„Wiernie Konstytucji będą strzec”

Gdy posłanka Krystyna Pawłowicz ogłosiła, że idzie na polityczny urlop, a startujący na posła Stanisław Piotrowicz przepadł w wyborach, wielu odetchnęło z ulgą, że oboje znikną z przynajmniej tej ogólnopolskiej sceny politycznej. Trudno się tej uldze dziwić, bo Pawłowicz i Piotrowicz to takie twarze, których woli się raczej nie oglądać. I nie o aparycję tu idzie bynajmniej, ale o arogancję, cynizm i zwyczajne chamstwo po prostu.

Teraz okazuje się, że ulga była przedwczesna, bo Jarosław Kaczyński swoich wiernych „gwardzistów” politycznych zostawić bez stanowisk i pieniędzy z naszych kieszeni nie zamierzał. Posłami nie będą, ale za wierność pójdą, o zgrozo, do Trybunału Konstytucyjnego. A to oznacza około 22 tys. złotych miesięcznie brutto. Przez 9 lat kadencji sędziego TK daje to około 2,3 mln. złotych! Do tego dochodzą takie „drobiazgi” jak bezpłatne zakwaterowanie w stolicy, samochód służbowy, nagrody jubileuszowe i odprawa emerytalna. Ale to jeszcze nie wszystko, bo byli sędziowie TK także są sowicie opłacani z kieszeni podatnika, otrzymując 75 proc. wynagrodzenia czynnego sędziego TK!

Ktoś rzec by mógł: „No tak, ale przecież to dotyczy wszystkich sędziów TK, a nie tylko Pawłowicz i Piotrowicza, gdy nimi zostaną”. To prawda. Tyle tylko, że to będzie po prostu zwyczajny wstyd, gdy takie osoby jak Pawłowicz i Piotrowicz będą miały stać niby na straży naszej Ustawy Zasadniczej.

Dla wielu Polaków Konstytucja jest symbolem polskości i wolności. Bo to naprawdę nasza Konstytucja, nie narzucona, jak w poprzednim systemie za PRL-u. Teraz Kaczyński chce zafundować nam chichot losu, gdy sędzią TK ma zostać PRL-owski prokurator oskarżający kiedyś opozycjonistów i ktoś z profesorskim tytułem, kto do ludzi wraca się jako poseł w stylu „zamknij mordę”.

Zastanawiające, czy prezes PiS celowo tak chce upokorzyć Polaków i naszą Konstytucję, czy zwyczajnie zapewnić tylko swoim „gwardzistom” dobrze opłacane z naszych pieniędzy stanowiska? Wygląda na to, że jednak przynajmniej częściowo chodzi o to pierwsze. Powszechnie wiadomo, że nawet w kręgach popierających PiS Piotrowicz i Pawłowicz kojarzą się źle i trudno się temu dziwić. Są jednak wierni prezesowi i nie mają oporów przed niczym, by się mu przysłużyć. Czy będzie to rujnowanie polskiego wymiaru sprawiedliwości, czy chamskie atakowanie opozycji. I za to należy im się od prezesa nagroda z naszej kieszeni! A my mamy zwyczajnie – jak „radzi” opozycji i dziennikarzom czasem też Krystyna Pawłowicz – „zamknąć mordy” ( czasem jest dodatek lewackie) i cieszyć się, że Jarosław Kaczyński na razie nie wpadł na to, by się koronować na króla, bo przecież w zasadzie może.

Redaktor Monika Kamińska