Wielki kant biura podróży

W tej bajkowej scenerii polscy turyści spędzili tylko jedną noc i musieli wracać. Fot. Mariusz Włoch

Wściekli turyści wracają z koszmarnych wakacji. Upadające biuro do ostatniej chwili zbierało od nich pieniądze. Oszukanych może być w Polsce nawet 19 tysięcy.

Ofiarami bankructwa Sky Clubu padło około 24 tysiące polskich turystów. Prawie 5 tysięcy z nich utknęło za granicą. Ponad 19 tysięcy zapłaciło za wakacje marzeń i zostało w kraju, często ze spakowanymi już walizkami. Wśród pokrzywdzonych jest kilkudziesięciu mieszkańców Podkarpacia.

W tym roku niewielu turystów z południowo-wschodniej Polski wykupiło zagraniczne wczasy w Triadzie lub w Sky Clubie. W poprzednich latach z usług Triady korzystały setki mieszkańców Podkarpacia.

Gwałtowny spadek zainteresowania ofertą Sky Clubu wynikał raczej nie z przezorności, a z wygody. W tym sezonie Sky Club nie oferował zagranicznych imprez z wylotem z Rzeszowa. Z innymi turoperatorami można z Jasionki polecieć do Egiptu, Tunezji, Turcji, Grecji i na Wyspy Kanaryjskie. Nie kusiła więc nieco tańsza oferta Sky Clubu z perspektywą wielogodzinnej jazdy pociągiem do Katowic i z powrotem. Byli jednak tacy, którzy zaufali marce Triada.

Wydłużone wakacje
- Tak naprawdę to myśmy na tym skorzystali jeden dzień pobytu w Egipcie – opowiada Agnieszka L. z Mielca, która z mężem poleciała na tydzień do Hurghady. – Polecieliśmy w ostatnią środę czerwca. We wtorek rezydentka miała wywiesić na hotelowej tablicy ogłoszeń informację o dokładnej godzinie odlotu i odjazdu busa spod hotelu. Informacja się jednak nie pojawiała, a kontakt telefoniczny z rezydentką się urwał. Ludzie mówili, że nasze biuro zbankrutowało. Było trochę nerwów, bo służba hotelowa zamknęła nasz pokój z bagażami. Powiedziano nam, że nie oddadzą nam walizek, dopóki nie zostanie uregulowana opłata za nasz pobyt. A co tam, pomyśleliśmy, jakoś nas stąd wyciągną. Poszliśmy na plażę.

We wtorek po południu w hotelu pojawił się przedstawiciel polskiego konsulatu. Okazało się, że polscy turyści mogą zostać w swoich pokojach  i do Polski polecą dopiero w czwartek wieczorem. Muszą sobie tylko zapewnić wyżywienie. Pan z konsulatu proponował możliwość pomocy finansowej, gdyby ktoś nie miał pieniędzy na jedzenie.

Rozpacz dzieci
- No my akurat byliśmy zadowoleni, bo dostaliśmy dodatkowy dzień wakacji gratis – dodaje pani Agnieszka. – Widziałam jednak wręcz rozpacz rodziny z dwójką kilkuletnich dzieci. Przyjechali do naszego hotelu w poniedziałek. Mieli spędzić tu dwa tygodnie i nawet nie zdążyli dobrze rozpakować walizek, gdy okazało się, że muszą wracać w czwartek, tym samym samolotem co my. W dodatku rezydentka od razu w poniedziałek wzięła od nich pieniądze na wycieczkę do piramid, a we wtorek zniknęła. No to było draństwo. Przecież ona musiała wiedzieć co się wydarzy za kilka godzin i bezczelnie wzięła od nich chyba ze czterysta dolarów. Takich oszukanych było wielu, z innych hoteli też.

Okazało się też, że pechowa rodzina przyleciała w poniedziałek z Bydgoszczy, a odwieziona zostanie w czwartek do Katowic. Zamiast dwa tygodnie nad Morzem Czerwonym spędzili dwa dni na walizkach. Dwa dni wściekłość z zepsutych wakacji i straconych pieniędzy. Wpłaty na wycieczkę do piramid nikt turystom nie zwróci. Na zwrot pieniędzy zapłaconych za wakacje w Egipcie będą czekali wiele miesięcy.

