Władza gasi pożar benzyną

3.qxdSytuacja w szpitalach już jest dramatyczna. Praca w systemie ostrodyżurowym może sprawdzić się na krótki okres. Nie da się w nieskończoność przekładać operacji planowych, czyli odsyłać pacjentów „mniej chorych”, cokolwiek to znaczy, bo skoro człowiek ma skierowanie do szpitala, to chyba wymaga pomocy innej niż zapewnić może mu lekarz rodzinny czy nawet wysokiej klasy specjalista.

Z tego co pamiętam, odniosę się tylko do szpitala w Rzeszowie, pielęgniarki od roku sygnalizowały, że jest ich za mało, a pan dyrektor w ramach uzdrawiania szpitala i wyciągania go z długów systematycznie nie przedłużał rocznych czy dwuletnich umów zawieranych właśnie dlatego, że pielęgniarki to w 99,9 proc. kobiety, które rodzą dzieci i chodzą na urlopy macierzyńskie. I dzieje się to w ruchu ciągłym, jedne wracają, a drugie idą, a luka w zatrudnieniu zawsze jest. Dzięki temu ruchowi pana dyrektora zatrudnienie znacznie się zmniejszyło, o 120 pielęgniarek w ciągu roku, a zarząd województwa może podkreślać mocno, że prowadząc restrukturyzację udało się uniknąć zwolnień grupowych. Kolejnym ruchem było zmniejszenie liczby stołów operacyjnych będących w stałej gotowości z czterech na głównym bloku do dwóch. To jednak pociągnęło za sobą przesuwanie zabiegów planowych i skargi pacjentów na długie czekanie na szpitalnym oddziale ratunkowym czy planowe operacje.

Na wiosnę nowemu dyrektorowi udało się wyprowadzić szpital na prostą (oczywiście także dzięki kredytowi, tyle że zaciągniętemu w Banku Gospodarstwa Krajowego, a nie w parabanku). Załoga więc uznała, że czas zacząć rozmowy o poprawie warunków płacy i pracy. Wszystkie związki zawodowe zrzeszające poszczególne grupy zawodowe weszły więc z dyrekcją w spór zbiorowy. Lekarze też, tyle że oczywiście osobno. I tu zabrakło rozmów. Według związkowców, pan dyrektor jak mógł przekładał niewygodne spotkania, przynajmniej te ze związkami zrzeszającymi siedem grup zawodowych (z lekarzami rozmowy były prowadzone oddzielnie). To doprowadziło do napięcia i tak napiętych stosunków. Ogłoszono referendum strajkowe, w którym udział wzięło 63 proc. załogi, z których 99 opowiedziało się za strajkiem. Choć o strajku ani nikt nie myślał, ani nie wyznaczał jakiegokolwiek terminu. Chodziło tylko o pokazanie determinacji. Wtedy pan dyrektor oddał sprawę do sądu, by jak mówił uniemożliwić strajk i takie postanowienie sądu ma. To zadziałało jednak jak efekt domina. Personel zaczął chorować z przepracowania, a dyrektor zamiast siadać do stołu zaczął straszyć, a to ZUS-em (podejrzenie wyłudzania świadczeń), a to sanepidem (zagrożenie epidemiologiczne), a to prokuratorem (podejrzenie przestępstwa). To tak jakby gasząc pożar używał do tego benzyny, a nie słyszałam, żeby kiedykolwiek to ogień ugasiło. Kończąc (a krążą pogłoski, że pan marszałek zagroził dyrektorom, że w razie jakichkolwiek ustępstw wobec pielęgniarek sami zostaną zwolnieni) podwyżki w tym szpitalu dostaną lekarze, pielęgniarki i reszta zawodów nie „bo to tylko średni personel”. Tylko co z tym pożarem?

Redaktor Anna Moraniec

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Pigula
Pigula
2 lat temu

Jak zwykle dla lekarzy pieniadze sa. Reszta niech zre gruz … To sie zle skonczy