W Przemyślu mandat można dostać za nic

To, że przemyska spółka ma, delikatnie mówiąc, spore kłopoty finansowe wiadomo od dawna. Ma też jak widać inne, na przykład z kulturą niektórych pracowników oraz zdrowym rozsądkiem. Fot. Monika Kamińska

Kierowca MZK i jego żona – szefowa „kanarów” – uwzięli się na pasażerkę i doprowadzili do bezprawnego wypisania jej mandatu. Kontroler, który stanął w jej obronie stracił pracę.

Renata Winsławska dostała mandat mimo, że miała bilet, który sprawdził jej wcześniej uprawniony kontroler Stanisław Sochań. Do ukarania Bogu ducha winnej pasażerki doprowadził nadgorliwy kierowca przemyskiego MZK. Temu ostatniemu „podpadła” nie tylko ona, ale i kontroler, który uważa, że konsekwencją tego iż stanął w obronie kobiety, było nieprzedłużenie z nim umowy. Jego do niedawna przełożona, Krystyna Kilon, stwierdziła z kolei, że źle wykonywał swoją pracę. Fakt, że miał konflikt z prowadzącym autobus, nie ma według niej znaczenia. Podobnie jak to, że ów kierowca jest mężem… Krystyny Kilon.

Sytuacja wręcz nie do uwierzenia wydarzyła się w autobusie przemyskiego MZK linii nr 12 na początku lutego. Renata Winsławska, przemyślanka ucząca dzieci w Hureczku (gm. Medyka) była z uczniami i koleżanką – nauczycielką na wycieczce w swym rodzinnym mieście. Wracali autobusem MZK nr 12 do Hureczka, gdy w Przemyślu do autobusu wsiadł kontroler. Sprawdził bilety wycieczkowiczów i na tym się skończyło. Pozornie jednak, bo postać Stanisława Sochania, zatrudnionego  na „śmieciowej umowie” w zewnętrznej firmie świadczącej w przemyskim MZK usługi kontrolerskie, odegrała w całej historii niebagatelną i niestety raczej smutną rolę.

Zostały w autobusie, nikt ich nie wypraszał
Kiedy autobus dojechał do końcowego przystanku w Hureczku. Renata Winsławska poprosiła koleżankę (dane znane redakcji), by zaprowadziła dzieci do szkoły. Sama chciała „dwunastką” wrócić do Przemyśla, by tam przesiąść się na autobus, jadący na jej osiedle. Dzieci i koleżanka Winsławskiej wysiedli, a nauczycielka na odchodne dała skasowane bilety jednej z uczennic, by ta wyrzuciła je do kosza. Do odjazdu autobusu było jeszcze kilka minut, a w środku pozostały cztery osoby: jakaś starsza pani, nauczycielka, kontroler Stanisław Sochań i kierowca autobusu. Ten ostatni w pewnym momencie wyszedł z kabiny, podszedł do pasażerek i rozpoczął się spektakl.

Na pierwszy ogień poszła emerytka
Najpierw zażądał okazania biletu przez starszą panią. Kobieta wyjaśniła, że ma już 75 lat i zgodnie z uchwałą RM jeździ za darmo. Kierowca zabrał dowód osobisty kobiety i poszedł z nim do swej kabiny, skąd dzwonił do kogoś (z relacji Stanisława Sochania, który stał blisko wynika, że do swej żony, która jest szefową kontrolerów w firmie świadczącej usługi na rzecz MZK) z zapytaniem, czy osoba urodzona w 1932 roku ma już 75 lat i jest uprawniona do darmowych przejazdów. Najwyraźniej otrzymał twierdzącą odpowiedź, bo zwrócił starszej pani dowód, którego tak nawiasem mówiąc nie miał prawa nigdzie z sobą zabierać. Następnie podszedł do siedzącej opodal Renaty Winsławskiej.

Czysta złośliwość kierowcy
Nauczycielka, która często podróżuje do pracy i z niej autobusami MZK bilet miała w ręce, gotowy do skasowania. – Miałam skasować bilet, gdy autobus ruszy – wyjaśnia kobieta. – Zawsze tak robiłam po tym, gdy parę lat temu skasowałam bilet zaraz po wejściu do stojącego autobusu, który okazał się uszkodzony i trzeba było skasować kolejny bilet w innym autobusie – tłumaczy nauczycielka.

Renata Winsławska chciała w tym momencie skasować trzymany w ręku bilet. – Kierowca z drwiącym uśmiechem powiedział mi, że nic z tego, bo zablokował kasowniki, a ja jestem w autobusie bezprawnie – opowiada nauczycielka. – Był niemiły i obcesowy. Dodatkowo zażądał ode mnie biletu z kursu Przemyśl – Hureczko. Tłumaczyłam, że dałam uczennicy mój i uczniów bilety do wyrzucenia, a kontroler, obecny przecież wtedy w autobusie je widział. Rewizor to potwierdzał, ale kierowca uciszał go, że ma być cicho, bo sam będzie miał kłopoty – wspomina kobieta.

