Wędrówki trenerów

Piotr Brzeziński pracował w jednym klubie przez pięć lat. Nawet w regionalnym futbolu taki wynik to coś niespotykanego. Fot. Wit Hadło

II/III LIGA.W krótkiej letniej przerwie dzieje się sporo ciekawego.

Choć do rozpoczęcia sezonu został jeszcze miesiąc, w podkarpackim futbolu każdy dzień przynosi coś nowego. W krótkiej przerwie letniej trenerów zdążyły zmienić już cztery kluby.

Zaczęło się, niejako tradycyjnie, od Resovii, gdzie Marcina Jałochę zastąpił Tomasz Tułacz. O rotację na ławce zadbali także szefowie Stali Mielec. Mimo, że Roman Gruszecki zanotował świetną wiosnę i w błyskawicznym tempie zapewnił drużynie trzecioligowy byt, musiał ustąpić miejsca bardziej doświadczonemu Włodzimierzowi Gąsiorowi. W rundzie rewanżowej trudno było się także przyczepić do piłkarzy Izolatora Boguchwała, ale działacze znaleźli dziurę w całym. Szymon Szydełko odszedł, jego następcą został Jakub Słomski. Prezesi zgrzeszyli niekonsekwencją – zimą, gdy zespół biedował, Szydełce zaufali. Kilka miesięcy później, po metamorfozie, uznali, że jednak warto wprowadzić zmiany. Ponoć byli niezadowoleni, bo drużyna strzelała mało goli. Trzeba jednak zauważyć, że to Izolator posiadał najbardziej szczelną obronę.

Najmniej zaskakuje ostatnia rotacja na trenerskiej karuzeli czyli pożegnanie przez Unię Piotra Brzezińskiego. Sympatyczny szkoleniowiec pracował w Nowej Sarzynie pięć lat, co jest ewenementem. Brzeziński zaczął jeszcze w IV lidze, ogółem prowadził “Chemików” w 154 meczach ligowych (64 zwycięstwa, 39 remisów, 51 porażek) i jak zauważyli redaktorzy oficjalnej strony internetowej klubu, zapisał się w historii Unii jako ten, który przerwał ze złą tradycją zwolnień. Zdarzało się, że w jednym sezonie nasz zespół prowadziło trzech trenerów – przypominają klubowi statystycy. Brzeziński odszedł, bo Unia cudem uniknęła degradacji, a generalnie potrzebuje wietrzenia składu.

Tego lata posadę stracił także Grzegorz Raus, choć on akurat w niczym nie zawinił. Po wycofaniu się z III ligi Partyzanta uznał jednak, że praca w “okręgówce” nie jest spełnieniem marzeń. Pecha miał również Tomasz Orłowski, który wykonał kapitalną pracę z piłkarzami Limblachu Zaczernie, ale na upadek klubu wpływu nie miał.

tsz

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.