Wpuszczeni w kanał

- Od początku przestrzegałem terminów i składałem wszystkie deklaracje, a teraz muszę za to dodatkowo płacić - mówi Włodzimierz Krupiński z Radomyśla n. Sanem.

RADOMYŚL n. SANEM (pow. stalowowolski). – Uprzejmie proszę o zlikwidowanie dyskryminacji w naszej wsi i zaprzestanie dzielenia ludzi na dwie kategorie – pisał w podaniu do starosty powiatowego, mieszkaniec gminnej wsi.

Kilkudziesięciu mieszkańców wsi nie chce płacić wyższych opłat za przyłączenie do gminnej sieci kanalizacyjnej. Uważają, że zostali ukarani przez wójta, wg widzi mi się gminnej władzy.

- Gdybyśmy czekali na spóźnialskich do tej pory, ukaralibyśmy znacznie większą grupę mieszkańców – odpowiada wójt, ale w geście porozumienia chce pójść i spóźnialskim na rękę.

Za 4,5 mln. zł gminna wieś zbuduje kanalizację. Gmina buduje główny kolektor, a mieszkańcy przyłączają do niego domostwa. Uśredniono cenę takiego przyłącza, która kształtuje się na poziomie 1250 zł. Nie dla wszystkich.

Obywatel drugiej kategorii

- Mnie to będzie kosztować co najmniej dwa razy tyle – rozkłada ręce Włodzimierz Krupiński. – Wszystkie deklaracje składałem w terminie, a teraz się dowiaduję, że ja i kilkudziesięciu innych, jesteśmy obywatelami drugiej kategorii. Musimy sobie na własną rękę załatwiać pozwolenia na budowę przyłączy. Dostałem też rachunek, żeby wpłacić 1250 zł tytułem składki członkowskiej Stowarzyszenia „Budowa przyłączy kanalizacyjnych w Radomyślu”. Nie jestem członkiem tego stowarzyszenia i nikt mi nawet nie pokazał jego statutu!

Wójt Jan Pyrkosz tłumaczy całe zamieszanie spóźnieniem się Krupińskiego z deklaracją przyłącza. – Nie można było trzymać w niepewności dwustu innych gospodarzy, czekając, aż ten czy inny się namyśli – mówi gospodarz gminy. – Nie znam powodów, z których pan Krupiński nie znalazł się na liście chętnych do przyłączenia się do gminnej sieci. Deklaracje zbierała firma z zewnątrz. Co do Stowarzyszenia, przynależność jest dobrowolna. Zostało powołane tylko po to, żeby obniżyć koszty przyłączy. Każdy jednak może robić je na własną rękę i do Stowarzyszenia nie przystępować.

Razem znaczy taniej

Krupiński kupił posesję w Radomyślu na dwa lata przed zatwierdzeniem projektu kanalizacji i od razu zgłosił chęć przyłączenia domu do sieci kanalizacyjnej. Później otrzymał zapewnienie, że jest ujęty w projekcie, a jak przyszło co do czego, dowiedział się, że albo zapłaci więcej, albo zostanie z szambem na podwórku. Pisał już w tej sprawie do władz kilku szczebli, ale wyższe szczeble odsyłały go z powrotem do Radomyśla. W rozmowie z nami wójt Jan Pyrkosz doradził tylko, by dogadał się z kilkoma innymi gospodarzami i wspólnie załatwili sobie w starostwie pozwolenie na budowę przyłączy. Razem, to zawsze taniej. Racja, ale Krupiński od poczatku chciał być razem z innymi, tylko jego podanie gdzieś się zapodziało…

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.