WRACAMY DO TEMATU: Neurolodzy odchodzą

Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Starania o utrzymania oddziału neurologii w szpitalu MSW wciąż trwają, jego likwidacja doprowadzi do degradacji placówki

Czy oddział neurologii i leczenia udarów w szpitalu MSW w Rzeszowie przetrwa? Co stanie się z naszymi najbliższymi? – zastanawiają się rodziny chorych. Zaniepokojony jest także liczący kilkanaście osób personel. Dlaczego? Ponieważ blisko tydzień temu ordynator i wszyscy lekarze neurolodzy złożyli wypowiedzenia z pracy. Likwidacja grozi nie tylko oddziałom neurologii i udarowego, ale także przychodni i rehabilitacji neurologicznej.

- Pacjenci w żaden sposób nie odczują naszego odejścia ze szpitala. W innej placówce będziemy tak samo jak tu pełnić dyżury całodobowe. Chorzy mogą na tym najwyżej skorzystać – mówi dr n. med. Mirosław Dziki, ordynator oddziału neurologicznego i udarowego w MSW w Rzeszowie.

Gdzie chcą odejść lekarze? Nieoficjalnie wiemy, że swoją przyszłość chcą związać z jednym z dwu największych niepublicznych lecznic w regionie, Szpitalem Specjalistycznym w Rudnej Małej lub Pro-Familią w Rzeszowie.

“Na górce” szykują się na utrudnienia
- Bardzo niepokoi nas to co dzieje się w MSW, bo nie mamy żadnych rezerw na oddziale neurologii i leczenia udarów. Czerwiec, ze względu na EURO może być dla nas trudniejszym niż zwykle miesiącem, dlatego już teraz zwieramy szyki i podejmujemy działania wzmacniające oddział dodatkowymi dyżurami. W ostateczności wstrzymamy przyjmowanie pacjentów planowych, żeby móc obsłużyć wszystkie ostre przypadki – mówi Janusz Solarz, dyrektor, Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie.

- Zwróciliśmy się z pisemnym pytaniem do dyrektora Zdzisława Białowąsa o możliwość zabezpieczenia funkcjonowania oddziału w placówce po 1 czerwca. Dopóki jej nie dostaniemy nie możemy podjąć żadnych ruchów, ani w kwestii wygaszania oddziałów ani ogłaszania konkursu na zabezpieczenie świadczeń w tym zakresie – mówi Marek Jakubowicz, rzecznik POW NFZ w Rzeszowie.

Wszyscy czekają na rozwój wypadków i ostateczne rozwiązanie problemu. Pacjenci jednego mogą być pewni. W razie zagrożenia życia musi ich przyjąć każda placówka, a NFZ szpitalowi zapłacić za wykonaną nawet poza kontraktem procedurę z artykułu 19, czyli jako świadczenie ratujące życie. Mniej ciężko chorych może czekać jednak chorobowa migracja.

Anna Moraniec

do “WRACAMY DO TEMATU: Neurolodzy odchodzą”

  1. Józef

    Począwszy od B.Sawickiej po obecnego ministra zdrowia Arłukowicza wszystko idzie zgodnie z planem . Czego więc wymagać od kolejnych zarządców medycznej masy upadłościowej??

  2. olek

    Lekarzy specjalistów w Polsce zaczyna brakować, to nie jest towar który łatwo importować z innych krajów.Już obecnie trwa walka o lekarzy pomiędzy szpitalami i województwami. Mało tego, gdy zarząd szpitala,szef – dyrektor jest arogancki i do tego klucza partyjnego to nie ma szans na to aby placówka dobrze funkcjonowała.Zaczyna być powolna degradacja szpitali publicznych bo pieniędzy z NFZ (jedynego płatnika publicznego) jest coraz mniej a świadczeniobiorców coraz więcej, bo społeczeństwo jest coraz starsze i do tego chorowite.Ten proces jest nie do odwrócenia, będzie coraz gorzej zamykane będą szpitale powiatowe następnie wojewódzkie i miejskie szczególnie te które nie inwestują w kadrę medyczna i sprzęt.

    • obserwator

      No cóż, to było do przewidzenia, (tylko pozostawało kwestią czasu)

      Stwiał Zdzichu do pionu razy kilka,
      postawiło kilku do pionu Zdzicha.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.