Wiele dzieci nie przyjęto do przedszkoli!

Rodzice dzieci w wieku przedszkolnym mają nadzieję, że jeszcze znajdą miejsce w publicznej placówce dla swojej pociechy. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Kłopoty z przyjęciem do konkretnego przedszkola – wbrew pozorom jednak jest jeszcze szansa na miejsce w innych.

Po naszej ostatniej publikacji na temat problemów, jakie pojawiają się co roku z miejscami w przedszkolach dostaliśmy od Państwa dużo maili i telefonów. Rozżaleni rodzice piszą też na naszym forum internetowym. Co ciekawe, okazuje się, że w niektórych przedszkolach są jeszcze miejsca.

- Moje dziecko nie zostało przyjęte, bo tylko mąż pracuje, a ja nie – pisze na naszym forum Magda z Rzeszowa. – Przecież po to się oddaje dziecko do przedszkola, żeby można było pójść do pracy, ale kogo to interesuje. Każą dzieci rodzić, a później państwo nie potrafi zapewnić im opieki – dodaje.

- Jak ma tej pracy szukać z maluchem na rękach? Jak ma odbyć szkolenia czy staże z dzieckiem w wózku? – pyta Elka, której córka Ola od 2011 roku czeka na miejsce w żłobku. We wrześniu nie przyjęto jej do przedszkola, choć miała 2 lata i 9 miesięcy, była bez pieluchy, samodzielna, a teraz również się nie dostała, mimo że obok domu mają 3 placówki. – Pani dyrektor preferowanego przedszkola z łaski postarała się o miejsce dla nas w odległym przedszkolu o ok.2 km (na nogach, bo nie ma czym dojechać) – pisze.

Gośka pisze: „Mój syn też się nie dostał. Koło domu mam dwa przedszkola na ul. Krzyżanowskiego i nie ma miejsc.”

- Ja również mam problem, ponieważ mieszkam na ul.Rejtana, gdzie na osiedlu mam co najmniej kilka przedszkoli i w podaniu wybraliśmy trzy – pisze do nas Sławek. – Niestety, nasza córka nie dostała się do żadnej z tych trzech placówek. Od 4 kwietnia sytuacja w domu jest bardzo napięta. Ciągle zastanawiamy się, co robić. Do wczoraj uważałem, że jest jakaś sprawiedliwość, jeśli chodzi o przyjęcia, ale dziś już wiem, że liczą się tylko układy.

Są jeszcze wolne miejsca
Wszystkich rozgoryczonych rodziców uspokajamy i informujemy, że są jeszcze wolne miejsca w niektórych przedszkolach. Sytuacja cały czas się zmienia. Jeszcze w poniedziałek 43 wolne miejsca były w Przedszkolu Publicznym nr 33 przy ul. Błogosławionej Karoliny 19. Placówka zaczyna swoją działalność od września. Przedszkole Publiczne nr 39 przy ul. Piotra Skargi przyjmie jeszcze 27 dzieci. 17 wolnych miejsc w poniedziałek było jeszcze w Przedszkolu Publicznym nr 27 przy ul. Budziwojskiej 154. Pojedyncze miejsca można znaleźć też w oddziałach przedszkolnych. Jak mówi Zbigniew Bury, dyrektor Wydziału Edukacji, listę wolnych miejsc można znaleźć na stronie: https://nabor.progman.pl/rzeszow.

***
Wiem, że odwożenie lub odprowadzanie dziecka do przedszkola oddalonego nawet o kilka kilometrów, to straszna męka dla rodziców. Niestety, nie znalazł się jeszcze taki, który zrobiłby w naszym mieście porządek z przedszkolami. Mam tylko nadzieję, że jak najwięcej dzieci znajdzie swoje miejsce w przedszkolu, a rodzice jakoś sobie będą cierpliwie radzić.

Blanka Szlachcińska

do “Wiele dzieci nie przyjęto do przedszkoli!”

  1. Edyta

    Nowo otwarte przedszkole M. Montessori Radosna Buzia ma wolne miejsca dla dzieci od 3 do 6 lat

  2. malkot

    Ta sama sytuacja – córka nie dostała miejsca w publicznym, będzie chodziła do prywatnego Kangurka, u nas w Białymstoku, to pozytywne z punktu widzenia tego z czego nasze dziecko będzie korzystać. Bo jest monitoring online, świetne sale, ogólnie wysoki standard, ale przecież każde dziecko powinno mieć dostęp do darmowego przedszkola!

  3. liv

    tylko kogo stać na takie niepubliczne , wydać ok 700 zł, a do państwowego matki sobie prowadza na 5 bezpłatnych, to ja mogę dać dziecko na 10 i tak mi wyjdzie taniej niż 700 zl, ale jak tu szans nawet nie ma bo się mieszka w centrum Rzeszowa Nowe Miasto i brak miejsc dla swoich, przyjezdni zawsze szansę mają!!!!!

  4. Jan

    no i znowu pozostają niepubliczne

  5. anonim

    Słynna ustawa przedszkola utknęła w sejmie bo państwa polskiego nie stać na 320 w tym roku .
    kpiny

  6. liv

    może i miejsca są np. na Błogosławionej Karoliny albo Piotra Skargi, owszem, ale jeśli ja mieszkam na Nowym Mieście i mam tu 5 przedszkoli i nie mam samochodu to jak mam wozić dziecko, autobusem o 6 rano na drugi koniec miasta to jest już czysta głupota!!! Mówią ze nie ma rejonizacji i dlatego zapchane przedszkola na osiedlu przez przywożących rodziców np. Budziwoja itp. ale coz

  7. liv

    ja mam ten sam problem, pracuje ale prywatnie sobie dorabiam bo w tym chorym kraju matkom trudno wrócić po wychowaniu dzieci na rynek pracy, muszą dorabiać na czarno i nie mogą tego udokumentować bo i jak i koło się zamyka , dla naszych dzieci brak miejsc niestety- i co tu robić, czekać na liście rezerwowych niestety!!!!

  8. anonim

    Takie mamy państwo .rodzic ma pracować by wychować dzieci ,które jak urosną mają płacić podatki.
    Państwo stać na wszystko tylko nie na szkoły i przedszkola

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.