W ubiegłym roku narządy pobrano tylko od 8 zmarłych

Na przeszczep narządów w całej Polsce czeka ponad 2000 chorych. Fot. Archiwum

PODKARPACIE. W naszym regionie mamy najniższy wskaźnik pobrania narządów – 3,7 (na 1 mln mieszkańców), podczas gdy w zachodniopomorskim wynosi 28,6.

Z tego względu liczba biorców wielokrotnie przewyższa liczbę dawców. W ubiegłym roku w regionie zgodę na pobranie narządów wyraziło 8 rodzin osób zmarłych. Dzięki temu udało się uratować życie 24 osobom, bo pobrano od nich 24 narządy. Na przeszczep na Podkarpaciu wciąż czeka (dane na 31 grudnia 2018 r) 90 pacjentów, z czego 55 potrzebuje nerki, 23 – serca, 8 – wątroby, 4 – płuca. 

W regionie 22 szpitale spełniają warunki do pobierania narządów, ale tylko w 5 dawcy są kwalifikowani systematycznie i systematycznie pobierane są narządy. Jednym z liderów jest szpital w Sanoku. – Mamy wyjątkowy zespół ludzi zaangażowanych w to co robimy, identyfikujemy potencjalnych zmarłych dawców już od kilkunastu lat. Nie stwierdzamy jednak śmierci mózgu po to, by pobrać narządy, ale by zakończyć leczenie, jeżeli człowiek nie żyje. Zdarzało się to stwierdzać nawet u osób po 80. roku życia. Uważamy, że leczenie kogoś kto umarł jest nieetyczne. Idziemy więc dwutorowo, jeżeli zmarły może być potencjalnym dawcą zgłaszamy go do Poltransplantu. W ubiegłym roku zgłosiliśmy czterech zmarłych, ale pobrań były dwa. W przypadku jednego zgody nie wyraziła rodzina, w przypadku drugiego od pobrania odstąpiliśmy ze względów medycznych – mówi dr Wiesław Gucwa, ordynator oddziału intensywnej terapii w Szpitalu Specjalistycznym w Sanoku.

Kościół popiera idee dawstwa narządów, o czym głośno mówił św. Jan Paweł II i papież Franciszek. Dlaczego rodzina wciąż sprzeciwia się pobieraniu organów? – Trudność rozmowy z rodziną dawcy polega na tym, że mówimy do bliskich nie osoby starszej, schorowanej, ze śmiercią której najbliżsi mieli czas się oswoić, tylko do rodziny osób młodych, zdrowych, synów, córek, których śmierć przyszła nagle, niespodziewanie, której towarzyszą wielkie emocje. Duże emocje towarzyszą także lekarzom. Z jednej strony robią wszystko, by uratować człowieka, ale w pewnym momencie zdają sobie sprawę, że są bezradni i nie mogą już mu pomóc. Wtedy muszą stanąć naprzeciwko rodziny, która w ciągu kilku/kilkunastu godzin nie potrafi się pogodzić z jego odejściem. Dlatego ważne jest, by rozmawiać o idei transplantologii w gronie najbliższych. Czasami świadomość rodziny, że śmierć ich bliskich ma głębszy sens i daje szanse życia innym ludziom może ułatwić przeżycie żałoby – mówi dr n. o zdrowiu Ewa Zawilińska, dyrektor Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Rzeszowie.

Anna Moraniec

6
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
troljolaOleg Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trol
Gość
trol

ilość pobrań potwierdza ,że Podkarpacie ,to wciąż galicyjski ciemnogród

jola
Gość
jola

dlaczego klamiecie redaktorzy ??? otoz organow nie pobiera sie od zmarlych !!! ci ludzie w trakcie pobierania nardzow zyją! maja mozgi w uspieniu, ale moga sie wybudzic, co niejednokrotnie udekumnetowano

Oleg
Gość
Oleg

Bezradność lekarzy została obalona nie jednym przypadkiem wybudzenia się ze śmierci mózgu. Podjęcie decyzji dastwa narządów jest w obecnej sytuacji loterią życia i śmierci. Jan Talar lekarz twierdził, że coś takiego jak śmierć pnia mózgu nie istnieje. Nie mówi się o plastyczności mózgu, to zjawisko powoduje, że mózg uszkodzony, w określonych warunkach przywraca swoją funkcję. Co z ochroną prawną naszego życia?