Wydajemy krocie, aby wygrać miliony

Wygrane na Podkarpaciu w 2011 roku o wartości powyżej 2 mln zł

Lotek, czyli niewinny hazard i marzenie o bogactwie Co roku na Podkarpaciu kupujemy kupony lotto za ponad 100 mln zł.

Wielkie nadzieje, ogromne wygrane, szczypta adrenaliny i dobrej zabawy to wszystko wiąże się z zakładami prowadzonymi przez Kolekturę Sportową, wśród których najpopularniejsze jest oczywiście Lotto, dawniej nazywane dużym lotkiem. Na gry losowe prowadzone przez kolekturę wydajemy sporo pieniędzy. Trafiają tylko nieliczni, a historie ich fortun są bardzo ciekawe. Niektórzy trwonią majątek, inni pomnażają go.  Niektórzy żyją szczęśliwie, inni nie znajdują w wygranej radości i szybko nudzą się bogactwem.

-Komora mieszania maszyny losującej jest pusta. Następuje zwolnienie blokady. I rozpoczynamy losowanie sześciu liczb – twarz, ale chyba przede wszystkim charakterystyczny głos Ryszarda Rembiszewskiego, który przez lata wypowiadał te słowa, kojarzą wszyscy gracze, którzy w napięciu oglądają losowania.

W 2010 roku obrót Totalizatora Sportowego z całej działalności wyniósł w Polsce 2441700000 zł. Żeby cyfra przemawiała do wyobraźni to w zaokrągleniu jest to 2,4 miliarda złotych. Nie udało nam się ustalić, ile na gry Totalizatora wydają mieszkańcy Podkarpacia. Może to być jednak kwota rzędu 140 mln zł rocznie na wszystkie gry i zakłady. Biorąc pod uwagę, że najpopularniejsza jest loteria lotto i najwięcej osób marzy właśnie o trafieniu szóstki, można oszacować, że na samego lotka mieszkańcy Podkarpacia mogą wydawać nawet  100 mln zł rocznie.

 Rozrywka i marzenie o szczęściu

- Największa wygrana jaką miałem, to była “szóstka” w multi lotku – mówi Bartłomiej Gotkowski z Rzeszowa. - Dostałem na urodziny od kolegi kupon ze skreślonymi na chybił trafił liczbami. Okazało się, że to wygrany kupon, 6 na 6 liczb trafionych. Wygrałem wtedy trochę ponad tysiąc złotych, był to świetny zastrzyk gotówki na urodziny. Fot. Wit Hadło

- Czasem puszczam kupon, ale nałogowcem na pewno nie jestem – żartuje Bartłomiej Gotkowski z Rzeszowa. – Jak większość ludzi najczęściej gram w lotka przy okazji kumulacji. Większe pieniądze do wygrania rozbudzają wyobraźnię i marzenie o wygranej – dodaje. – Zazwyczaj skreślam symboliczne dla mnie liczby, np. daty urodzin bliskich mi osób. Przy kumulacjach puszczam też jeden kupon na chybił trafił – zdradza nasz rozmówca.

Większość graczy tak właśnie traktuje zakłady Totalizatora Sportowego. Obstawiają od czasu do czasu i liczą na łut szczęścia. Jest też grupa, która zaczyna grać, kiedy pojawia się kumulacja i nadzieja na zgarnięcie naprawdę kilku lub kilkudziesięciu milionów złotych. Jest jednak grupa graczy nałogowych, uzależnionych od hazardu, także od loterii liczbowych.

Historia pesymistyczna

Pan Wiesław (lat 37) z okolic Rzeszowa, prosząc o anonimowość opowiedział nam swoją historię. – Zacząłem grać jako już dorosły mężczyzna, miałem pracę, żonę, syna i córkę. Najpierw sporadycznie puszczałem kupony na loteriach i w zakładach sportowych. Pojawiały się nawet małe wygrane, które tylko zwiększyły mój apetyt na grę – mówi pan Wiesław. – W pewnym momencie straciłem kontrolę, nie wiem kiedy zacząłem się zapożyczać i grać coraz częściej już nie tylko w loterie, bo adrenalina była zbyt mała. Odwiedzałem kasyno, przegrywałem pieniądze, wpadłem w długi, sprzedałem co miałem – przyznaje ze wstydem pan Wiesław. Dziś mężczyzna został sam, żona rozwiodła się z nim, stracił pracę, dorabia dorywczo, wisi nad nim komornik. – Mimo to, jak uda mi się coś zarobić na czarno, to i tak kupuję kupony, albo obstawiam zakłady – wiem, że to nałóg.

