Ważne, sądowe dokumenty leżały w… śmietniku

- Na razie nie jestem w stanie odpowiedzieć, kiedy i skąd mogły być zabrane dokumenty, ale wyjaśniamy tą sytuację – mówi Sędzia Marzena Ossolińska-Plęs, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego.

RZESZÓW. Kto odpowie za wyrzucenie wewnętrznych dokumentów Sądu Okręgowego?

Tabele z dochodami, środkami na rachunkach bankowych, sądowe pisma, sprawozdania o wydatkach. To wszystko leżało, jak poinformował nas Czytelnik, w kubłach na śmieci zamku przy pl. Śreniawitów. Nietypowym znalezisko trafiło do naszej redakcji, a my próbowaliśmy się dowiedzieć w Sądzie Okręgowym, jakim cudem wewnętrzne oryginalne dokumenty sądu wraz z pieczątkami mogły znaleźć się w śmieciach. Na próżno. Nikt nie potrafił odpowiedzieć nam na to pytanie.

Dokumenty, które otrzymaliśmy zawierają zestawienia liczb dochodów i wydatków. Wyglądają na oryginalne, posiadają pieczątki Sądu Okręgowego i pochodzą z 2007 r. Zostały przesłane do naszej redakcji wraz z listem od Czytelnika, w którym ten dziwi się, że finansowe dane mogły wypłynąć z sądu i trafić do przypadkowych rąk. Z pytaniem, jak dokumenty mogły znaleźć się na śmietniku pojechaliśmy do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie.

Kto wyniósł, jak wyniósł i po co?
Znaleziskiem zaskoczona była sędzia Marzena Ossolińska-Plęs, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Rzeszowie, która skonsultowała sprawę ich znalezienia z dyrektorem sądu. – Są 3 komplety takich dokumentów. Jeden znajduje się w naszym zamkniętym archiwum, drugi wysłany został do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie, a trzeci został stworzony na potrzeby dyrektora sądu, jednak zniszczono go w 2009 roku – przyznaje. – Sprawdziłam i rzeczywiście jeden komplet znajduje się w archiwum, wprawdzie brakuje jednej strony, ale leży w szafie – dodaje.

Sędzia Ossolińska – Plęs potwierdziła nam również, że Sąd Apelacyjny także jest w posiadaniu jednego z kompletów dokumentów. Skąd zatem wyglądający na oryginalny komplet dokumentów trafił na śmietnik, a potem znalazł się w posiadaniu naszego Czytelnika? Na to pytanie sędzia nie jest w stanie odpowiedzieć. – Nie potrafię powiedzieć, skąd dokumenty były zabrane, kiedy zostały zabrane i jak to się mogło stać, jednak przyglądamy się tej sprawie i dopełnimy wszelkich starań, by już więcej tego typu sytuacja nie miała miejsca.

Do sprawy powrócimy

Katarzyna Szczyrek

do “Ważne, sądowe dokumenty leżały w… śmietniku”

  1. Antek

    a moze trza sprawdzic parcownika ktory byl za te kopie odpowiedzialny? no i pytanie czy jeszcze pracuje bo cos mi to zemste przypomina lacznie z tym czytelnikiem co je znalazl haaaaa

  2. roman

    stara śpiewka- nie potrafię powiedzieć-skąd-kiedy-jak to się mogło stać-przyglądamy się- no i co i nic tylko tą zagadkę może rozwiązać wróż- takiego muszą teraz zatrudnić od 1-go września

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.