Wczasy pod lufami?

Fot.PAP

Władze amerykańskie nakazały swoim obywatelom jak najszybsze opuszczenie Egiptu. Turcja wysyła samoloty, by ewakuować swoich obywateli z ogarniętego rewolucją kraju nad Nilem. Polskie MSZ zdecydowanie odradza udawanie się do Kairu, Suezu, Aleksandrii oraz innych miast egipskich.

Nie ma jednak decyzji o ewakuacji Polaków, których według Ministerstwa jest w Egipcie około 6,5 tysiąca. W ocenie polskich władz w turystycznych kurortach nad Morzem Czerwonym jest bezpiecznie. Rewolucja ogarnęła tylko duże miasta na północy regionu. Do najbardziej krwawych starć dochodzi w Kairze. Według światowych agencji informacyjnych zginęło już ponad 100 osób, a kilka tysięcy zostało rannych.

Sharm El Sheik i Hurgada nie są zamieszkałe przez Egipcjan. Są to enklawy wyłącznie turystyczne. Przebywają tam tylko ci Egipcjanie, którzy przyjechali do pracy przy obsłudze turystów. Nie ma więc zagrożenia zbrojnymi starciami.
Wczoraj telewizja Al-Arabiya poinformowała, że prezydent Hosni Mubarak, którego ustąpienia domagają się rebelianci, schronił się w swojej rezydencji właśnie w Sharm El Sheik. W Kairze natomiast pozostaje nowomianowany wiceprezydent Egiptu, Omar Suleiman. – Mubarak i Suleiman, obaj jesteście amerykańskimi agentami – skandują rewolucjoniści.
Antyamerykańskie nastroje są obecnie w Egipcie bardzo silne. Czy istnieje ryzyko, że agresja rewolucjonistów zostanie skierowana także przeciw obywatelom innych państw? Zdaniem polskiego MSZ obecnie nie ma takiego ryzyka. Nie ma też powodu do ewakuacji Polaków z Egiptu tak, jak niedawno było to konieczne w Tunezji.

Jechać czy nie?

Tysiące Polaków ma wykupione wczasy w Egipcie, a wylot zaplanowano na najbliższe dni. Biura turystyczne nie odwołują tych wyjazdów.
- Ponieważ polskie MSZ nie zabrania wyjazdów do ogarnianego rewolucją kraju, nie ma podstaw do zwrotu opłaty w przypadku rezygnacji w imprezie – informują biura turystyczne swoich klientów.

Oznacza to, że w przypadku rezygnacji z wczasów tuż przed ich rozpoczęciem, turysta traci nawet do 90 proc. wpłaconej kwoty. Odzyskanie tych pieniędzy może być bardzo trudne i będzie można ich dochodzić wyłącznie na drodze sądowej.
Łatwiejszą drogą są negocjacje z organizatorem wyjazdu i zamiana wczasów w Egipcie na inny kierunek, np. Turcję lub Maroko. Taka zamiana będzie się wiązała z dodatkowymi kosztami. Straty turystów będą jednak dużo mniejsze niż w przypadku całkowitej rezygnacji w obawie, że zamiast piramid faraonów turyści zobaczą tylko lufy karabinów policjantów i rewolucjonistów.

Z ostatniej chwili. MSZ odradza wyjazdy do Egiptu

Wczoraj po południu, w czasie specjalnej konferencji prasowej, Marcin Bosacki z ministerstwa Spraw Zagranicznych ogłosił, że od niedzieli Ministerstwo odradza podróże do Egiptu, również do kurortów nad Morzem Czerwonym.

- Również w turystycznych kurortach pojawiły się akty grabieży mienia publicznego i publicznego – informuje Marcin Bosacki. – Wzrosło zagrożenie przestępczością. Mamy informacje o problemach z zaopatrzeniem i transportem. Również w kurortach organizowane są niewielkie demonstracje. Miejscowe władze zalecają turystom, by  nie opuszczali hoteli. Rezydenci biur turystycznych zabraniają turystom opuszczanie hoteli w godzinach od 18 do 7 rano.

Ostrzeżenie MSZ jest jednak tylko rekomendacją, a nie zakazem wyjazdów do Egiptu. W przypadku dobrowolnej rezygnacji z wylotu na opłacone wcześniej wczasy biura turystyczne nadal mogą potrącać wysokie opłaty manipulacyjne. Dopiero gdy organizator wczasów odwoła wyjazdy, turystom przysługuje zwrot w całości zapłaconej kwoty.

Krzysztof Rokosz

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.