Wskoczyć na wyższy poziom

Juliette Fidon Lebleu, przyjmująca Developresu SkyRes Rzeszów i reprezentacji Francji

SIATKÓWKA. TAURON LIGA Juliette Fidon Lebleu, przyjmująca Developresu SkyRes Rzeszów i reprezentacji Francji.

– Jakie były kulisy pani transferu do Developresu SkyRes Rzeszów?

– Kiedy otrzymałam ofertę z klubu, to od razu byłam nią zainteresowana. Traktowałam jako dużą szansę dla mnie żeby zagrać w mocnym zespole. Miałam dobry kontakt z trenerem Antigą, którego poznałam w trakcie sezonu. Było więc kilka czynników, które przemawiały za tym transferem i wszystko ułożyło się w całość – wysoko notowany klub, z silnym zespołem, dużymi ambicjami i bardzo dobrym trenerem. To jest dokładnie coś co mnie interesowało w kontekście tego, żeby zrobić kolejny krok do przodu i sprawdzić się w takim klubie. Jestem bardzo podekscytowana na tą myśl i już nie mogę się doczekać przyjazdu do Rzeszowa.

– Dla pani przyjście do Developresu jest czymś w rodzaju awansu sportowego?

– Tak to odbieram. W Legionovii świetnie się odnalazłam i mam takie odczucie, że razem z całą drużyną rozegrałyśmy bardzo dobry sezon. Cieszę się, że moja gra została dostrzeżona i dzięki temu otrzymałam ofertę z Rzeszowa. Developres jest w tej siatkarskiej hierarchii w Polsce postrzegany wyżej niż Legionovia. Dla mnie to szansa, żeby rozwinąć się pod względem siatkarskim i wskoczyć na wyższy poziom gry. Nie miałam więc żadnych wątpliwości, że to będzie dla mnie dobre rozwiązanie.

– W Legionovii była pani czołową zawodniczką z podstawowej szóstki i odgrywała bardzo ważną rolę. Nie ma pani obaw, że w Developresie może być tylko zmienniczką?

– Zdaję sobie sprawę, że to będzie dla mnie duże wyzwanie, żeby wywalczyć sobie miejsce w podstawowym składzie, ale nie obawiam się tego. Cieszę się, że będą mogła trenować i grać chociażby z tak dobrą przyjmującą, jaką jest Jelena Blagojević, która ma bardzo duże doświadczenie także w występów w kadrze. Na pewno czeka nas w drużynie wewnętrzna rywalizacja o miejsce w szóstce, ale dzięki rywalizacji można sobie podnosić poprzeczkę i grać coraz lepiej. Zobaczymy zresztą jak to będzie wyglądało w praktyce. W tym momencie trudno stwierdzić kto będzie grał regularnie w szóstce. Spodziewam się, że każda z nas będzie ciężko pracować. Ja również będę dawała z siebie wszystko, żeby jak najbardziej pomóc drużynie i rozegrać z nią bardzo dobry sezon.

– Wspomniała pani o dobrym kontakcie z trenerem Stephanem Antigą. Fakt, że możecie rozmawiać ze sobą w języku ojczystym nie był zapewne jedynym atutem przemawiającym za współpracą z byłym znakomitym przyjmującym reprezentacji Francji, a od kilku lat utytułowanym trenerem?

– Poznałam Stephana dopiero w trakcie minionych rozgrywek, na początku sezonu. Oczywiście dobrze nam się rozmawiało. Słyszałam dużo pozytywnych opinii na jego temat. Wystarczy zresztą spojrzeć na wyniki, jakie osiągał w ostatnich latach najpierw z drużynami męskimi, a od ostatniego sezonu także w siatkówce żeńskiej. Wiele sobie obiecuję po współpracy z tym szkoleniowcem, który jako były znakomity przyjmujący też może mi podpowiedzieć kilka dodatkowych rzeczy przydatnych w grze. Cieszę się, że trener jest moim rodakiem, ale nie sądzę, żeby to miało jakiś wpływ na moją pozycję w zespole. To jest przede wszystkim mój trener.

