Walczyć o najwyższe cele

Robert Taht, przyjmujący Asseco Resovii i reprezentacji Estonii. Fot. Maciej Goclon

SIATKÓWKA. PLUSLIGA. Robert Taht, przyjmujący Asseco Resovii i reprezentacji Estonii.

– Co pana zmotywowało do podpisania kontraktu z Asseco Resovią, która w ostatnich sezonach nie jest już zespołem z czołówki PlusLigi.

– Asseco Resovia jest niesamowitym klubem. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że ostatnie dwa-trzy sezony w wykonaniu zespołu nie były tak dobre jak wcześniej. Czas jednak skończyć z tą negatywną tendencją i zrobić wszystko, żeby Resovia znów była wielka. Dla mnie motywacją jest to, żeby grać dla tak uznanego klubu i walczyć z nim o najwyższe cele.

– W poprzednim sezonie grał pan w wielkiej Perugii, która miała gwiazdorski zespół, ale pan nie odegrał w tej drużynie znaczącej roli. Nie obawia się pan o swoją aktualną dyspozycję i pewność siebie ?

– Moim celem w Perugii było to, żeby dostawać jak najwięcej szans gry i mam poczucie niedosytu, że nie spędziłem na boisku zbyt wiele czasu. Nie obawiam się jednak o swoją formę. W Perugii miałem okazję trenować ze znakomitymi graczami. Nie uważam tego czasu za stracony. Teraz liczę oczywiście na dużo więcej okazji do gry i mam nadzieję, że w Rzeszowie będę w stanie pokazać grę na wysokim poziomie.

– W minionych rozgrywkach podobną drogę jak pan przebył Nicholas Hoag, który przeszedł do Asseco Resovii właśnie z Perugii, gdzie odgrywał rolę rezerwowego i niestety w Rzeszowie nie był w stanie pokazać swoich atutów. Nie grozi panu podobny scenariusz ?

– Nie podchodzę do tego w ten sposób. Jesteśmy z Nicholasem innymi graczami, każdy z nas przebył swoją drogę i nie można nas wrzucać do jednego worka. Nie mam obaw, że może mnie spotkać podobna sytuacja i że nie zdołam rozwinąć skrzydeł grając w takim klubie jak Asseco Resovia.

– W Rzeszowie czeka jednak pana rywalizacja o miejsce w składzie, bo każdy z zakontraktowanych przyjmujących ma ambicje, żeby grać w wyjściowej szóstce.

– Moim zdaniem to ważne i pozytywne, że Asseco Resovia ma szeroki skład i kilku wartościowych graczy na danej pozycji. To gwarantuje dużą jakość treningów i sportową rywalizację o miejsce w wyjściowym składzie. Oceniam to pozytywnie i myślę, że rywalizacja na treningach pomoże nam stworzyć naprawdę mocny zespół także w warunkach meczowych.

– Czy rozmawiał pan już może o swojej roli w drużynie z trenerem Alberto Giulianim ?

– Jeszcze nie mieliśmy okazji rozmawiać, ale bardzo cieszę się na naszą wspólną pracę. Alberto Giuliani jest uznanym szkoleniowcem i słyszałem wiele pozytywnych opinii na jego temat.

– Czy liczy się pan z grą pod dużą presją, która zawsze ciąży na graczach Asseco Resovii, zwłaszcza na meczach w hali Podpromie. Grając w ubiegłym sezonie w Perugii mógł się pan już zresztą przekonać jak to jest grać w drużynie, od której wymaga się zwycięstw.

– Gra dla kibiców, którzy mają duże oczekiwania i są wymagający, to nie jest coś co powinno podcinać skrzydła tylko wręcz odwrotnie, motywować do bardzo dobrej gry. Uważam, że Asseco Resovia ma znakomitych fanów, którzy zwykle w licznym gronie przychodzą na mecze i dopingują swój zespół. To, że w Rzeszowie zainteresowanie siatkówką jest bardzo duże, to bardzo pozytywna sprawa. Mnie osobiście to bardzo cieszy, a nie stresuje.

