Wciąż próbuję otrząsnąć się z koszmaru, który przeżyłem

Adrian Pracoń cudem ocalał z masakry na wyspie Utoya, bo kula zamachowca zamiast w głowę trafiła go kark i wyleciała przez ramię.

NORWEGIA, PODKARPACIE. Sprawdziliśmy, jak czuje się Adrian Pracoń, obywatel Norwegii pochodzący z Podkarpacia, który cudem ocalał z masakry na wyspie Utoya.

- Wyszedłem już ze szpitala i powoli wracam do zdrowia – mówi 21-letni Adrian, który dwa tygodnie temu przeszedł czwartą skomplikowaną operację ramienia. – Próbuję stopniowo wrócić do rzeczywistości, ale przed oczami wciąż stają mi obrazy tamtych tragicznych chwil.

Przypomnijmy. W piątek 22 lipca uzbrojony w karabin i pistolet Anders Behring Breivik otworzył ogień do ludzi przebywających na wyspie Utoya. Podczas masakry zginęło 69 osób. Jednym z ocalałych jest Norweg polskiego pochodzenia Adrian Pracoń, który trafił na wyspę na zlot młodzieżówki norweskiej Partii Pracy, dla której pracuje. Mężczyzna cudem uniknął śmierci, bo kula zamachowca zamiast w głowę trafiła go w kark i wyleciała przez ramię. Tydzień temu przeszedł czwartą skomplikowaną operację ramienia i powoli wraca do zdrowia.

- Czuję się już dużo lepiej – przyznaje w rozmowie telefonicznej – W powrocie do zdrowia pomaga mi rodzina i przyjaciele, którzy mnie wspierają. Niestety nie jest mi łatwo otrząsnąć się po tragedii, którą przeżyłem. Wciąż przed oczami stają mi obrazy tamtych chwil, gdy na moich oczach ginęli znajomi. Łatwiej mi jest, gdy wokół mnie są ludzie, wtedy staram się o tym nie myśleć. Dwa dni po wyjściu ze szpitala byłem już nawet w pracy, staram się żyć w miarę normalnie.

Chcę przyjechać do Polski

Adrian Pracoń, który urodził się w Norwegii i mieszka tam wraz z dwójką rodzeństwa: siostrą Katheriną i bratem Radkiem ma podkarpackie korzenie. Mama Adriana pochodzi spod Sandomierza, ojciec jest ze Stalowej Woli. Ostatni raz mężczyzna był w Polsce początkiem lata tego roku i już zapowiada kolejne wizyty. – Chciałbym przyjechać do Polski tak szybko jak zdrowie mi na to pozwoli – przyznaje. – Na Facebooku (internetowym portalu społecznościowym – przyp. red) odzywa się do mnie mnóstwo Polaków, którzy trzymają kciuki za mój powrót do zdrowia i wspierają mnie miłymi słowami. Od rodaków otrzymałem naprawdę ogromne wsparcie.

Adriana czekają kolejne operacje ramienia i żmudna rehabilitacja. Jak mówi, tego co się stało nigdy nie zapomni, ale stara się funkcjonować w miarę normalnie.

Katarzyna Szczyrek

 

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.