Wielkie rozczarowanie

Fot. PAP

SIATKÓWKA. Biało-czerwoni w bardzo kiepskim stylu pożegnali się z olimpijskim turniejem i z Londynu wracają z niczym.

- Przyjechaliśmy do Londynu z wielkimi oczekiwaniami, a z jeszcze większym rozczarowaniem wyjeżdżamy. Boli, że nie udało się osiągnąć tego o czym marzyliśmy. Naprawdę to bardzo bolesne – mówił po przegranym ćwierćfinale z Rosją, atakujący polskiej reprezentacji Zbigniew Bartman.

Biało-czerwoni, którzy w efektownym stylu niespełna miesiąc wygrali Ligę Światową deklarowali, że do Londynu jadą po medal, ale rzeczywistość okazał się zupełnie inna. Bardzo dobry pojedynek na inauguracje z Włochami, a w kolejnych duże wahania formy, a w ćwierćfinale bolesny koniec marzeń. Nasz zespół już wcześniej nie wykorzystał świetnej okazji na zajęcie pierwszego miejsce w grupie, a wówczas zamiast Rosjan przyszło by się mierzyć z Niemcami.

Sami sobie winni
- Szansę na medal przegraliśmy w meczu z Rosjanami, a nie w grupowych rozgrywkach – stwierdza kapitan biało-czerwonych Marcin Możdżonek. – Tak chciał los. Może trochę sami jesteśmy sobie winni, ale nikt nie może zagwarantować, że w meczu z  Niemcami byłoby nam łatwiej. Mecz z Australią też przecież przegraliśmy. Na pewno w Londynie nie graliśmy tak dobrze jak w Sofii podczas finałowego turnieju. Graliśmy słabo, bojaźliwie, brakowało momentami pewności siebie. Będą musieli to przeanalizować trenerzy i wyciągnąć z  wnioski. Liczyliśmy na to, że rozegramy w Londynie osiem spotkań. Może za wcześnie ułożyliśmy  sobie w głowach plan. Zagraliśmy słabo i ponieśliśmy bolesne konsekwencje – mówi środkowy polskiej reprezentacji, a trenera Andrea Anastasi dodaje.

- Jestem zasmucony grą mojego zespołu. Mieliśmy problemy z własnym serwisem i przyjęciem zagrywki rywala. Rosjanie byli w tym elemencie o wiele lepsi od nas i stąd brały się nasze kłopoty. Myślę, że nie potrafiliśmy zachować kontroli nad naszymi emocjami. Nie można jednak powiedzieć, że cały problem tkwił w głowach. Nie wszystkie mecze da się wygrać. Rosja to jeden z najlepiej grających zespołów w tym turnieju – mówi włoskie szkoleniowiec polskiej reprezentacji.

Wahania formy
Biało-czerwoni poza inauguracyjnym meczem z Włochami, podczas turnieju w Londynie zupełnie nie przypominali zespołu, który nie tak dawno w LŚ kroczył bardzo pewnie od zwycięstwa do zwycięstwa. – Mieliśmy podczas tego turnieju dziwne wahania formy – mówi Możdżonek. – Nie wiem dlaczego  tak się działo. Nie mnie to oceniać. Mecze, w których przegraliśmy były słabe w naszym wykonaniu, a rywal akurat grał dobrze. Nie ma żadnych usprawiedliwień – stwierdza kapitan biało-czerwonych, który uważa, że nie ma też co zwalać winy na presję i ogromne oczekiwania. – Takie rzeczy nie pomagają, ale my na to nie zwracaliśmy uwagi – mówi. – Przynajmniej ja nie zwracałem, bo mogę mówić tylko za siebie. Nie czytałem gazet, nie interesowałem się. Presja była jest i będzie trzeba umieć sobie z nią radzić. Nie zwalałbym winy za brak sukcesu na karb oczekiwań. Po prostu zagraliśmy słabo i tyle.

Zaufanie jest nadal
Polski zespół podobnie jak na ostatnich dwóch igrzyskach w Atenach 2004 i Pekinie 2008 sklasyfikowany został na miejsca 5-8. Następne igrzyska odbędą się w Rio de Janeiro w 2016 roku, a wcześniej nasza reprezentację czekają m.in. MŚ czy ME, których gospodarzem będzie Polska. Zawodnicy nie ukrywają, że mimo niepowodzenia w Londynie wciąż mała pełne zaufania do trenera Andrei Anastasiego. – Jeżeli z ostatnich pięciu imprez przywozimy cztery medale, to trudno po jednym nieudanym turnieju stracić zaufanie. Nawet jeśli są to igrzyska – mówi Możdżonek i dodaje. – Nie stracimy do niego zaufania, mam nadzieję, że on do nas też nie.

Polska – Rosja 0-3 (17:25, 23:25, 21:25)
Polska: Nowakowski 3, Żygadło 1, Winiarski 7, Kurek 8, Bartman 14, Możdżonek 2 oraz Ignaczak (libero), Zagumny, Ruciak, Kosok 2, Jarosz
Rosja: Muserski 12, Michajłow 13, Grankin 1, Wołkow 9, Chtiej 5, Tietiuchin 6, Obmoczajew (libero) oraz Apalikow 1, Ilinych 5, Sokołow, Bierieżko

W innych ćwierćfinałach: Bułgaria – Niemcy 3-0 (25:20, 25:16, 25:14), Argentyna – Brazylia 0-3 (19:25, 17:25, 20:25), USA – Włochy 0-3 (26:28, 20:25, 20:25). W półfinałach zagrają: Bułgaria – Rosja, Włochy – Brazylia.

Rafał Myśliwiec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.