Wędrowne anioły Batkiewicza

Anioły Michała Batkiewicza zatrzymały się przed Zamkiem Lubomirskich. Teraz stalowowolanie zastanawiają się, na jak długo. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Na dziedzińcu muzeum stanęła kompozycja, którą włodarz miasta chciałby zostawić na stałe. Rzeźby podobają się mieszkańcom, ale czy skarbnik miasta znajdzie na nie pieniądze?

Od kilku dni wchodzących do Muzeum Regionalnego witają posłańcy niebios z jak najbardziej ziemskich kamieni i metalu. Srebrzyste anioły nad San przywędrowały przez Kraków, z Wadowic. Oficjalnie są fragmentem szerszej wystawy prac Michała Batkiewicza i po jej zakończeniu powinny wrócić z innymi rzeźbami pod Wawel. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że zostaną u nas dłużej. Na razie do wiosny, a kto wie, czy nie na stałe.

Batkiewicz jest góralem spod samiuśkich Tater, bo z Nowego Targu. Dyplom u prof. Koniecznego w krakowskiej ASP, a potem artystyczne zlecenia z całego świata. Do Ameryki wysłał m.in. własną kopię ołtarza Wita Stwosza, do Stalowej Woli przywiózł kolekcję dziwacznych zwierzaków, które równie dobrze mogły się przyśnić dziecku i dojrzałemu artyście. Gdyby nie chłód kamienia i metalu, aż chciałoby się przytulić te ślimaki, osły i jamniki.

Dusza błogosławionego w niebie, anioły wędrują po ziemi
Strzeliste anioły jakby nie pasują do tej kolekcji, bo też zostały do niej dokooptowane na prośbę stalowowolan. Pod prośbą tą może się kryć plan stałego usadowienia aniołów w hutniczym mieście. Mieście, któremu brakuje artystycznych akcentów. Czy znajdzie się w nim miejsce dla srebrzystych rzeźb? No i pieniądze, o których artyści nie mówią, ale z czegoś wszak muszą żyć. Gdyby anioły stąd nie odfrunęły, Stalowa Wola zagrałaby na nosie Wadowicom i samemu Krakowowi.

Anioły z metalu i kamienia Batkiewicz poświęcił Janowi Pawłowi II. Jest ich siedem, najwyższy ma 7 metrów wysokości. Rzeźby otacza wieniec z 27. otoczaków wyjętych z górskich potoków. Każdy kamień, to rok pontyfikatu Papieża Polaka. – Posłańcy Boga zstapili na ziemię i unieśli do nieba duszę Jana Pawa II – wyjaśniał artystyczny projekt jego twórca.

Aniołom nie było jednak dane zaznać ziemskiego spokoju. Najpierw zdobiły rynek w Wadowicach, rodzinnym mieście Karola Wojtyły. Gdy jednak do Wadowic przyjeżdżał papież Benedykt XVI, srebrzystą kompozycję trzeba było z rynku usunąć. Przygarnął je wówczas niedaleki Kraków. Stanęły w najbardziej godnym miejscu królewskiego miasta; przy ul. Franciszkańskiej, na wprost słynnego papieskiego okna w siedzibie biskupów krakowskich. – To miejsce szczególne – mówił kard. Stanisław Dziwisz, szczęśliwy z takiej lokalizacji rzeźby. – Jan Paweł II będzie patrzył na te anioły ze swego okna.

Poszukiwania miejsca i pieniędzy
Jednakże z różnych powodów, anioły Batkiewicza musiały zniknąć spod papieskiego okna. Przyjechały do Stalowej Woli i od razu ujęły mieszkańców metalowo-kamiennym wdziękiem. Zapewne nikt nie miałby nic przeciwko temu, żeby tu już zostały. Do wiosny na pewno będą kusić włodarzy miasta, stojąc za bramą zabytkowego Zamku Lubomirskich. Na dłużej tu nie zostaną, chociażby dlatego, że nie zgodzi się na to konserwator zabytków. – Chciałbym, żeby te anioły zostały w Stalowej Woli i zrobię dużo, żeby tak się stało – mówi prezydent Andrzej Szlęzak. – Najpierw trzeba będzie znaleźć na nie pieniądze, a potem jakieś ładne miejsce. Mamy kilka miesięcy na znalezienie jednego i drugiego.

O jakie pieniądze chodzi, prezydent nie chciał powiedzieć.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.