Wszystko jest kwestią dobrego wychowania

Marcin Prokop

Dziennikarz Marcin Prokop nie lubi wstawać rano, lecz zawsze jest na czas. W rozmowie z PAP Life opowiada o swojej pracy w “Dzień Dobry TVN”.

PAP Life: – Praca w “Dzień Dobry TVN” wymaga wczesnego przybycia do studia. Lubi pan wstawać rano?
Marcin Prokop: – Nie. To jest dla mnie najtrudniejsze w tej pracy. Teraz wstaję codziennie o godzinie 5 rano, a istnieje prawdopodobieństwo, że będziemy zaczynać program o 8 i wtedy będę musiał wstawać o 4.30. W lecie da się to przeżyć, ale w zimie o tej godzinie świat zazwyczaj śpi przysypany czterometrową kołdrą śniegu. Wyjście o tej porze jest dla mnie koszmarem.
PAP Life: – Co, oprócz wstawania rano, sprawia panu trudność w tym programie?
M.P.: – Przeskakiwanie z emocji w emocje. Czasem rozmawiamy o ludzkim dramacie, a po kilku minutach wesoło gotujemy w kuchni i robimy ogólny rozgardiasz. Takie tonowanie emocji, żeby nie wyglądało to nieelegancko, jest bardzo trudne. Niełatwe jest też ogarnianie sytuacji wyjątkowych. Taką był m.in. tydzień po katastrofie smoleńskiej. Nie jesteśmy programem newsowym ani publicystycznym i nagle musimy sobie poradzić z wydarzeniem, które przewyższa wszystkie najtęższe głowy w tym kraju. To było trudne.
PAP Life: – To odpowiedzialna praca, ale chyba dobrze tam panu…
M.P.: – Z “Dzień Dobry TVN” i ze mną jest jak z małżeństwem. Czasem mam dość i chciałbym, żeby były już wakacje, a gdy mam przerwę, to bardzo tęsknię.
PAP Life: – Przez ten program jest pan kojarzony z Dorotą Wellman.
M.P.: – Nie ma nic fajniejszego niż praca z osobą, którą się lubi, kocha, szanuje i ceni. Ciekawe jest to, że mimo tego, iż zarzekamy się, że w wakacje nie będziemy do siebie dzwonić, to po tygodniu już rozmawiamy przez telefon i pytamy się, co słychać.
PAP Life: – Pamięta pan swoje “wpadki” na żywo?
M.P.: – Zazwyczaj, wbrew pozorom, staram się kontrolować to, co mówię. Oczywiście zdarzają się różne zabawne lub mniej zabawne sytuacje. Uważam, że z każdej pomyłki można się jakoś wykaraskać. Najgorsze jest iść w zaparte i udawać, że nic się nie stało. Kiedyś pewna osoba poczuła się urażona moją wypowiedzią. Przeprosiłem ją publicznie i nie miałem z tym problemu. Wszystko jest kwestią dobrego wychowania.

PAP, bez

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.