– W poprzednim sezonie DPD Legionovia Legionowo często rywalizowała z Developresem, także w meczach sparingowych. To były zazwyczaj zacięte pojedynki. Dobrze je pani wspomina?

– Tak, ponieważ zwykle rozgrywałyśmy mecze na bardzo dobrym poziomie i nie brakowało w nich zaciętej walki. Pozytywnie wspominam ekipę z Rzeszowa, która na przestrzeni całego sezonu grała bardzo dobrą siatkówkę i dało się odczuć, że w tej drużynie panuje fajna atmosfera. Zachowałam też miłe wspomnienia z gry w hali na Podpromiu, w której nie brakowało kibiców mocno dopingujących swoją drużynę.

– Jak pani ocenia okres transferowy w TAURON Lidze? Po ruchach kadrowych wydaje się, że Chemik Police będzie wciąż nadawał ton rozgrywkom. Czy obecny potencjał kadrowy Developresu pozwoli na walkę o mistrzostwo Polski?

– Za wcześnie na takie prognozy. W tym momencie nie pokuszę się o żadne porównania, zwłaszcza, że nawet nie znam jeszcze składów poszczególnych zespołów i wszystkich ruchów transferowych. Przypuszczam jednak, że nasz klub ma jak co roku ambitne cele i będziemy robić wszystko, że znaleźć się w ścisłej czołówce ligi. Zobaczymy jak będą prezentowały się poszczególne zespoły, w tym Police, i jak my będziemy wspólnie ze sobą funkcjonować po zmianach, jakie nastąpiły w naszej drużynie.

– Czy była pani usatysfakcjonowana poziomem polskich rozgrywek?

– Liga bardzo mi się podobała, ponieważ zdecydowana większość meczów była trudna i wymagała gry na wysokim poziomie. Nie można było sobie pozwolić na chwilę dekoncentracji, bo to wiele kosztowało. Uważam, że gra w takiej lidze jest wyzwaniem. Osobiście mam bardzo dobre wspomnienia z sezonu w Legionowie i teraz liczę na udany sezon w Rzeszowie.

– DPD Legionovia miała szansę odegrać rolę czarnego konia także w rundzie play-off, ale epidemia powstrzymała te plany. Nie miała pani problemów z powrotem do Francji?

– Nie. Wszystko potoczyło się błyskawicznie. Klub bardzo szybko zezwolił wszystkim zagranicznym zawodniczkom na powrót do ojczyzny. Stresujące i trochę skomplikowane było tylko to, że w pilnym trybie trzeba się było spakować, zdać wszystkie rzeczy służbowe i przygotować do podróży. Frustrujące było też to, że byłyśmy dosłownie o krok od najważniejszej części sezonu i na ten moment pracowałyśmy ciężko od początku sezonu. Nagle wszystko zostało zablokowane i zamknięte. Rozumiem jednak, że tak trzeba było postąpić. Sytuacja z epidemią stała się naprawdę poważna, a zdrowie i życie ludzkie jest z pewnością ważniejsze niż play-offy.

– W pewnym momencie Francja była jednym z krajów, w których skala epidemii koronawirusa była bardzo poważna. Czy czuła pani zagrożenie, czy udało się uniknąć nerwów i stresu?

– Na szczęście nie miałam żadnej styczności z osobami zakażonymi koronawirusem i oby tak już zostało. Po powrocie do Francji musiałam przejść obowiązkową kwarantannę, ale mogłam mieszkać z rodzicami, więc nie było źle. Od kilku tygodni nasze życie wygląda już trochę normalniej. Możemy się przemieszczać, więc mogłam spędzić trochę czasu z bratem i jego dziewczyną na południu Francji. Potrzebowaliśmy tego wyjazdu, żeby zresetować głowy. Teraz sytuacja coraz bardziej się stabilizuje i życie wraca powoli do normalności, oczywiście z zachowaniem pewnych środków ostrożności.

