Wałek, Kwas i Rudy czyli jak przezywają się politycy

Mieczysław Golba - "Ringo Star".

Większości parlamentarzystom i samorządowcom przypisano pseudonimy: czasem żartobliwe, niekiedy jednak obraźliwe.

Jeden z liderów podkarpackich struktur Prawa i Sprawiedliwości, Marek Kuchciński, w młodych latach chciał być hippisem. Plotka głosi, że przyszedł do nieformalnego przywódcy tej subkultury w Przemyślu i zapytał, co zrobić, żeby zostać “członkiem hippisów”. Do dzisiaj w niektórych środowiskach nazywany jest właśnie członkiem. Były wojewoda Zbigniew Sieczkoś to z kolei “Blend-a-med.” Z racji uśmiechu, którym tryskał przez całą swą, nie do końca udaną kadencję.

Większość, zarówno lokalnych jak i krajowych polityków ma przydomki, czasami wynikające z posiadanych przez nich charakterystycznych cech, lub z powodu złośliwości nieżyczliwych im politycznych przeciwników. Lider Polskiego Stronnictwa Ludowego na Podkarpaciu, wiceminister skarbu państwa Jan Bury to dla znajomych “John”, niektórzy nazywają go też “Kadrowym”, chociaż przed laty ten przydomek raczej był zarezerwowany dla byłej posłanki Akcji Wyborczej Solidarność, siostry Mariana Krzaklewskiego, Barbary Frączek.

Ringo Star z Jarosławia
“Ksywy” nie ma były poseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej Witold Firak. To raczej jego nazwisko stało się synonimem pewnych zachowań. A wszystko to za prawą zdarzenia sprzed lat, gdy Firak, jako przewodniczący komisji etyki poselskiej nie był w stanie wyjść na mównicę sejmową, by sprawozdawać wniosek o uchylenie immunitetu Andrzejowi Lepperowi. Odtąd słowo “firak” w sejmowych kuluarach oznacza po prostu pięćdziesiątkę wódki.

Jarosławski poseł PiS Mieczysław Golba od niedawna nazywany jest Ringo Starem na część legendarnego perkusisty Beatlesów. A to za sprawą wydanej jakiś czas temu wspólnie z szefem Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej Kazimierzem Greniem płyty z muzyką “do kotleta”.

- Wielu z lokalnych polityków ma jakieś pseudonimy. Sam nie słyszałem, żeby ktoś mi nadał jakąś “ksywę”, ale nie obraziłbym się pod warunkiem, że byłoby to w granicach smaku – mówi poseł Tomasz Kamiński, przez niektórych z racji młodego wieku zwany “wilczkiem”.

Baron zniknął z firmamentu
Z polityków, którzy jakiś czas temu zniknęli z politycznego firmamentu wciąż głośno jest o byłym liderze SLD Krzysztofie Martensie, ps. “Baron” lub “Brydżysta”. Były starosta przeworski, Zbigniew Mierzwa, sam sobie obrał pseudonim “Diabeł przeworski”. “Helem” zwany jest eks-poseł PiS Andrzej Ćwierz, a to z racji wymyślonej przez siebie teorii, że przyczyną katastrofy prezydenckiego samolotu w Smoleńsku mógł być rozpylony gaz.

Misio, Jajecznica i Wielki Ed
W swoim czasie legendą salonów politycznych Podkarpacia był wicemarszałek województwa Tadeusz Sosnowski, kiedyś działacz “Samoobrony”, później PSL. Otrzymał wdzięczny przydomek “Misio” – z racji słusznej postury i niezwykle mocnej głowy. Inny eks-wicemarszałek, dzisiaj prezydent Tarnobrzega Norbert Mastalerz został “Jajecznicą”. A to z kolei przez to, że pracując w urzędzie niemal każdego dnia zamawiał w tutejszym barku potrawy z jajek.

O były szefie potężnego koncernu “Igloopol”, dzisiaj wiceprzewodniczącym sejmiku wojewódzkiego Edwardzie Brzostowskim od lat nie mówi się inaczej jak “Wielki Ed”. Radna rzeszowska i znana karateczka Marta Niewczas to “Bruce Lee”, poseł PO Piotr Tomański to “Piotruś Pan”.

- Trzeba się pogodzić z tym, że jak się jest osobą publiczną, to siłą rzeczy jakieś przydomki nam się nadaje”. Grunt, żeby to było na poziomie – dodaje poseł PO Tomasz Kulesza.

Radek Wielkie Lustro
Swoich ksywek dorobili się oczywiście także politycy z pierwszych stron gazet. Byli prezydenci Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski przezwisk dorobili się od własnych nazwisk. Ten pierwszy został mianowany “Wałkiem”, z tego drugiego zrobiono “Kwasa”.

Bywa jednak tak, że prześmiewcy zwracają uwagę na cechy jakimi odznacza się ich “ofiara”. Znany z narcystycznego usposobienia Radosław Sikorski został przezwany “Wielkie lustro”. Z kolei wyróżniająca się z kontrowersyjnych poglądów i niesamowitą barwą głosu – Joanna Senyszyn, została nazwana “Żabką”.
Tusk czyli “Rudy”.

Niezbyt oryginalne przezwisko ma natomiast Donald Tusk. Premiera wszyscy po cichu przezywają “Rudy”, choć w sejmowych korytarzach, coraz częściej można też jak tytułowany jest “Słońce Peru”.

Jego największy antagonista czyli Jarosława Kaczyński ma dwie ksywki. Koledzy z PiS mówią na niego po prostu “Wodzu”. Natomiast politycy PO przezwali go “JarKaczem”. Z kolei przyboczny szefa największej partii opozycyjnej Adam Hofman dorobił się przezwiska “Premierek”. Wszystko przez to, że marzy mu się ponoć w przyszłości szefowanie rządowi. To ma już za sobą Leszek Miller, który od czasów gdy był premierem został przez złośliwych przechrzczony na “Kancelarza”.
Jola Rutowicz i Paligniot.

Często przezwiska są tworzone na bazie jakichś wydarzeń lub sposobu zachowania danego polityka. I tak Zbigniew Ziobro od czasów gdy na konferencji prasowej zaprezentował dyktafon z nagraniem, które jak sam powiedział “miało być gwoździem do trumny Andrzeja Leppera” został właśnie “Gwoździem”. Były minister sprawiedliwości nie się czego wstydzić, co jednak ma powiedzieć Arkadiusz Mularczyk z PiS, który przez jednego z politycznych oponentów został nazwany “Jolą Rutowicz”. Z kolei hałaśliwy i szukający taniego pogłosu Janusz Palikot jest przezywany “Paligniotem”.

Szymon Jakubowski, Piotr Pezdan

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.