„Walter” błaga o pomoc

- W hali jest ledwie kilka stopni - pokazuje Roman Koterba, prezes “Waltera”

RZESZÓW. W nieogrzewanej hali nie da się trenować. Przedwyborcze obietnice okazały się pustymi frazesami

Treningi w hali przy ul. Langiewicza praktycznie zamarły. W obiekcie odcięto ciepło. – Nasze osiągnięcia, wyniki i medale nikogo nie obchodzą – mówią działacze Policyjnego Towarzystwa Sportowego „Walter”. – Przed wyborami politycy obiecywali nam złote góry, teraz bezradnie rozkładają ręce.

Pat w sprawie „Waltera” trwa już od kilku lat. Z miesiąca na miesiąc sytuacja robi się coraz bardziej dramatyczna. W hali jest teraz zaledwie kilka stopni Celsjusza. Ciepło zostało odcięte jeszcze w lutym. Wszystko przez to, że klub nie ma z czego zapłacić zaległych przeszło 22 tys. zł za ogrzewanie.

- Są firmy, które mają dużo większe zadłużenie, ale miasto jednak nie odcina im ciepła – podkreśla Roman Koterba, prezes PTS „Walter”.

- To barbarzyństwo – denerwuje się Marian Basiak, trener sekcji bokserskiej. – Kiedy zaczynałem w latach 50., w baraku gdzie trenowaliśmy były lepsze warunki.

Jak mówią działacze klubu, cud, że nie popękały kaloryfery. W takiej sytuacji treningi są niemożliwe. Większość rodziców po prostu obawia się o zdrowie swoich dzieci. Trudne warunki nie zrażają jednak zawodników, którzy wybierają się właśnie na zawody w Białymstoku, Krakowie i Jaśle.

Lepsi niż policjanci

- Przecież nasze dyscypliny są związane z bezpieczeństwem, obronnością kraju – zwraca uwagę Andrzej Skwirut, trener sekcji strzeleckiej. – Nasi zawodnicy to gotowy materiał to gotowy materiał dla służb mundurowych, a nawet specjalnych. W ciągu roku oddają więcej strzałów niż 99 procent policjantów!

I chociaż z hali korzystają przedstawiciele służb mundurowych, nie widać jednak zainteresowania tych instytucji, żeby pomóc „Walterowi”. Zainteresowania pomocą „Walterowi” nie przejawia też miasto.

- Chce raczej, żebyśmy się stąd wynieśli, a wtedy nasze sekcje padną – mówi Koterba. Dodaje, że remont hali wbrew twierdzeniom prezydenta Ferenca może kosztować nie kilka milionów złotych, a 800 tysięcy złotych. Tymczasem na iluminacje świąteczne miasto wydaje w tym roku aż 724 tys. złotych!

Czy politycy pomogą „Walterowi”?

Jedyne światełko w tunelu to ewentualne rozstrzygnięcia jakie mogą zapaść w MSWiA. Wiceminister tego resortu Adam Rapacki poprosił o wszystkie dokumenty w sprawie „Waltera”. – Obiecał, że się z nimi zapozna i podejmie decyzję, by definitywnie zamknąć temat hali – wyjaśniają w „Walterze”.

Działacze „Waltera” wiązali swoje nadzieje z wyborami samorządowymi. W hali odbyła się nawet debata kandydatów na prezydenta Rzeszowa (z wyjątkiem Tadeusza Ferenca, który nie przyszedł).

Na pierwszej sesji Rady Miasta temat „Waltera” zaistniał, ale na krótko i bez konkretów. Działacze klubu nie wiedzą już co robić.

- Przed wyborami wszyscy obiecywali złote góry, mówili że trzeba tu utworzyć centrum sportu, a teraz rozkładają ręce i mówią, że nie mogą nic zrobić – dodaje z goryczą prezes „Waltera”. – Gdzie są nasi posłowie, którzy też obiecywali pomoc?

Do tematu wrócimy.

Krzysztof Kuchta

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.