Wszyscy jeżdżą naszą drogą!

- Chociaż droga jest naszą własnością, nikt nie przestrzega ani postanowienia sądu, ani znaków zakazu - mówi Roman Konieczny

RZESZÓW. Mieszkańcy są bezsilni, bo naruszane jest ich prawo własności

- Nasze interwencje do władz spółdzielni pozostają bez echa – skarżą się mieszkańcy bloku Marszałkowska 15. – Drogą wewnętrzną, pod którą wykupiliśmy grunt, mimo wyraźnych znaków zakazu jeżdżą wszyscy!
Sprawa przejazdu drogą wewnętrzną biegnącą równolegle do bloku Marszałkowska 15 ciągnie się od kilku lat. – Uzbierała się już spora kupka pism i dokumentów, a rozwiązania problemu wciąż nie widać -wyjaśnia Roman Konieczny, mieszkaniec tego budynku.

W 2007 r. sąd rejonowy wydał postanowienie, które ustanowiło drogę konieczną do budynków przy ul. Różanej – położonych za blokiem Marszałkowska 15 – tylko od strony ul. Gołębiej i Klonowej. Cóż z tego, skoro nie jest ono przestrzegane.

- Kto chce wjeżdża od strony ulicy Konopnickiej – opowiada Konieczny. – Kierowcy za nic mają ustawione znaki zakazu! Wiele osób skraca sobie tędy drogę omijając rondo. W rezultacie na drodze wewnętrznej mamy tu przez cały dzień intensywny ruch w obie strony. Najgorzej jest rano i popołudniu.

Mieszkańcy, wśród których przeważają osoby starsze, wielokrotnie zwracali się w tej sprawie do władz Rzeszowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, administracji osiedla 1000-lecia i Rady Osiedla. – Wiele naszych pism zostało niestety bez odpowiedzi – mówi Roman Konieczny.

Trzeba zainstalować bramkę

Najlepszym rozwiązaniem zdaniem ludzi byłoby zainstalowanie bramki od strony ul. Konopnickiej. Podobna bramka na karty magnetyczne jest, ale tylko od strony ul. Różanej. Jak twierdzą mieszkańcy, część „obcych” kierowców dorobiła sobie nielegalnie karty i jeździ bez ograniczeń. Pomogłaby w tym zmiana kodu, ale prośby pozostają bez odpowiedzi.

Wysiłki, by zamontować szlaban z drugiej strony bloku spełzły na niczym. W referendum 48 osób było za bramką, a 52 przeciw. – Jednak gdy przeprowadziliśmy wśród mieszkańców uzupełniające referendum, większość była za bramką – tłumaczy pan Roman.

To co najbardziej denerwuje ludzi, to fakt, że teren wokół budynku – a więc także droga – został przez nich wykupiony i jest ich własnością. – Zapisaną w księgach wieczystych – podkreśla Konieczny. Według mieszkańców to złamanie kodeksu cywilnego.

Spółdzielnia: można wezwać policję albo strażników miejskich

Władze spółdzielni przekonują, że dostrzegają problem nieprzestrzegania postanowienia sądu i lekceważenia znaków. Ale…

- Możemy tylko apelować do kierowców – mówi Zygmunt Haliniak, prezes Rzeszowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Jak twierdzi, w sprawie bramki istnieją sprzeczne interesy i tylko wola większości mieszkańców może doprowadzić do jej instalacji. Prezes zapewnia, że spółdzielnia korzysta z nowych przepisów uprawniających do wzywania policji i straży miejskiej, do nakładania mandatów także na drogach wewnętrznych. – Te służby mogą też wzywać mieszkańcy – dodaje.

- Policji, ani straży miejskiej nikt tu nie widział – odpowiadają mieszkańcy.

Krzysztof Kuchta

kkuchta@pressmedia.com.pl

Fot. Wojciech Preisner

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.