Wszystkich udarowców przejmuje szpital na “górce”

Dyrektor Zdzisław Białowąs wciąż szuka neurologów, którzy mogliby zastąpić odchodzących. Niestety to nie jest proste. Fot. Anna Moraniec

RZESZÓW. Oddział neurologii w szpitalu MSW od wtorku przestaje pełnić ostre dyżury

Ciężkie czasy czekają chorych neurologicznie, ponieważ jeden z dwu oddziałów neurologii i leczenia udarów w Rzeszowie przestaje przyjmować pacjentów. Od wtorku Szpital Wojewódzki nr 2 w Rzeszowie wstrzymuje więc przyjmowanie chorych planowych, by “zmieścić” pacjentów w stanie zagrożenia życia. Nie będzie to łatwe, bo chorych neurologicznie jest dużo. Jeden oddział udarowy w stolicy regionu to stanowczo za mało.

- Nie mamy dużego pola manewru, bo oddział ma zwykle 100 proc. obłożenia, chorzy często leżą na dostawkach, a część lekarzy jest na dłuższych zwolnieniach. Nie mamy jednak innego wyjścia, musimy zmobilizować wszystkie siły, poszukać rezerw dyżurowych i łóżkowych i zapewnić chorym opiekę – mówi Janusz Solarz, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie. – Dostałem sygnał od dyrektora szpitala MSW, że nie mając pewności co do utrzymania oddziału, przestaje pełnić ostre dyżury udarowe.

Odeszli lekarze, odchodzą pielęgniarki
Co dzieje się w szpitalu MSW? W połowie maja wypowiedzenia z pracy złożyli wszyscy lekarze wraz z ordynatorem. Dla siedmiu z nich okres wypowiedzenia kończy się 31 maja. W piątek, 25 maja wypowiedzenia złożyła też większa część pielęgniarek.

- Już 16 czerwca zaczynamy pełnić ostre dyżury w szpitalu Specjalistycznym w Rudnej Małej. Pierwszy ostry dyżur będę pełnił osobiście ze swoim asystentem, pacjenci mogą być spokojni. Spotkają tam wszystkich lekarzy i większość pielęgniarek. Będą mieli tam diagnostykę i oddział intensywnej terapii – mówi dr n. med. Mirosław Dziki, ordynator oddziału neurologicznego i udarowego w MSW w Rzeszowie.

Czy oddziałowi neurologii i leczenia udarów w szpitalu MSW uda się przetrwać?
Mimo usilnych prób nie udało się nam się porozmawiać z dyrektorem Białowąsem ze szpitala MSW. Wnioskując z tego, że do Urzędy Wojewódzkiego nie wpłynął wniosek dotyczący wygaszania oddziału (według przepisów ma na to czas do dwóch tygodni po rzeczywistym zaprzestaniu działalności) wygląda na to, że szef szpitala MSW liczy, że uda mu się reaktywować oddział. Bez neurologów zagrożone jest istnienie także przychodni i rehabilitacji neurologicznej.

Związane ręce ma NFZ. – Zwróciliśmy się z pisemnym pytaniem do dyrektora Zdzisława Białowąsa o możliwość zabezpieczenia funkcjonowania oddziału w placówce po 1 czerwca. Dopóki jej nie dostaniemy nie możemy podjąć żadnych ruchów, ani w kwestii wygaszania oddziałów, ani ogłaszania konkursu na zabezpieczenie świadczeń w tym zakresie – mówi Marek Jakubowicz, rzecznik POW NFZ w Rzeszowie.

***
Jeżeli dyrektorowi nie uda się uratować oddziału neurologii to grozi mu degradacja placówki (kontrakt na neurologię to w końcu 8 mln zł, gdyby poszła za tym rehabilitacja to zostałby szpitalik, nie szpital MSW.

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.