WRACAMY DO TEMATU: Sąd nad dyrektorem podstawówki

Wszystko wskazuje, że Lech Stacho nie zostanie zwolniony ze stanowiska dyrektora SP nr 6, tylko wraz z nowym rokiem szkolnym odejdzie na emeryturę. Fot. Autor

MIELEC. Prezydent nie zwolni dyrektora Szkoły Podstawowej nr 6. – Ten pan wciąż stosuje mobbing – grzmi PiS-owska opozycja.

We wczorajszych Super Nowościach przedstawiliśmy stanowisko pana Artura Miąsika, który domaga się usunięcia Lecha Stacho ze stanowiska dyrektora Szkoły Podstawowej nr 6. – Sąd jednoznacznie wskazał tego pana, jako mobbera, który zresztą nadal psychicznie znęca się nad moją żoną – tłumaczył swój postulat pan Artur. Co na to prezydent Janusz Chodorowski? Nie zamierza zwalniać dyrektora. Ale o tym poniżej.

Przypomnijmy, że decyzją sądu, w Szkole Podstawowej nr 6 miał miejsce mobbing. Poszkodowana nauczycielka Teresa Miąsik ma z tego tytułu otrzymać ponad 7 tys. zł. Zapłaci szkoła. Ale zdaniem, Artura Miąsika, męża poszkodowanej, sąd wskazał dyrektora Lecha Stacho, jako mobbera. – Dlatego żądam usunięcia go ze stanowiska – apeluje pan Artur.

Bogdan Bieniek: Nie róbmy z tego afery

- W wyroku sądu jest napisane, że dyrektor szkoły wziął stronę ucznia, zamiast nauczycielki. W związku z tym, wszystkie jego działania doprowadziły do działania, które można nazwać mobbingiem. Tak sobie myślę, że gdyby dyrektor zachował się odwrotnie i tak wziął stronę nauczyciela, to znalazłby się w sądzie z powództwa rodzica – zastanawia się wiceprezydent Bogdan Bieniek, który jest odpowiedzialny za oświatę w mieście.

- Sytuacja drobna stała się dużą. W mojej ocenie, zostały zrobione błędy. Można było inaczej to wszystko poukładać. Ale stało się. Sąd stwierdził mobbing i, że rekompensatą dla pokrzywdzonej nauczycielki ma być ponad 7 tys. zł. Natomiast nie ma ani słowa o zwolnieniu z pracy kogokolwiek z pracowników szkoły. Zamiast więc robić z tego aferę, 31 sierpnia b.r. podziękujemy panu dyrektorowi za długoletnią pracę i zakończymy temat – dodaje Bieniek.

Lech Stacho: – Nie jestem mobberem  

O zwolnienie Lecha Stacho ze stanowiska dyrektora szkoły na ostatniej sesji Rady Miasta postulował Jacek Kopacz, szef radnych PiS. – Jeśli ktoś narusza przepisy prawa, to należy go usunąć ze stanowiska – przekonywał Kopacz. – Nie zna pan sedna sprawy, nie zna pan szczegółów, nie znam pan niczego, a mówi pan o usunięciu dyrektora ze stanowiska – ganił go wiceprezydent Bieniek. Wtórował mu Jan Myśliwiec, przewodniczący Rady Miasta.

– Nie możemy traktować tej sprawy, jako zemsty, bo wejdziemy na ten sam pułap, czyli mobbingowanie w drugą stronę – mówił Myśliwiec. Co na to główny zainteresowany? Lech Stacho unika komentowania sprawy – Nie dam się sprowokować do żadnej na ten temat dyskusji – zastrzega Stacho. – Nie mobbingowałem, nie mobbinguję i robić tego nie będę. Jeżeli byłoby inaczej, to pan prezydent już dawno by mnie odwołał ze stanowiska – zaznacza.

***

Sprawa mobbingowanej nauczycielki z mieleckiej “szóstki” już dawno stała się sprawą polityczną. Każda ze stron ma w tym swój interes. PiS-owska opozycja, bo ma idealną okazję, żeby “punktować” w oczach mielczan, jak i władze miasta, które – przynajmniej ja tak to odbieram – starają się chronić dyrektora Lecha Stacho.    

Paweł Galek

do “WRACAMY DO TEMATU: Sąd nad dyrektorem podstawówki”

  1. Ja

    Jaki ojciec taki syn! Paweł natomiast daje po garach w Warszawie.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.