– Na co dzień we Francji mieszka pani w Paryżu czy w jakimś spokojniejszym miejscu?

– Mieszkam w strefie pod Paryżem. Pod względem odległości mogę to mnie więcej porównać do Legionowa i Warszawy.

– Czy przez ostatnie tygodnie miała pani w ogóle kontakt z siatkówką, chociażby na jakimś zgrupowaniu kadry?

– Mamy zgrupowanie reprezentacji Francji od 1 lipca. Plan jest taki, że ma ono potrwać do 24.07.., przy czym ja będę z dziewczynami tylko przez dziesięć dni, żeby dojechać na początek przygotowań do Rzeszowa.

– Pewnie po takiej przymusowej przerwie stęskniła się już pani za normalnymi treningami siatkarskimi i meczami?

– Zdecydowanie tak. Do tej pory mogłam trenować tylko indywidualnie, ewentualnie trochę pograć z moim bratem, który też uprawiał siatkówkę. Staram się jednak szukać pozytywów w tej całej sytuacji i na pewno plusem było to, że po raz pierwszy od kilku lat miałam taką przerwę po sezonie ligowym. Zwykle w niedługim czasie od zakończenia rozgrywek klubowych przyjeżdżałam na zgrupowanie kadry i ta siatkówka była w moim życiu praktycznie na okrągło. Teraz pojawiła się okazja, żeby w końcu odpocząć i zaleczyć drobne urazy, jak np. w moim przypadku uraz barku. Poza tym ta przymusowa przerwa spowodowała, że pojawiło się takie prawdziwe uczucie tęsknoty za grą. W tej sytuacji chyba wszystkie w drużynie czekamy już z niecierpliwością na początek przygotowań do sezonu.

– Ma pani jakieś zainteresowania poza siatkówką?

– W normalnych warunkach nie mam zbyt wiele czasu na jakieś dodatkowe zajęcia. Lubię najzwyczajniej w świecie posłuchać muzyki, spędzić czas z rodziną i przyjaciółmi czy wyjść gdzieś na miasto ze znajomymi. Lubię też obejrzeć dobry film, ciekawy program w telewizji i mieć chwilę relaksu dla siebie.

– Jaką ma pani osobowość na boisku i poza nim?

– Bardzo ciężko jest mi siebie samą ocenić i scharakteryzować. Wydaje mi się, że jestem raczej otwartą i towarzyską osobą, chociaż jak każda kobieta, miewam różne nastroje i pewnie po mojej twarzy widać kiedy nie jestem do końca szczęśliwa (śmiech). Lubię się śmiać i żartować. Lubię pomagać innym. A jaka jestem na boisku? Koncentruję się na tym, żeby pomagać koleżankom z zespołu, nawet jeśli czasem mam słabszy dzień i gra nie do końca mi się układa. Staram się dawać z siebie jak najwięcej. Pod względem elementów siatkarskich moją mocną stroną jest zagrywka i przyjęcie zagrywki. Lubię grę w obronie i staram się też zawsze dorzucić coś w ataku i w bloku.

– Co się pani najbardziej spodobało w Polsce, a może jest coś co panią wyraźnie zaskoczyło?

– Polska przypadła mi do gustu, dlatego zależało mi na tym, żeby zostać w TAURON Lidze na kolejny sezon. Staram się nawet uczyć języka polskiego, chociaż jest dla mnie bardzo trudny. Na razie znam tylko same podstawowe zwroty i bardzo mało rozumiem z tego co się mówi po polsku. Ma to jednak też swoje dobre strony, ponieważ jeśli ktoś mówi coś nieprzyjemnego czy kontrowersyjnego, to nie muszę się tym przejmować, bo nic z tego nie rozumiem (śmiech). Poza tym w Polsce pozytywnie zaskoczyły mnie ceny jedzenia i napojów. Razem z koleżankami z zespołu często wychodziłyśmy gdzieś wspólnie do restauracji czy na spacer i miło spędzałyśmy czas. A z polskiej kuchni najbardziej posmakowały mi pierogi.

rm