W Resovii jestem potrzebny

- Swoje lata mam, na podbój ligi już chyba za późno, a rozpoczynanie wszystkiego od nowa to zbyt duże ryzyko – mówi Andrij Nikanowycz, który wciąż będzie grał dla Resovii. Fot. Paweł Bialic

II LIGA. Pomocnik “pasiaków” ANDRIJ NIKANOWYCZ o klubie, w którym czuje się jak w domu, karuzeli z trenerami i Ukrainie po Euro 2012.

Andrij Nikanowycz to lider i jeden z najbardziej doświadczonych piłkarzy Resovii. – Rzeszów to mój drugi dom. Nigdzie się stąd nie ruszam – podkreśla, choć pytały o niego mocniejsze kluby.

- Zostaje pan w Resovii mimo propozycji z Okocimskiego Brzesko. Nie korciło pana, żeby zmienić klub?
- Jeszcze przez rok mam ważny kontrakt. Od dwóch lat jestem w Rzeszowie i bardzo mi się tu podoba. Działacze Resovii i trener zachęcali, żebym został, a ja dość szybko podjąłem decyzję, iż warto iść na kompromis. Po prostu rozumiem, w jakim położeniu znalazł się klub. Najważniejsze jednak, że czuję się tu jak w domu, jestem potrzebny i wśród swoich. W Resovii znalazłem wielu przyjaciół.

- Na Ukrainie mówi się, że każdy żołnierz chce zostać generałem. Ja też mam swoje ambicje – to pana słowa sprzed kilku miesięcy. Okocimski będzie grać na zapleczu ekstraklasy, jego mecze pokaże telewizja, podróżowałby pan po całej Polsce. Wydaje się, że mógłby pan zyskać na kontrakcie z beniaminkiem I ligi.
- Ale mogłoby być i tak, że po dwóch meczach wypadłbym ze składu i już do końca przecierał spodnie na ławce rezerwowych. Swoje lata mam, na podbój ligi już chyba za późno. Rozpoczynanie wszystkiego od nowa to zbyt duże ryzyko. Poza tym w Brzesku nie proponowali lepszych warunków, niż w Rzeszowie. No i nie mają tam kibiców!

- Tomasz Tułacz to już piąty trener, z którym przyjdzie panu pracować w Resovii…
- Jestem przyzwyczajony. Przez 3,5 roku gry w Niwie Tarnopol miałem siedmiu trenerów. Tomasz Tułacz chce, żebyśmy grali szybko, na dwa, trzy kontakty. Chce również, bym pomagał młodszym zawodnikom, ufa mi. Trochę się ostatnio buntowaliśmy z powodu zajęć, które polegają głównie na bieganiu. Trener jednak wytłumaczył, że jak wszyscy dojdziemy do swojej formy fizycznej, zaczniemy pracę głównie z piłkami.

- Marcin Jałocha ustalanie składu zaczynał od bramkarza Marcina Pietryki i od pana. Z tego co wiem, teraz niewiele się zmieni.
- Możliwe. Nie mnie to oceniać. Trener decyduje o składzie, dziennikarze wystawiają noty i niech tak zostanie.

- To będzie mocniejszy czy słabszy zespół od tego z poprzedniego sezonu?
- Dlaczego ma być słabszy, skoro niemal wszyscy piłkarze zostali? Odszedł jedynie Michał Chrabąszcz, bardzo uniwersalny zawodnik, ale gdy złapał kontuzje to radziliśmy sobie i bez niego. Nie ma ludzi niezastąpionych.

- Zapowiada się ciekawa rywalizacja w środku pomocy. Miejsca są dwa, chętnych czterech, może pięciu.
- Od nowego sezonu będziemy grać innym ustawieniem, trzema środkowymi pomocnikami. Już teraz nieźle to wygląda, nie ma tylu dziur.

- Słyszałem, że istniała opcja, by sprowadzić do Resovii innych Ukraińców. Ponoć miał pan w tym pomóc.
- Jest ciekawy chłopak z akademii Dynama Kijów, rocznik 1992. W tym momencie jednak do Resovii nie trafi. Za chwilę ruszy liga, a co zrobimy, jeśli zawodnik przyjedzie nieprzygotowany do sezonu? Może kiedyś wrócimy do tematu.

- Podczas Euro trzymał pan kciuki za Hiszpanię, ale Ukraińcy też pokazali się z dobrej strony.
- Byłem w szoku, oglądając mecz z Anglią. Rywale nie mogli wyjść z własnej połowy i kto wie, jak to by się skończyło, gdyby sędzia nas nie skrzywdził. Zawiedli Polacy. Byłem przekonany, że wyjdziecie z tak słabej grupy. Prawie całe mistrzostwa oglądałem w domu, miałem nawet okazje pójść na mecz Portugalia – Niemcy we Lwowie, ale jakoś nic z tego nie wyszło.

- Ukraina zmieni się na lepsze po Euro?
- Na razie wszyscy się cieszą, że podołaliśmy, organizując tak wielki turniej. Drogi? Część jest lepszych, część gorszych, ale to akurat mało mnie obchodzi, bo nie jeżdżę autem.

- Nie zdał pan w Rzeszowie na prawo jazdy?
- Zdałem, bez najmniejszego problemu! Ale nie stać mnie na kupno samochodu (śmiech).

Rozmawiał Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.