W przedszkolach nie ma miejsc. Rodzice są wściekli

30 marca wielu rodziców dowiedziało się, że nie ma dla nich miejsca w przedszkolu. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Pozostaje prywatne przedszkole lub zatrudnienie niani. Niestety wszystko to sporo kosztuje.

- Nie przyjęli mi dziecka do przedszkola i co ja niby mam teraz zrobić? Na prywatne mnie nie stać, niania też sporo kosztuje – żali się pani Aldona z Rzeszowa, mama 4-latki – A swoją drogą to skandal, żeby pracujący rodzic musiał się zastanawiać co zrobić z pociechą. Niestety rodziców w podobnej sytuacji co pani Aldona jest więcej.

26 marca zakończył się nabór do rzeszowskich przedszkoli. 30 marca, podczas ogłoszenia wyników wielu rodziców dowiedziało się, że ich dziecko nie zostało przyjęte do żadnego z trzech wytypowanych przez nich przedszkoli. O to, ile dzieci nie zostało przyjętych próbowaliśmy zapytać Macieja Chłodnickiego, rzecznika prasowego prezydenta Rzeszowa. Ten jednak najwidoczniej przedłużył sobie świąteczną przerwę, bo jego telefon uparcie milczał. Teraz rodzice pociech, których podania odrzucono, rozkładają ręce i bezradnie pytają: co dalej?

- Nie mam pojęcia co zrobić z tym fantem – pisze forumowicz z Rzeszowa. – Płacę podatki w Rzeszowie, wydaje mi się, że coś takiego jak miejsce dla dziecka powinienem mieć zagwarantowane.

Rodzicom pozostało wpisać dziecko na listę osób rezerwowych oczekujących na przydział do przedszkola i czekać lub szukać innych rozwiązań jak miejsce w prywatnym przedszkolu lub niani. – Ale to wszystko kosztuje – dodaje pani Aldona – A jak kogoś nie stać albo nie może liczyć na pomoc rodziny to nie pozostaje nic innego jak się rozpłakać z bezsilności.

W miejskim przedszkolu rodzic zapłaci miesięcznie ok. 300 zł z wyżywieniem. Jeżeli chodzi o prywatne przedszkole, kwota niekiedy nawet się podwaja. Angaż niani to wydatek ok. 1000 zł miesięcznie.

Co jest temu winne?

Obowiązek szkolny dla 6-latków został przesunięty z 2012 r. na 2014 r. Nawet ci rodzice, którzy zdecydowani byli posłać pociechę do szkoły, zdecydowali się ostatecznie na przedszkole. W sumie do rzeszowskich przedszkoli dostało się 1200 6-latków. Te dzieci obowiązuje roczny okres przygotowania do nauki w szkole, więc mają zagwarantowane miejsce. Skoro tak, to miejsc już nie wystarczyło dla młodszych dzieci 3 i 4- latków.

***

Rodzicom 5 i 6- latków pozostaje jeszcze wybór oddziału przedszkolnego przy szkole. Tam jednak można pozostawić pociechę na mniej godzin (5-6), bo trzeba ją odebrać o 13.30. Pracujących rodziców takie rozwiązanie nie zadowala, więc zdecydowali się na przedszkola. Niestety wszystko to odbywa się kosztem młodszych dzieci.

Katarzyna Szczyrek

do “W przedszkolach nie ma miejsc. Rodzice są wściekli”

  1. janles62

    a dzieci z Jasionki,Trzebowniska ludzi pracujących w urzędzie miasta Rzeszowa dostały się?

  2. aga

    mam to samo. moje dziecko też się nigdzie nie dostało…

  3. wit

    „Pozostaje prywatne przedszkole…….”
    A może to o to chodzi. Trochę tych przedszkoli prywatnych powstało.
    No i nie od dziś wiadomo, że wiele organizacji walczy o dzieci poczęte a o narodzonych to już nikt – poza rodzicami – się nie martwi.

  4. Stefan

    Dzieci są nieważne. Władza ma ich w d…Ale najważniejsze, że będziemy tyrać do 67 roku.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.