Historie optymistyczne

Historia Dużego Lotka jest pełna opowieści o zwycięzcach, którzy potrafią dzielić się szczęściem z innymi. Kupują sprzęt dla szpitali, wspomagają potrzebujących albo postanawiają zadbać o rozwój regionu. Na taki pomysł wpadł Zygmunt Rząp ze wsi Olszyny pod Szczytnem. Za wygrane w Dużym Lotku pieniądze założył Muzeum Mazurskie.

- Pomysł chodził mi po głowie od dawna. Jednak dopiero wygrana pozwoliła mi go zrealizować  – mówi pan Zygmunt. W muzeum gromadzi eksponaty, które mają przypominać o tradycjach i historii regionu. Krosna, meble, narzędzia rolnicze, garnki. Jego giełda staroci przyciąga coraz większe rzesze turystów.  – Cieszę się, że coś po mnie zostanie – dodaje.

Jednak hojni zwycięzcy zwykle wolą pozostać anonimowi. Dziesięć lat temu gazety w Wielkopolsce rozpisywały się o tajemniczym mieszkańcu Wyrzyska, który część pieniędzy z wygranej przeznaczył na karetkę pogotowia dla szpitala w swojej miejscowości. Inny gracz z Białegostoku, który także nigdy się nie ujawnił, przekazał kilkaset tysięcy złotych dla pogotowia i domów dziecka.

Znudzeni bogactwem

Dość ciekawy jest blog prowadzony przez Ewelinę. Nie ujawnia skąd pochodzi, opisuje tylko historię swojej rodziny. Jej ojciec wygrał w toto lotka kilka milionów złotych. Na początku był entuzjazm, szał zakupów i wyjazdów. Ewelina jednak opisuje jak szybko zapanowało w jej rodzinie znudzenie nowym domem, drogimi gadżetami i wynajętą służbą. Ewelina opisuje rozgoryczenie, nudę i konflikty rodzinne jakie wywołała w jej domu wygrana. Być może relacje te nie zostały spowodowane wygraną, a jedynie z powodu pieniędzy urosły. W każdym razie z blogu prowadzonego przez dziewczynę nie można wywnioskować, aby wygrana przyniosła komukolwiek szczęście.

Lotkowe systemy

Prawdopodobieństwo wygranej szóstki w lotka wynosi jeden do czternastu milionów. Widać stąd, że według matematycznego rachunku szansę na zwycięstwo są wręcz śmiesznie małe. Wielu graczy wierzy w systemy, szczęśliwe liczby, czy powtarzające się schematy. Jest to jednak zupełna abstrakacja. Każde losowanie jest całkowicie niezależne od wszystkich poprzednich i wszystkie liczby oraz ich kombinacje trzeba traktować jako jednakowo prawdopodobne. Gracze jednak wierzą w swoje systemy. – Dokładnie spisuję liczby z losowań i uważam, że pewne kombinacje się powtarzają – mówi jeden z graczy. – Pewne liczby się lubią i występują obok siebie w losowaniach – dodaje. Matematyk zapewne wyśmiałby takie spostrzeżenia. Jednak parafrazując poetę, nic nie poradzi mędrca szkiełko i oko na to, że chcemy być szczęśliwi i bogaci.

Czy wiesz, że…

1:14 milionów tyle wynosi prawdopodobieństwo wygranej w totolotka

2,4 miliardów złotych – tyle wyniósł roczny obrót Totalizatora Sportowego ze wszystkich prowadzonych gier

100 mln zł  szacunkowa kwota jaką mieszkańcy Podkarpacia przeznaczają na loterie liczbowe totalizatora sportowego

Artur Getler

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.