W żywności wykryto… martwe szkodniki i odchody gryzoni!

Jakość towarów w Polsce systematycznie spada. Fot. Archiwum

Jakość towarów w Polsce systematycznie spada. Fot. Archiwum

KRAJ, PODKARPACIE. Najnowsze badania dotyczące żywności są szokujące…

O tym, że producenci żywności nie zawsze traktują konsumentów tak jak należy wiadomo nie od dziś. Najnowsze wyniki kontroli Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych mogą jednak szokować. Odchody gryzoni w przyprawach, brak „mięsa” w mięsie czy rażące błędy dotyczące oznakowania towarów to zaledwie kilka przykładów niepoprawnych praktyk setek firm.

Kontrola IJHARS objęła najpopularniejsze produkty spożywcze w 821 podmiotach w całym kraju. Chodzi m.in. o mięso, ryby, przyprawy, jaja, makarony, oleje, owoce czy warzywa. Sprawdzano m.in. ich wygląd, smak, zapach, zawartość tłuszczów, soli czy kwasowość. Opublikowane wyniki nie są zachęcające i jasno pokazują, że jakość towarów systematycznie spada. Przykładów nieprawidłowości jest mnóstwo. Co piąta skontrolowana partia mięsa zawierała m.in. niedozwolone składniki, była napakowana wodą i znajdowało się w niej zbyt mało „mięsa”. Ponadto jaja miały uszkodzone i brudne skorupki, w przetworach mlecznych zawyżano poziom tłuszczu, a w makaronie jajecznym odnotowano zbyt mało składnika… jajecznego. Co powinien zrobić konsument, gdy zaobserwuje tego typu problemy? – Najlepiej zgłosić sprawę do Inspekcji Handlowej, a w niektórych przypadkach do Sanepidu – mówi Maciej Chmielowski z biura prasowego UOKiK. Kiedy? – Np. gdy podejrzewamy, że produkt może zawierać alergeny, które nie są wymienione na etykiecie – dodaje.

Martwe owady w przyprawach
Prawdziwym „hitem” okazały się przeprawy ziołowe, w których podczas kontroli odkryto szokujące składniki. – Odnotowano obecność odchodów gryzoni, liści uszkodzonych przez szkodniki, martwych szkodników i ich oprzędów – czytamy w komunikacie IJHARS.

Ponadto stwierdzono błędy dotyczące oznakowania produktów, np. brak określenia rodzaju miodu, komunikaty typu „świeży” w sokach pasteryzowanych lub nazwa „śliwki kalifornijskie”, które wyprodukowane zostały… w Chile. Czy klient w sklepie sam może zweryfikować jakość produktu? – Jest to trudne do zrobienia na podstawie samego wyglądu danego towaru, gdyż oglądając produkt, nie jesteśmy najczęściej w stanie stwierdzić jego składu – wyjaśnia Chmielowski.

Kamil Lech

do “W żywności wykryto… martwe szkodniki i odchody gryzoni!”

  1. £apka

    Jasne za granicą to świnie mają łapy (lap)

  2. Bonifacy Krufka

    Szkoda, że nie podano wyników dotyczących ryb i zawartości tych artykułów spożywczych. Nicienie, robactwo, wszy rybne itp. Makłowicz w swoich programach od dawna twierdzi, że ryby spożywamy tylko tam, gdzie widać z miejsca spozywania wodę, z której wyłowiono nasz rybny posilek! Zgroza gastronomiczno-sanitarna!

  3. espero

    „…jaja miały uszkodzone i brudne skorupki…” Odnośnie uszkodzonych skorupek- jest niemożliwością, aby tego uniknąć w drodze od producenta do sklepu. Co do brudnych skorupek- czyżby inspektorzy nie wiedzieli, że skorupek jaj nie należy myć, bo uszkodzeniu ulega naturalna bariera chroniąca jajko przed wniknięciem do niego różnych szkodliwych mikroorganizmów?

  4. smj

    UJAWNIAĆ NAZWY PRODUCENTÓW I PRODUKTÓW !!!!

    CO MA NA CELU TA KONTROLA SKORO KONSUMENT JEST NIEŚWIADOMY ZAGROŻEŃ I NADAL

    KUPUJE TEN SYF???

  5. "czytelniczka"

    Zdziwko was rypło? Kilo świni kosztuje 5 zł za kilogram,a kilo schabu 15. opłaci i się? nie,a polak jak głodny to zje i gówno,bo ze świni jest więcej pożytku niż z niejednego człowieka Przykład i to „dobry” idzie zawsze z góry.

    • wnuk rzeznika

      Tak to jest gdy dyletant dorwie sie do klawiatury i pisze glupoty.
      Swinia po zabiciu, wykrwawieniu, wytrzebieniu i rozcieciu na polowki traci z wagi 30% tego ile wazyla przed ubojem. 1/3 wagi swini znika jak kamfora !
      Po odcieciu lba, lap, ogona, przekrwin gardlowych i pachwin, oraz oskorowaniu zostaje POLOWA WAGI a jest to ciagle MIESO Z KOSCIA. Miesa I klasy szynka/schab bez kosci to jest maksymalnie 20%, miesa popularnego na kielbasy 20%, oraz tego najniszego gatunku 10% wagi przed ubojem. A przeciez to dopiero poczatek pracy ktora zakonczyl rzeznik. TERAZ do pracy przystepuje MASARZ ktory z tego polsurowca bedzie robil wyroby wedliniarskie.
      Obydwaj zarowno rzeznik jak i masarz to nie sa robole od lopaty. To sa fachowcy i trzeba bedzie im zaplacic duzo wiecej za umiejetnosci i wiedze jakiej sie uczyli kilka lat.
      Pracuje obecnie za granica i jak wyglada ten temat ?
      Wlasnie dlatego my na emigracji musimy za kare jesc szynke, czasem nawet codziennie.
      Nie stac nas aby kupic sobie pasztetowej czy salcesonu bo ceny tych produktow przekraczaja nasze mozliwosci finansowe.

Skomentuj

Uważaj, co piszesz. W Internecie nie jesteś anonimowy!

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.