Wiesław Myśliwski doktorem honoris causa UR

Wiesław Myśliwski, mistrz sztuki słowa, powieściopisarz, dramaturg, publicysta i redaktor. Fot. Wojciech Preisner

Znakomity powieściopisarz, dramaturg, publicysta i redaktor…

- Nie mam gotowych recept na literaturę, nie mam ich także dla siebie. Nie umiałbym powiedzieć – jak pisać. Nie doznaję radosnych satysfakcji z pisania, raczej udręki. Przy każdej książce ogarnia mnie ta sama bezradność, co przy debiucie – wyznał Wiesław Myśliwski, wybitny pisarz, znany nie tylko w Polsce, podczas uroczystości nadania mu tytułu Doktora Honoris Causa Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Za co go uhonorowano najwyższym wyróżnieniem UR? – Mistrzowi sztuki słowa, wyróżnionemu wieloma prestiżowymi nagrodami literackimi i wysokimi odznaczeniami państwowymi za wybitną twórczość literacką i najwyższy kunszt artystyczny, za przenikliwe ukazywanie problematyki ginących kultur oraz ocalanie wartości wspólnotowych – odczytał treść dyplomu prof. dr hab. Stanisław Uliasz, rektor Uniwersytetu.

Podkarpackie związki

Wiesław Myśliwski urodził się w 1932 r. Dwikozach koło Sandomierza. Studiował filologię polską na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Po studiach pracował jako redaktor w Ludowej Spółdzielni Wydawniczej. Później był redaktorem naczelnym pism: “Regiony”oraz “Sycyna”. Jako prozaik zadebiutował w 1967 roku powieścią “Nagi sad”. W kolejnych dekadach opublikował: “Pałac” (1970), “Kamień na kamieniu” (1984) “Widnokrąg” (1996), “Traktat o łuskaniu fasoli” (2006) oraz dramaty “Złodziej”, “Klucznik”, “Drzewo”, “Requiem dla gospodyni”.

Co wybitnego twórcę łączy z Ziemią Rzeszowską oprócz sąsiedztwa z rodzinną ziemią Sandomierską, oprócz tego, że ma tu znajomych i przyjaciół? – W pobliskim Zamku, w Łańcucie, nakręcono film na podstawie mojej powieści “Pałac”, a w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej wystawiono adaptację mojego “Kamień na kamieniu” z główną rolą niezapomnianego Zdzisława Kozienia. Z tą ziemią i z tym miastem łączy mnie nierozerwalnie moja twórczość – podkreślił laureat. Dodał, że zawdzięcza ona wiele tym, którzy w okresie II Rzeczpospolitej dali początek awansu chłopom. – To oni odkryli dla literatury przestrzeń chłopskiego doświadczenia, chłopskiej kultury, chłopskiego języka, nie tylko przestrzeń stanową, obyczajową folklorystyczną, ale nade wszystko przestrzeń ludzkiego uniwersum.

Wiesław Myśliwski nie kryje, że wpływ na jego wrażliwość literacką mieli twórcy z Podkarpacia: – Jakbym słuchał Romana Turka, a nauki pobierał u Juliana Przybosia.

I tak jak drugiego z wymienionych, europejczyka, rodem z Gwoźnicy Dolnej nie trzeba nikomu przedstawiać, tak przy Romanie Turku należałoby dodać, że jest to pisarz samouk, który nigdy nie przekroczył granic Woli Dalszej, a napisał książki: „Palacz w hrabiowskiej likierni”, „W służbie Najjaśniejszego Pana”, „Moja mama, ja i reszta”.

Czy warto ściąć sosnę

W swoim wystąpieniu, Doktorat Honoris Causa UR odniósł się również do zarzutów krytyki, która niejednokrotnie wytykała mu, że nieczęsto publikuje. – Nie zapomniałem szczególnie jednej uwagi, kierowanej do mnie po debiucie: “Panie Wiesławie, pisarz, kiedy podejmuje zamiar napisania książki, powinien się zastanowić, czy na tę jego książkę warto będzie ścinać sosnę”. Jak dodał, przed publikowaniem powstrzymywała go także doświadczenie, które zdobywał latami po obu stronach biurka jako wydawca, redaktor i piszący. – To skromne doświadczenie nauczyło mnie jak wielkie ryzyko kryje się w uprawianiu literatury i pokładanych w niej nadziei. Literatura, jeśli chce być sztuką, wymaga ciągłych poszukiwań. Ważne jest nie to, co opowiedziane, lecz jak opowiedziane – podkreślił Wiesław Myśliwski.

Pięknie też zakończył: – Mimo, że niewiele napisałem, czasem wydaje mi się, że za dużo. Ideałem byłoby napisać jedną książkę i zawrzeć w niej wszystko, na co człowieka stać – nie trzeba by wówczas ścinać niepotrzebnych drzew…

Doktorat Honoris Causa Uniwersytetu Rzeszowskiego stanowi najwyższe wyróżnienie przyznawane przez uczelnię. Jest nadawany w dowód uznania zasług w dziedzinie nauki, kultury, sztuki i życia społecznego. Wiesławowi Myśliwskiemu wręczono dyplom z numerem ósmym Wcześniej najwyższe wyróżnienie UR nadano Jerzemu Wyrozumskiemu, abp Ignacemu Tokarczukowi, Franciszkowi Chrapkiewiczowi-Chapeville, Markowi Gedlowi, Feliksowi Kirykowi, Józefowi Szajnie i Janowi Pawłowi II.
Wybrane cytaty z dzieł Wiesława Myśliwskiego
- “Kamień na kamieniu”

“Bo łzy lubią nieraz gorzej niż kule dziurawić.”
“Nieraz krzykiem nie pomoże, płaczem nie pomoże, kosą nie pomoże. Nie pomoże ci Bóg ni ludzie, tylko ta twoja cierpliwość. I nawet umrzeć gdy ci przyjdzie, nie wyda się to takie straszne, bo śmierć panie, też cierpliwość.”
“Bo słowa to wielka łaska. Cóż ma tak naprawdę człowiek prócz słów dane? I tak nas wszystkich czeka kiedyś wieczne milczenie, to się jeszcze namilczymy. Może przyjdzie nam ściany z bólu drapać za najmarniejszym słowem. I każdego słowa nie wypowiedzianego na tym świecie do siebie będziemy jak grzechów żałować.”
“Nie powinniśmy się rodzić, kiedy nie umiemy żyć.”

- “Traktat o łuskaniu fasoli”

“Kogo dzisiaj stać na miłość. Łóżko i nic więcej.”
“Powiem panu jedno, człowiek wolny jest nieprzewidywalny. Nie tylko dla innych. Przede wszystkim dla siebie.”
“Świadomość, co prawda, zawsze przychodzi poniewczasie, niezależnie od wieku. Na tym polega nasz ludzki los, że zawsze poniewczasie. Zawsze już po wszystkim.”

- “Widnokrąg”

“Prawdziwego mężczyznę właśnie po tym poznać, jak tańczy tango.”
“Nie powinno się tyle pamiętać. Człowiek nie beczka. Nie wszystko się w nim zmieści.”
“Bóg jest, choć nieraz jakby go nie było.”
“Od najmłodszych lat (…) trzeba się do dobrego przyzwyczajać, bo potem na byle co się człowiek godzi.”
“(…) krawat musi mieć charakter, jak mężczyzna.”

Beata Sander

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.