Walentynki dla dzieci

RZESZÓW. Nauczyciele mieli wątpliwości…

Przy około 3-stopniowym mrozie w środę (9 stycznia) późnym popołudniem bawiło się na rzeszowskim rynku ponad 500 dzieci. Co lub kto ściągnął w lutym tyle dzieci w plener? Miejska impreza walentynkowa. Nauczyciele mieli wątpliwości co do zasadności organizowania w zimie spotkania dla dzieci pod gołym niebem.

- Jestem oburzona, bo szkoły podstawowe zostały przymuszone do przyjścia na rynek. Rodzice też nie byli zachwyceni tym pomysłem. W jednej z klas tylko pięcioro dzieci otrzymało zgodę od rodziców na „wycieczkę” na rynek – powiedziała nam nieoficjalnie jedna z nauczycielek. – Oficjalnie impreza mi się podoba. Chyba nie znajdzie pan nikogo, kto wypowie się panu negatywnie. Boimy się protestować, bo dyrektorzy naszych szkół dostali przykaz z Urzędu Miasta, że mają zebrać uczniów na tę imprezę.

Co ciekawe, nauczyciele nie narzekali na ideę imprezy, ale sposób organizacji. Ryzykowne jest przecież zbieranie tylu dzieci pod gołym niebem w sezonie zwiększonej zachorowalności na grypę.

A co przygotowano dla „małych serc”? W programie imprezy były występy wokalne, konkursy z nagrodami oraz nauka tańca. Ze specjalnym orędziem do uczniów podstawówek wystąpił Tadeusz Ferenc, prezydent miasta. Otoczony dziećmi i balonikami w kształcie serc życzył dzieciom, aby kochali swoich rodziców i nauczycieli. Na koniec wymusił na dzieciach okrzyk: „hip, hip hura!” na cześć Rzeszowa (dobrze, że nie na swoją!).

Dzieci jednak bardziej zainteresowane były szczudlarzami przechadzającymi się po rynku, pokazami straży pożarnej i policji niż tym, co działo się na scenie.

Artur Getler

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.