Wakacyjny flirt może wiele kosztować

W czerwcu myśl o wakacyjnym romansie przyprawia o szybsze bicie serca, we wrześniu bywa koszmarem, który choć chcielibyśmy, trudno wymazać z pamięci. Fot. Bogdan Myśliwiec

W czerwcu myśl o wakacyjnym romansie przyprawia o szybsze bicie serca, we wrześniu bywa koszmarem, który choć chcielibyśmy, trudno wymazać z pamięci. Fot. Bogdan Myśliwiec

Zdarza się, że konsekwencje chwilowego zapomnienia pozostawiają nie tylko zadrę w sercu, ale i w policyjnych kartotekach.

Latem miłość jest tuż pod skórą. Ale choć płonie szybko i ostro, to w głębi duszy wie, że dalszego ciągu nie będzie. Z wakacyjnego flirtu rzadko rodzi się stabilny związek. Częściej skutki chwilowego zapomnienia mogą poważnie skomplikować dotychczasowe życie przypadkowych kochanków.

Niestety, ogromna większość letnich romansów, wzruszeń i uniesień kończy się z oddaniem klucza do hotelowego pokoju lub… pierwszego telefonu, w którym kobieta informuje mężczyznę, że za dziewięć miesięcy pojawi się owoc letniego zauroczenia. Bywa także, że ukochany z drugiego końca świata zjawia się przed drzwiami rozkochanej kobiety i oświadcza, że rzucił wszystko, by z nią być. I faktycznie, jedyne co potem robi to – jest.

Chwila zapomnienia
O zgubnych skutkach wakacyjnych romansów można nie tylko poczytać w kobiecej prasie, na portalach internetowych dla porzuconych, ale i dowiedzieć się z akt sądowych. Zdarza się bowiem, że konsekwencje chwilowego zapomnienia pozostawiają nie tylko zadrę w sercu, ale i w policyjnych kartotekach.

Jedną z takich historii zajmuje się Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu. Sprawa dotyczy 33-letniego Egipcjanina, który prawie rok temu na zakrapianym alkoholem spotkaniu towarzyskim uprawiał przygodny seks z 28-letnią tarnobrzeżanką. Gdy kilka tygodni później okazało się, że kobieta jest w ciąży, postanowił rozwiązać „problem” tabletkami poronnymi.

Miał być seks bez zobowiązań
Z ustaleń śledczych wynika, że wszystko zaczęło się od kameralnej imprezy. W spotkaniu uczestniczyły cztery osoby: gospodarz , dwie kobiety i obcokrajowiec.

Między 28-latką a obcokrajowcem doszło do zbliżenia. Pod koniec sierpnia br. okazało się, że kobieta jest w ciąży. O swoich przypuszczeniach poinformowała 32-letniego wówczas Egipcjanina. Zaskoczony mężczyzna oświadczył, że ta sytuacja „utrudni mu życie” i zaproponował usunięcie ciąży, oferując pomoc w postaci zakupu tabletek wywołujących poronienie.

Skombinował tabletki
Po kilku tygodniach obcokrajowiec przywiózł kobiecie tabletki poronne. Tarnobrzeżanka nie zgodziła się na aborcję. O zmuszaniu jej do kontrolowanego poronienia postanowiła jednak powiadomić Policję.

W toku śledztwa funkcjonariusze ustalili, że w sprawę zamieszany jest jeszcze pracownik jednej z tarnobrzeskich aptek. Mężczyzna sprzedał lek koledze obcokrajowca bez wymaganej recepty, ułatwiając tym samym 33-latkowi możliwość nakłaniania ciężarnej kobiety do przerwania ciąży.

Egipcjanin, pracownik apteki i pośrednik przyznali się do zarzucanych im czynów i złożyli wyjaśnienia. Cała trójka wystąpiła także z wnioskiem o dobrowolne poddanie się karze. Na pierwszej rozprawie nie pojawili się jednak dwaj oskarżeni. Nie wiadomo, czy przebywają w Tarnobrzegu, nie skontaktowali się z sądem ani kancelarią.