– Ma pan chyba bardzo dobre wspomnienia z meczów z Asseco Resovią w okresie, kiedy reprezentował pan barwy Cuprum Lubin ?

– Zdecydowanie. Pamiętam szczególnie swój pierwszy występ przeciwko Resovii w Lubinie, kiedy trener dał mi po raz pierwszy szansę gry w wyjściowym składzie. Wygraliśmy wtedy 3-0 z Resovią, która miała w swoim składzie takich asów, jak Fabian Drzyzga i Bartosz Kurek. To było dla mnie ogromne i radosne przeżycie.

– Wraca pan do PlusLigi po dwuletniej przerwie. Spodziewa się pan dużych zmian jeśli chodzi o poziom rywalizacji ?

– Na pewno każdy sezon niesie ze sobą jakieś zmiany, ale rozgrywki w Polsce są cały czas na wysokim poziomie. Spodziewam się, że teraz ten poziom i wymagania będą jeszcze większe niż wtedy, gdy byłem zawodnikiem Cuprum. W poprzednich dwóch sezonach też od czasu do czasu oglądałem mecze PlusLigi i uważam, że poziom sportowy był naprawdę dobry.

– Czy w przeszłości miał pan już propozycję gry w Asseco Resovii ?

– Tak. Prowadziłem rozmowy z klubem z Rzeszowa po trzecim sezonie spędzonym w Lubinie, ale wtedy chciałem spróbować swoich sił w innej lidze i dlatego zdecydowałem się na transfer do Turcji. Teraz uznałem, że to dobry moment na powrót do PlusLigi i do pokazania swoich możliwości w takim klubie, jak Asseco Resovia.

– Co panu dały te dwa ostatnie sezony spędzone najpierw w Turcji, w Arkasie Izmir a potem w Perugii ?

– Dużo nowych doświadczeń i możliwość rozwoju. Trudno jednak porównywać te sezony, bo pełniłem w swoich zespołach zupełnie inną rolę. Uważam, że nabrałem więcej doświadczenia jako zawodnik i mogłem polepszyć swoją grę w poszczególnych elementach. Teraz przychodząc ponownie do PlusLigi jestem już na pewno innym graczem niż wtedy, gdy w niej debiutowałem.

– W Asseco Resovii będzie pan odpowiadał głównie za przyjęcie zagrywki. Czy we Włoszech miał pan okazję popracować więcej nad tym elementem ?

– Tak, ponieważ mój klubowy trener w Perugii – Vital Heynen bardzo dużo uwagi poświęcał na pracę nad przyjęciem zagrywki i treningi z nim na pewno dużo mi dały.

– Jak poradził pan sobie w okresie największego zagrożenia epidemią koronawirusa we Włoszech; czy starał się pan jak najszybciej wrócić do Estonii ?

– Bardzo dużo czasu spędziłem we Włoszech. Długo trwały bowiem dyskusje o tym, czy uda nam się dokończyć sezon, a jeżeli tak, to w jakim systemie i na jakich warunkach. Właściwie przez miesiąc nie mogliśmy trenować ani na siłowni ani w hali. Wykonywaliśmy ćwiczenia w domu i cały czas czekaliśmy na informacje dotyczące ewentualnego wznowienia rozgrywek. Osobiście bardzo zależało mi na tym, żeby dokończyć sezon i rozegrać play-offy, na które nasz zespół mocno się nastawiał. Miałem też poczucie, że od strony sportowej jestem gotowy na to, żeby dostawać więcej szans na boisku i odegrać jakąś rolę w decydujących meczach sezonu. Przerwa w rozgrywkach ligi włoskiej nastąpiła zaledwie na dwa mecze przed zakończeniem rundy zasadniczej. Bardzo żałuję, że tak się stało i że nie mogliśmy już dokończyć sezonu, ale takie jest życie. Nie mogliśmy nic na to poradzić.