Niektórym się udało
- Wczasy w Tunezji wykupiliśmy jeszcze w kwietniu – mówi Marek R. z Dębicy. – Wtedy wpłaciłem półtora tysiąca zaliczki. Mieliśmy lecieć w połowie lipca. W poniedziałek zadzwoniła do mnie pani z biura Sky Club żebym jak najszybciej wpłacił pozostałe trzy tysiące. Miałem to zrobić we wtorek. Nie zdążyłem i dowiedziałem się o bankructwie biura. Te trzy tysiące uratowałem, ale zaliczki pewnie nigdy nie odzyskam. No i wakacje szlag trafił! – dodaje wściekły pan Marek.

Takich oszukanych klientów może być w Polsce nawet 19 tysięcy. Upadające biuro do ostatniej chwili zbierało pieniądze od turystów.

Sygnały ostrzegawcze nadchodziły już od początku czerwca. Internauci, którzy analizowali relację powracających z wakacji klientów Sky Club alarmowali, by nie korzystać z usług tego touroperatora. Niezadowoleni turyści narzekali przede wszystkim na hotele, których właściciele nie otrzymali zapłaty, utrudniony kontakt z przedstawicielami przedsiębiorstwa czy znaczne problemy przy odzyskiwaniu pieniędzy w przypadku rezygnacji z wyjazdu.

Ci, którzy szperają po Internecie, uniknęli wpadki. Większość jednak utopiła swoje pieniądze. Sky Club miał gwarancje bankowe na 25 mln zł. Za część z tych pieniędzy sfinansowano powrót turystów, których bankructwo Sky Clubu zaskoczyło za granicą. Tymi pieniędzmi opłacono też ostatnie przed powrotem dni pobytu w hotelach Tunezji, Egiptu, Turcji, Maroka, a nawet Kuby. Z pozostałej kwoty będą zwracane pieniądze tym, którzy nie zdążyli wyjechać i tym, których pobyt na wczasach został skrócony. Wiadomo, że sporo zabraknie. Pechowi klienci Sky Clubu mogą stracić nawet około 10 mln zł.

Powrót z kłopotami
- Na lotnisku w Hurgadzie zorientowaliśmy się, jak wiele mieliśmy szczęścia – dodaje jeszcze Agnieszka L. – Innym turystom zatrzymywano w hotelach bagaże, a nawet paszporty. Niektórzy musieli uciekać przed hotelową strażą. W Katowicach spotkaliśmy ludzi, którzy wrócili bez bagażu, bo ten został zamknięty przez hotelowych ochroniarzy. Uciekli wściekli i szczęśliwi, że w ogóle udało im się wrócić do kraju. Normalnie masakra jakaś!

Jak uniknąć wpadki?
- Najważniejszym wskaźnikiem bezpieczeństwa jest nie wielkość biura i jego historia, a aktualny wynik finansowy – powiedział Super Nowościom Jacek Dąbrowski, dyrektor finansowy Triady. Jest to wypowiedź z lipca 2009 r.

- Radzę sprawdzić jakim kapitałem dysponuje biuro, w którym zamierza się zamówić usługę turystyczną. Niestety, tylko nieliczne firmy podają te informacje. Triada stara się być tutaj prekursorem i już od kilku miesięcy publikuje dane finansowe na swoich stronach internetowych. Jeżeli nie mamy danych finansowych touroperatora, to proponuję poprosić w biurze o okazanie dokumentów potwierdzających aktualny stan finansów. Jeżeli nie otrzymamy takiej informacji, to kupowanie wczasów w takiej firmie jest bardzo ryzykowne.

Jacek Dąbrowski odszedł z Triady kilka miesięcy po udzieleniu powyższych rad. Rok później biuro wpadło w wielkie kłopoty finansowe, które ostatecznie doprowadziły do największego w Polsce turystycznego bankructwa.

Krzysztof Rokosz

do “Wielki kant biura podróży”

  1. czacza

    Ktoś kiedyś w akcie desperacji weźmie kałacha i takich oszustów załatwi na dobre.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.