Ponoć spokojnie, ale słyszał cały autobus
Autobus z zablokowanymi kasownikami ruszył z Hureczka z grupą pasażerów. W Przemyślu, na przystanku przy bazie MZK do autobusu wsiadła jakaś kobieta. Teraz wiemy, że była to szefowa rewizorów, Krystyna Kilon, notabene żona kierowcy autobusu. Mieliśmy okazję z nią rozmawiać i według jej relacji miała spokojnie rozmawiać z Renatą Winsławską, o zaistniałej sytuacji. Tymczasem nauczycielka twierdzi, że szefowa rewizorów mówiła do niej poniesionym głosem i pouczała, na dodatek nie wylegitymowała się przy tym. Potwierdza to inna pasażerka autobusu, której dane znane są naszej redakcji. – Ta pani głośno udzielała reprymendy pani Winsławskiej – opowiada pasażerka. – Słyszałam to będąc w innej części autobusu – wspomina. – Jakiś mężczyzna głośno to skomentował, że to niedopuszczalne – wspomina.

Szefowa „kanarów” pomówiła pasażerkę?
Czy Krystyna Kilon miała identyfikator Winsławska nie wie. – Możliwe, byłam zdenerwowana, nie przyglądałam się. Na pewno, jednak ta pani się nie przedstawiła – podkreśla nauczycielka. Kobieta jest rozgoryczona i czuje się upokorzona całą sytuacją. – Często jeżdżę autobusami MZK – mówi. – Nigdy nie miałam mandatu za jazdę bez biletu – podkreśla. Rozgoryczenie Winsławskiej rośnie, gdy słyszy o sugestiach Krystyny Kilon jakoby miała byś potraktowana przez rewizora ulgowo, bo …jest jego znajomą i niby dlatego musiał skontrolować ją kierowca. – To bezczelne pomówienia – mówi wprost nauczycielka. – Doprawdy brak mi słów, by wyrazić me oburzenie. Nie znam pana kontrolera, jego imię usłyszałam, gdy kierowca straszył go konsekwencjami, a numer służbowy tego pana podano mi podczas wypisywania mandatu – dodaje.

Chciał pracować
Rewizor Stanisław Sochań był zdziwiony, że kierowca sprawdzał pasażerki w Hureczku, podczas gdy przecież on był obecny w autobusie. Gdy usiłował uspokoić kierowcę usłyszał, żeby był cicho, bo będzie miał kłopoty. No i ma, choć Stanisław Sochań w końcu, na polecenie swej szefowej mandat R. Winsławskiej, wypisał. Kobieta z kolei napisała odwołanie, a Sochań swoje wyjaśnienie w sprawie. – Napisałem oględnie – wyjaśnia ekskontroler. Eks, bo kolejnej śmieciowej (wynagrodzenie prowizyjne od zapłaconych mandatów) umowy z nim nie zawarto. – Ta kobieta nic złego nie zrobiła i dlatego prosiłem kierowcę, by dał jej spokój – podkreśla Stanisław Sochań. – Miała bilet na trasie Przemyśl – Hureczko – dodaje. W udostępnionym nam oświadczeniu Sochania brak adnotacji o tym, by Krystyna Kilon, krzyczała na R. Winsławską. – Jak wspomniałem, pisałem oględnie – przyznaje Sochań. – Kierowca to mąż mojej ówczesnej szefowej – wyznaje. – Co ja miałem zrobić? – pyta bezradnie.

Harda pasażerka budzi sympatię kierowców?
Jak wiemy z niezautoryzowanej wypowiedzi Krystyny Kilon, S. Sochaniowi nie przedłużono „śmieciowej” umowy, nie za sprawę z Winsławską, a za „całokształt”. 59-latek jest innego zdania. Tak czy owak Renata Winsławska wbrew temu, co by się wydawało, nie boi się wsiadać do autobusów MZK. – Jakoś tak się składa, że po publikacji mojej historii w „Super Nowościach” kierowcy autobusów miejskich uśmiechają się do mnie – mówi kobieta. – Nie, nie są moimi znajomymi – zastrzega. – I bilet zawsze mam i okazuję tudzież nieznajomym kontrolerom – dodaje.

