Wracają do polskich luf

Te lufy w stalowowolskich „Krabach” strzegą już naszych granic. Niedługo największa z naszych armatohaubic będzie prawie cała polska. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Wkrótce polska artyleria strzelać będzie wyłącznie z polskich luf. W ciągu dwóch lat powstanie jedyna w tej części Europy lufownia.

Huta Stalowa Wola wraca do produkcji luf. Do końca przyszłego roku chce otworzyć lufownię, która będzie jedynym tego rodzaju zakładem w naszej części Europy. Kiedyś lufy w Stalowej Woli były produkowane i to z własnego materiału. Wskutek transformacyjnych zawirowań produkcji zaniechano i teraz HSW musi wyłożyć sporo pieniędzy, by przywrócić unikatową produkcję. Unikatowa, a to znaczy, że będzie opłacalna.

HSW, jeszcze jako Zakłady Południowe, 75 lat temu była budowana tak, by była samowystarczalnym zakładem zbrojeniowym. Na miejscu wytwarzana była stal, z której robiono m.in. lufy do produkowanych nad Sanem armat. Pod koniec ub. w. część hutnicza HSW trafiła w prywatne ręce i teraz nawet unowocześniona stalownia nie robi odpowiedniej stali. Stal na lufy trzeba będzie sprowadzać z zagranicy.

Trzy różne lufy, ale spod jednego dachu
Dlaczego HSW uparła się przy produkcji luf? Bo jest to biznes niezwykle opłacalny. Wartość lufy w sprzęcie artyleryjskim waha się od kilku do kilkudziesięciu proc. ceny całego urządzenia. W przypadku „Kraba”, czyli największej produkowanej u nas 155-mm armatohaubicy, to 25 proc. wartości całej maszyny. A wiedzieć trzeba, że pod grubym pancerzem jest ona naszpikowana elektroniką. Teraz oprócz gąsienicowego „Kraba” w Stalowej Woli są produkowane automatyczne moździerze „Rak”, a wkrótce ruszy produkcja „Kryla”, czyli kołowej wersji armatohaubicy. Wiadomo już, że zostanie ona zbudowana w oparciu o izraelskiego Atmosa. Reszta jest jeszcze tajemnicą.

- Produkując trzy typy uzbrojenia artyleryjskiego i ze względów na rozmiar tej produkcji, zdecydowaliśmy się zainwestować w zakład, w którym sami będziemy produkować lufy – mówi Krzysztof Trofiniak (52 l.), prezes HSW. – Dobrze byłoby w całości kontrolować proces produkcji, ale na nasze potrzeby wystarczy, jeżeli lufy będziemy produkować z półfabrykatów.

Te pieniądze szybko się zwrócą
W same urządzenia na stanowiska do produkcji luf, HSW zamierza wydać 16 mln. zł. To połowa wszystkich tegorocznych nakładów inwestycyjnych stalowowolskiego producenta uzbrojenia. Proces unowocześniania, a właściwie gruntownej przebudowy zakładu zbrojeniowego trwa w HSW od trzech lat i pochłonął już kilkadziesiąt mln. zł. Jeżeli produkcja luf w Stalowej Woli wypali, a trudno przy takich nakładach przyjmować inny scenariusz, to inwestycja powinna się bardzo szybko zwrócić. Program zbrojeniowej przebudowy naszej armii zakłada m.in. wymianę setek czołgów czy wprowadzenie armatohaubic i samojezdnych moździerzy. Do wszystkiego potrzebne są lufy, a nie tylko polska armia się przebudowuje.

Jerzy Mielniczuk

do “Wracają do polskich luf”

  1. raf

    od koniec ub. w. część hutnicza HSW trafiła w prywatne ręce i teraz nawet unowocześniona stalownia nie robi odpowiedniej stali. I kto mówił że prywatne zawsze lepsze?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.