Wagarowałam na lekcjach W-F

Wokalistka Blue Cafe znana jest z oryginalnych strojów i zgrabnej sylwetki. W rozmowie z PAP Dominika Gawęda mówi o tym jak dba o formę, dlaczego zaczęła uprawiać kung-fu i czy przejmuje się krytyką.

PAP: – Skąd pomysł, żeby trenować kung-fu? Czy wcześniej uprawiałaś sztuki walki?

Dominika Gawęda: – Kung-fu zaraził mnie Paweł (Paweł Rurak-Sokal, lider Blue Cafe). On ćwiczy od wielu lat, miał kiedyś swojego mistrza z Chin, który przyjechał do Polski i wiele lat z nim trenował.

PAP: – Masz swojego osobistego trenera?

D.G.: – Ćwiczę z Pawłem. Razem w wolnych chwilach jeździmy na treningi. Poza tym trenuję również formę z mieczem, to jest totalna magia. Wyglądam wtedy jak manga.

PAP: – Zawsze byłaś wysportowana?

D.G.: – Właśnie nie! Przyznam, że w przeszłości mało miałam wspólnego ze sportem. W szkole na lekcjach W-F właściwie mnie nie było, robiłam sobie wagary i w ogóle nie miałam ochoty na ćwiczenia… Natomiast mój tata zawsze uprawiał różne dyscypliny sportowe. To on zaraził mnie narciarstwem. Z czasem zaczęłam też grać w tenisa i bardzo dużo pływałam.

PAP: – W show-biznesie jest presja, by dobrze wyglądać?

D.G.: – Wszędzie tak jest. Nie będę owijała w bawełnę. Oczekuje się, że każda będzie wyglądać jak ideał, a ideałów przecież nie ma… Jest cienka granica, którą łatwo można przekroczyć w dążeniu do pięknego wyglądu. Zawsze powtarzam, że trzeba być sobą i nie dać się zwariować. Szczególnie zgubne mogą stać się w dzisiejszych czasach operacje plastyczne. Każdy z nas zna przypadki osób, które zatraciły się w chirurgicznym poprawianiu urody.

PAP: – Możesz się pochwalić świetną figurą. Czy poza sportem, stosujesz jakąś dietę?

D.G.: – Nie stosuję żadnej radykalnej diety. Jest to bardziej sposób na życie. Jem pięć razy dziennie, piję dużo wody, jeśli mam ochotę na coś słodkiego sięgam po gorzką czekoladę, taką 75- albo 85-procentową. Mój każdy dzień jest bardzo intensywny, dlatego nie mogę i nie chcę sobie pozwolić na moment, kiedy mogłabym się poczuć słabo dlatego, że nie dojadłam.

PAP: – A jak reagujesz na negatywne komentarze dotyczące twojego ubioru?

D.G.: – Absolutnie nie zwracam na nie uwagi. Myślę, że każdy, kto nie boi się iść do przodu, nie boi się wierzyć w siebie, jest po prostu szczęśliwym człowiekiem.

PAP, bez

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.