale musimy sobie zdać sprawę z tego, w jakim miejscu w Europy jesteśmy. Rzeki, jako źródła energii odnawialnej mogą zapewnić kilka procent energii w Polsce. Tylko niewielka część polskich rzek ma parametry pozwalające na racjonalną produkcję energii. Cudów nie będzie, bo daleko nam do Norwegii, gdzie wszystkie rzeki mają górski charakter i gdziekolwiek by nie zbudować małego podpiętrzenia, mamy energię – wyjaśnia prof. Kukuła.

Poziom wód niski jak w lipcu

Susza to te¿ ogromny problem dla samej przyrody. Kilka tygodni temu wszyscy śledziliśmy potężny pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym, który spowodował spustoszenie kilku tysięcy hektarów bardzo cennego przyrodniczo terenu. – Wynikał z głupoty ludzi, którzy wypalali trawy, ale nie miałby miejsca, gdyby nie to, że mamy kolejny rok bardzo niskiego poziomu wód. Specjaliści ocenili, że w stosunku do przeciętnych wartości, poziom wody w bagnach biebrzańskich jest już niższy w tym roku o ok. pół metra. Pamiętajmy, że bagna biebrzańskie to jeden z największych magazynów wody w Polsce. Tymczasem okazuje się, że również tam mamy deficyty, skoro możliwy był pożar w takiej skali – zauważa ekspert.

Na Podkarpaciu aż tak bardzo suszy nie odczuwamy. – U nas, co jakiś czas trochę popadało. Jednak z moich tegorocznych obserwacji wynika, że poziom wód w rzekach i potokach górskich jest średni, w niektórych niski, co w zasadzie zdarza się dopiero w lipcu, sierpniu, a nie wiosną. Oczywiście niedobory wody wiosną wpłyną bezpośrednio na organizmy żyjące w rzekach, ale braki wody boleśnie odczują także zespoły organizmów związane z wodą i od niej zależne. Łąki nadrzeczne, lasy łęgowe – to elementy przyrody, które bez wody nie będą funkcjonować – wyjaśnia prof. Kukuła. – Musimy mieć również świadomość, że koryta rzek w efekcie różnych działań, np. poboru żwiru, bardzo mocno się obniżyły. Wcięte w dno doliny koryta rzek drenują obszar zlewni i powodują spadek poziomu wód podziemnych w dolinie – dodaje. Ten systemem naczyń połączonych, powoduje, że jeśli coś zepsujemy w jednym miejscu systemu hydrologicznego, to często odczujemy tego skutek w dość odległym miejscu – stwierdza.

Woda cenna jak… ropa

Według statystyk, na jednego mieszkańca Polski przypada trzy razy mniej wody pitnej niż na mieszkańca Europy. – W liczbach bezwzględnych zasoby wodne Polski są podobne do zasobów pustynnego Egiptu. Wyjątkowo niskie zasoby wody w Polsce powinny nas skłaniać do szczególnego jej traktowania. Jeśli do małych zasobów dodamy kiepski stan jakościowy wielu naszych rzek i jezior, to skala problemu wydaje się bardzo poważna – podkreśla prof. Krzysztof Kukuła. – Jednym z największych problemów, przed jakim stanie ludzkość może być deficyt wody do picia i dla rolnictwa, a więc dla produkcji żywności. Podsumowując, mimo, że mamy niewiele wody do dyspozycji to jeszcze ją zanieczyszczamy. A jeśli przyroda nam sprzyja i spadnie deszcz, to nie potrafimy wody zatrzymać i racjonalnie nią gospodarować. Zmiana filozofii w odniesieniu do gospodarowania wodami jest kluczowa dla przyszłości naszego kraju – dodaje.

Wioletta Kruk

6
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
radek1 min truthlasowiokagronomROMAN Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
radek
Gość
radek

Dopóki w Polsce nie wystąpi niedobór wody święconej, nic nam nie grozi.

1 min truth
Gość
1 min truth

Jak „fachowiec” w Super Nowościach zapowiada – tegoroczna susza co to dopiero ma być będzie naj naj w historii kraju to mi się zapala światełko :)

Gdzie ta susza? Średnio raz na kilku dni leje po całości.
Przykład z przed kilku minut z 3:30

comment image
fot.Antistorm.eu

Co do Rzeszowa, krótko terminowa ICM którą używa np. port lotniczy Jasionka mówi o deszczu od godziny 23:00 w sobotę do niedzieli do 20:00 a długoterminowa o troszkę gorszej sprawdzalności AccuWeather.com mówi deszcz niedziela, poniedziałek, wtorek u nas.

1 min truth
Gość
1 min truth

Edit, może napiszcie coś więcej o suszy?

comment image
fot.Antistorm.eu

lasowiok
Gość
lasowiok

W Egipcie majo NIL i my w Kolbuszce tyz mowa NIL.

ROMAN
Gość
ROMAN

no i po raz kolejny mamy miszung ;
poziom wody na kuli ziemskiej jest cały czas taki sam ; woda jest w rozmaitej postaci [ woda słodka,woda morska,śnieg ,lód, lodowce,wody podziemne, my pijemy wodę,bydło pije , chmury, sikamy, itd, itd] stan tej wody jest cały czas taki sam tylko jej umiejscowienie i forma się zmienia
Teraz raban ze brakuje a co zrobiono od 1945 aby ją zatrzymać aby nie pływała do Bałtyku ?

agronom
Gość
agronom

Jak to co ?
Na polecenie parti PZPR robiono drenaż pól i łąk. Przypinano sobie za to jeszcze ordery.
A teraz SUSZA !
Polska była potęgą rolniczą właśnie dlatego że przedtem mieliśmy wode w ziemiach uprawnych które osuszyliśmy bo jakiś dureń kazał ziemie drenować.
Teraz skończyła się ta potęga rolnicza przez tych buców od osuszania gruntów.