Ważą się losy referendum w sprawie 6-latków

Jeśli posłowie opowiedzą się za referendum edukacyjnym, to istotnym będzie wybór daty, w którym się ono odbędzie. Obowiązują obecnie ustawa zakłada, że w przyszłym roku szkolnym prócz dzieci 7-letni z rocznika 2007, do szkół będą także musiały pójść 6-latki urodzone w pierwszej połowie 2008 roku. Fot. Bogdan Myśliwiec
Jeśli posłowie opowiedzą się za referendum edukacyjnym, to istotnym będzie wybór daty, w którym się ono odbędzie. Obowiązują obecnie ustawa zakłada, że w przyszłym roku szkolnym prócz dzieci 7-letni z rocznika 2007, do szkół będą także musiały pójść 6-latki urodzone w pierwszej połowie 2008 roku. Fot. Bogdan Myśliwiec

PODKARPACIE. W środę (23.10.) miało się odbyć w Sejmie głosowanie nad wnioskiem o referendum edukacyjne. Miało, ale nie odbędzie się, bo klub Platformy Obywatelskiej wystąpił o zdjęcie wniosku z porządku obrad.

Tysiące rodziców w całej Polsce i to zarówno ci, którzy zaangażowali się w obywatelską akcję „Ratuj Maluchy i starsze dzieci też”, jak i ci, którzy tylko ją śledzą, czekają na decyzję posłów w sprawie referendum edukacyjnego. Chcą wiedzieć, czy ich dzieci w wieku przedszkolnym pójdą obowiązkowo do szkół jako 6- czy 7-latki.

Pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum edukacyjnego podpisało się prawie milion Polaków. Marszałek Sejmu Ewa Kopacz, gdy przyjmowała go od grupy rodziców, którzy byli inicjatorami zbierania podpisów pod wnioskiem, obiecała, że podda go pod głosowanie możliwie jak najszybciej. W środę głosowanie jednak się nie odbędzie. Debatę nad wnioskiem przełożono na czwartek.

Rodzice nie odpuszczają
Inicjatorzy akcji „Ratuj Maluchy” i tysiące popierających ich rodziców przez ostatnie tygodnie „nękali” posłów i tłumaczyli, że obowiązek szkolny 6-latków to zły pomysł. Aby przekonać ich nie tylko słowami, ale udokumentowanymi przykładami braku przygotowania szkół dla dzieci 6-letnich, sporządzili nawet raport „Szkolna rzeczywistość 2013/2014” i rozesłali go do wszystkich parlamentarzystów. Wierzą, że posłowie po tym, jak się z nim zapoznają, zagłosują za referendum zgodnie ze swoim sumieniem, a nie narzuconą dyscypliną partyjną.

Minister ignoruje rzeczywistość
– Niepowodzenie reformy obniżenia wieku szkolnego w Polsce ma wiele przyczyn, jednak główną jest ignorowanie szkolnej rzeczywistości przez władze oświatowe. Minister Katarzyna Hall przystąpiła do wprowadzenia reformy w 2008 roku przy zlekceważeniu perspektywy zwykłej rejonowej szkoły publicznej, borykającej się z masą bardzo przyziemnych problemów, przede wszystkim finansowych – nie kryje Tomasz Elbanowski, pełnomocnik wniosku w sprawie referendum edukacyjne „Ratuj Maluchy i starsze dzieci też”.

Tomasz Elbanowski we wstępie raportu, który dotarł do posłów kilka dni temu, nie kryje, że autorzy reformy edukacji, mimo alarmujących doniesień dostarczanych im w raportach, przez szereg lat nie podjęli próby zmiany szkolnej rzeczywistości, ograniczając się do budowy placów zabaw.

Na siłę i w oderwaniu od potrzeb
– Pominięto tak kluczowe kwestie jak szkolenia nauczycieli, wyposażenia sal, zapewnienie dodatkowej opieki w klasach młodszych. Nie wprowadzono nowych przepisów, nie określono zakresu koniecznych zmian, nie przekazano odpowiednich funduszy ani nie przekazano rodzicom skutecznych narzędzi do egzekwowania standardów, których również nie wyznaczono. Ponadto podstawa programowa, w założeniu przygotowana dla o rok młodszych uczniów, w praktyce jest dla nich za trudna, ponieważ w sposób machinalny przenosi oczekiwania stawiane dotąd 7-latkom na 6-latki – twierdzi Elbanowski.

Najnowszy raport, z którym mogą zapoznać się także wszyscy zainteresowani na stronie Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców, pokazuje konsekwencje powyższych działań i zaniedbań oraz istniejącą dzięki nim polską szkolną rzeczywistość.

Szkoły nie wyglądają tak jak na ulotkach MEN
– Rzeczywistość, w której MEN chciałoby obowiązkowo umieścić 6-latki, nie przypomina niestety obrazu z propagandowych ulotek, rozdawanych w pociągach ani pokazywanych w telewizyjnych spotach – dodaje Elbanowski.

Rodzice z całej Polski w raporcie opisali ze szczegółami kwestie m.in.: placów zabaw, stołówek, toalet, świetlic, nauki zmianowej, szatni, sal lekcyjnych, bezpieczeństwa, zespołów szkół, a także tornistrów, transportu, nauczycieli, 5-latków, 6-latków, a całość opatrzyli wypowiedzią eksperta Doroty Dziamskiej, konsultanta metodycznego.

Małgorzata Rokoszewska

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
tomek
tomek
7 lat temu

no czekam z niecierpliwością co PO zadecyduje. boją się wyborów. chyba będzie referendum a w nim porażka PO. pierwsza klasa od 7 lat!!!!!