28-letnia kobieta, która około miesiąca temu urodziła dziecko, przybyła do sądu wraz z niemowlęciem i mamą. Babcia dziecka przyznała, że chłopiec urodził się jako wcześniak, jest pod stałą opieką lekarzy z Tarnobrzega i Rzeszowa, ale rozwija się prawidłowo. Przyznała także, że nie jest im łatwo, ale wierzą, że uda im się wspólnie dla dobra maluszka pokonać przeciwności, które teraz przed nimi stoją.

Egzotyczny kochanek
Mniej dramatyczny, co nie znaczy, że nie mniej skomplikowany finał miała historia innej tarnobrzeżanki, która podczas wakacyjnej podróży do ciepłych krajów poznała innego atrakcyjnego Egipcjanina. 40-latka wyjechała na wakacje bez założenia, że chce złowić wakacyjną miłość, ale już kilka dni po przyjeździe, dała się ponieść romantycznemu nastrojowi.

Młodszy od niej egipski Don Juan zauroczył kobietę kilkoma komplementami, których od dawna w Polsce nie słyszała. Wygłodniała męskich ramion singielka dała się złapać na sztuczki, które 30-latek stosował zapewne już na niejednej kobiecie. Wspólne spacery, zakupy, kąpiele. Było egzotycznie i romantycznie. Po 14 dniach pobyt tarnobrzeżanki w Egipcie dobiegł jednak końca. Z obietnicami utrzymywania dalszych kontaktów kochankowie rozstali się na lotnisku. Wymienili telefony i adresy.

Rzuciłem dla ciebie wszystko
Miesiąc po powrocie z Egiptu tarobrzeżanka wciąż czuła jeszcze na skórze letnią opaleniznę i dotyk czułych dłoni śniadego żigolo. I choć tęskniła nieco do chwil spędzonych z mężczyzną, codzienne obowiązki zawodowe przyciągnęły ją z obłoków na ziemię. Jakież było jednak jej zdziwienie, gdy Egipcjanin zapukał do jej drzwi i takiego jakim go zapamiętała, zobaczyła go stojącego z walizką w ręce.

- Rzuciłem dla ciebie wszystko – powiedział łamaną polszczyzną i tarnobrzeżanka nie miała innego wyjścia, jak tylko wpuścić przybysza do mieszkania. – Mężczyzna oświadczył, że przyjechał na 3 tygodnie. Nie mógł znieść rozstania… Zakochał się.

Po trzech tygodniach wcale nie myślał jednak wracać. 40-latka chodziła do pracy, robiła zakupy, gotowała. Po dwóch miesiącach egzotyczny gość zaczął ją jednak drażnić. Nie pasował do jej towarzystwa. Jego atrakcyjna powierzchowność przestała jej imponować. Koleżanki zaczęły jej uświadamiać, że Egipcjanin przyjechał po to, by stać się jej utrzymankiem i powinna ten niezdrowy układ jak najszybciej rozwiązać.

Nie chciał wyjechać
Zdesperowana tarnobrzeżanka, do której w końcu dotarło, że nie o taką „pamiątkę” z wakacji jej chodziło, próbowała pozbyć się mężczyzny. Zaczęły się kłótnie, pretensje. Ten nie chciał jednak słyszeć o powrocie. Powtarzał wyuczone formułki o miłości i wspólnym życiu.

Ostatecznie kobiecie udało się wyrzucić przybysza. Musiała jednak zapłacić za jego powrotny bilet. Obiecał, że nie będzie już jej zawracał głowy. Dopiero po tym doświadczeniu kobieta zorientowała się, że w egipskich kurortach roi się od mężczyzn, którzy szukają sponsorów wśród Europejek. Mężczyźni ci są zbyt biedni, by ożenić się z Arabkami. I szukając lekkiego życia, podrywają samotne turystki. Czasami uda im się uwiesić na ich ramieniu na kilka dni, a czasami, jak w przypadku historii tarnobrzeżanki – na kilka miesięcy.

Małgorzata Rokoszewska

do “Wakacyjny flirt może wiele kosztować”

  1. ZB

    No niestety taka jest prawda.Ale nieraz jest warto, tylko jednak….

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.