Monika Kamińska

do “W Przemyślu mandat można dostać za nic”

  1. komitet

    Pani nauczycielka powinna dzieci odstawić do szkoły a nie żeby koleżanka to robiła. Przecież to pani Winsławska odpowiada za dzieci. Ponadto, ta historia jest mocno niewiarygodna. Bardzo duże są powiazania i relacje koleżeńskie pani Winsławskiej i pani redaktorki Kamińskiej. Ale trzeba zapełnić gazetę…

  2. mama

    Zatrudnienie P.Kilon na stanowisku szefowej kontrolerow to farsa.Jest wybuchowa i konfliktowa.A tak na marginesie czy maz PanI SZEFOWEJ NIE POWINIEN ZNAC CHOCBY PODSTAWOWYCH DZIALAN MATEMATYCZNYCH JAK ODEJMOWANIE CZY DODAWANIE.To jest ponizej krytyki i MZK winna wstdzic sie za swoich niedouczonych pracownikow lub zafundowac odpowiednie kursy.Byl taki czas ze rewizorzy byli mili i uprzejmi.Znali zasady dobrego wychowania,zwlaszcza takie dwie kobiety brunetka i blondynka,mile grzeczne zawsze usmiechniete ,nawet jak kare wypisywaly to z wdziekiem i klasa.Gdzie sie podzialy?Chyba nie spodobaly sie P.Kilon

  3. prawnik

    Witam! Przeczytałem ten artykuł i stwierdzam że skoro w autobusie był obecny kontroler biletów czyli „organ powołany” do wykonywania tego rodzaju czynności to w tej przedmiotowej sprawie kierowca nie powinien podważać stwierdzenia kontrolera a zająć się tylko prowadzeniem autobusu,cień na działanie kierowcy rzucają jego koligacje rodzinne zarzucane w tym artykule,konkludując tę sprawę to gdyby był jakiś inny kontroler biletów to i tak kierowca miałby wpływ na niego bo jego żona jest szefem rewizorów ,takie działania kierowcy rodzą odpowiednie skojarzenia co do rzetelnej i bezstronnego prowadzenia kontroli biletów w pojazdach komunikacjii miejskiej……..Pozdrawiam !

  4. Wacław

    W całej tej historii czuć mocną woń korupcji i kolesiostwa – pobłażanie i takim zachowaniom jednoznacznie wskazuje na układ wyższej półki. Pani Kilon wraz z mężusiem czują się bardzo bezkarnie – ciekawe dlaczego? „szefowa kanarów pracująca w … zewnętrznej firmie świadczącej w przemyskim MZK usługi kontrolerskie” i jej mężuś – kowboj wśród kierowców przemyskiego MZK – cóż za dziwny „zbieg okoliczności”.
    Ślepiec by zauważył nieładnie pachnący układ który się tu rozegrał. Możliwe że dyrektor MZK ma z tym zbiegiem okoliczności coś wspólnego, prawda Panie Prezydencie Choma?
    Ale Pan na pewno nie maczał tam palców i poprosi Pan CBA o sprawdzenie tej nieładnie pachnącej – ale typowo polskiej sprawy, prawda?

    • To ja

      widzę, że wszyscy koncentrują się na rewizorach i MZK. Warto spojrzeć na Panią Nauczycielkę , która samowolnie opuściła miejsce pracy i powierzone jej pieczy dzieci.
      Ja nie chciałbym aby poje dziecko samo wracało z wycieczki. Ciekawe co na to Dyrekcja szkoły???

  5. Majki

    Bardzo śmieszne uwzięli się na pasażerkę bez biletu. To możne ja mam zapłacić za bilet pasażerki. Nauczycielka i bez biletu – ładnie. Brawo kierowca trzeba pilnować aby wszyscy kasowali bilety.
    SZANOWNA REDAKCJO nie ma MANDATU za jazdę bez biletu tylko KARA za jazdę bez biletu.
    Ciekawy jestem czy przypadkiem te 6200 zł kary za jazdę bez biletu nie wypisał innej pasażerce ten były kontroler ???????

    • Sylwia

      Wróć do podstawówki i naucz się czytać tekst ze zrozumieniem. Jest napisane bardzo wyraźnie, że : Renata Winsławska dostała mandat mimo, że miała bilet, który sprawdził jej wcześniej uprawniony kontroler Stanisław Sochań.

      Zbłaźniłeś się tym komentarzem!

      • Majki

        SYLWIA skoro masz ta podstawówkę o jakiej piszesz to powinnaś wiedzieć że nie ma MANDATU za jazdę bez biletu tylko jest to kara.
        A nawet w podstawówce wiedzą że na końcowym przystanku aby jechać z powrotem to trzeba ponownie skasować bilet.Proponuje poczytać coś o przejazdach MZK a później obrażać innych.
        Miłego Dnia !!!!!
        PS.Ciekawe kiedy ten serial się skończy w SUPER NOWOŚCIACH bo już 3 raz opisuje się to samo.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.