– Czuł pan jednak duże zagrożenie koronawirusem czy też w Perugii było pod tym względem spokojniej niż w innych regionach Włoch ?

– Nie było jakiejś wielkiej paniki i poczucia zagrożenia. W Perugii tych przypadków zakażeń nie było tak wiele jak w innych częściach Włoch. Ludzie podchodzili do tego rozsądnie, uważali na siebie i zachowywali spokój. W okresie największych restrykcji praktycznie cały czas siedziałem w domu, ale czułem się bezpiecznie.

– Ostatnie tygodnie spędza pan już jednak w Estonii ?

– Tak, od miesiąca jestem w domu. W mojej ojczyźnie sytuacja z epidemią koronawirusa też wygląda już coraz lepiej. Możemy korzystać z siłowni, grać w siatkówkę plażową, więc można już odbywać siatkarskie treningi. Mam tutaj również poczucie bezpieczeństwa.

– Czy siatkarska federacja Estonii planuje w tym roku zgrupowanie reprezentacji ?   

– Pod koniec czerwca mamy się spotkać na zgrupowaniu i potrenować wspólnie przez kilka tygodni, może nawet 1,5 miesiąca. Oczywiście nie mamy do rozegrania jakichś ważnych meczów czy turniejów, bo międzynarodowe rozgrywki zostały odwołane. Mamy jednak od tego sezonu nowego trenera (Francuz Cedric Enard – przyp. red.), który na pewno będzie nas chciał lepiej poznać i przekazać nam swoją koncepcję pracy. Dlatego ważne jest dla nas, żeby wspólnie potrenować i zapoznać się z nowym trenerem.

– Jeśli przygotowania do sezonu Asseco Resovia rozpocznie jeszcze w lipcu – będzie pan w stanie dołączyć do zespołu od razu czy dopiero po zakończeniu pracy z reprezentacją Estonii?

– Nie znam jeszcze dokładnie harmonogramu przygotowań naszego klubu do sezonu. Na pewno przyjadę na zgrupowanie reprezentacji choćby z tego względu, że już tęsknię za normalnym treningiem i grą w siatkówkę. Natomiast to jak długo będę trenował z kadrą i czy przyjadę od razu na przygotowania do klubu, to już jest kwestia do uzgodnienia. Myślę, że nie będzie z tym żadnego problemu.

– Jak scharakteryzowałby pan siebie i swoje podejście zarówno do siatkówki, jak i życia codziennego?

– Jestem kompletnie innym człowiekiem na boisku i poza boiskiem. W życiu prywatnym jestem osobą bardzo spokojną i przyjacielską, ale na boisku wręcz przeciwnie, więc pewnie nie wszyscy mnie lubią (śmiech).

– Czy w Asseco Resovii spotka pan jakieś znajome twarze chociażby z reprezentacji Estonii czy ze swojego byłego klubu – Cuprum Lubin?

– Jest na to szansa, ale wszystko będzie jasne kiedy klub oficjalnie ogłosi nowych zawodników. Mogę powiedzieć, że Asseco Resovia będzie miała naprawdę dobry zespół i wielu wartościowych graczy. Dlatego mam wielkie nadzieje na ten sezon, że będzie on udany dla klubu z Rzeszowa. Nie zagramy wprawdzie w europejskich pucharach, ale mam nadzieję, że dobrą postawą na boisku wywalczymy dla zespołu prawo gry w tych rozgrywkach na przyszłość.

– Ma pan jakieś osobiste oczekiwania związane z grą w Asseco Resovii?

– Grając w takiej drużynie, która będzie miała naprawdę mocny skład, trudno nie myśleć o największych celach. Oczywiście wszyscy zdajemy sobie sprawę, że w Rzeszowie co roku są duże nadzieje, a w ostatnich sezonach drużyna nie grała na miarę oczekiwań. Wierzę jednak w to, że z tą grupą zawodników i trenerów jesteśmy w stanie osiągnąć sukces.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o