Wierzyłem w szczęśliwe zakończenie

MARCIN JAŁOCHA, trener piłkarzy Resovii, wiślak z krwi i kości o straconej szansie mistrzów Polski

 - Dlaczego Wisła nie awansowała do Ligi Mistrzów?

- Zabrakło jej umiejętności. APOEL zaprezentował większą dojrzałość, był lepszy jako zespół. Wisła opiera się na czterech ofensywnych zawodnikach, reszta jest schowana i zorientowana na obronę. Niestety, to co dobre na polską ekstraklasę, nie zdało egzaminu w konfrontacji z mistrzem Cypru. Żal straconej szansy. Na awansie do Ligi Mistrzów zyskałaby cała nasza piłka.

- Przed rewanżem był Pan optymistą?

- Tak. Po meczu w Krakowie było jasne, że wiślaków czeka w Nikozji ciężkie zadanie, ale mimo wszystko wierzyłem w szczęśliwe zakończenie. A po bramce Czarka Wilka byłem przekonany, że chłopaki dowiozą wynik. Spotkało mnie rozczarowanie. Nawet ze strony bramkarza Pareiki, którego traktowaliśmy dotąd jak opokę.

- A może trener Robert Maaskant popełnił błąd, wybierając aż tak defensywną taktykę? Może Cypryjczyków należało zaskoczyć?

- Powtarzam: jego Wisła tak gra. Sześciu z tyłu, czterech z przodu. W Nikozji zawiedli boczni obrońcy, którzy nie włączali się do akcji ofensywnych, nie stwarzali przewagi liczebnej. Jeśli atakujesz sporą grupą, rywal zaczyna się gubić. Grałem na obronie, uważam, że zespół buduje się od tyłu, ale kto nie strzela goli, ten nie wygrywa.

- Na Cyprze faktycznie gra się tak ciężko? Głośni kibice, potworna duchota są aż taką przeszkodą?

- Na Cypr przyjeżdżałem tylko w zimie, na zgrupowania. Pogoda może ułatwiać zadanie miejscowym, ale gdy strzela się na 1-2 i do końca najważniejszego meczu ostatnich lat zostaje kilkanaście minut, to trzeba to obronić, przepraszam za wyrażenie, choćby jajami.

- Wnioskuję, że nadal bardzo przeżywa Pan mecze wiślaków…

- Chodzę na mecze „Białej Gwiazdy”, kibicuję, podpatruję, bo to wspaniała nauka dla każdego trenera. No i gram w oldbojach Wisły. Fajną mamy paczkę, zgłosiliśmy się do Pucharu Polski i już przeszliśmy trzy rundy!

- Dziś Wisła pozna rywali w fazie grupowej Ligi Europejskiej. Występy w pucharze pocieszenia to aktualnie szczyt możliwości polskich klubów?

- Na to wygląda. Ale to także prestiżowe rozgrywki, mam nadzieję, że Wisła wyjdzie z grupy i udowodni, że zmierza – krok po kroku – we właściwym kierunku.

Rozmawiał Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.