Wygarbowali skórę Garbarni, są liderem!

Dwa mecze na swoim stadionie, dwie wygrane - piłkarze Stali w bardzo dobrym stylu rozpoczęli nowy sezon.

II LIGA. Dwa mecze na swoim stadionie, dwie wygrane – piłkarze Stali w bardzo dobrym stylu rozpoczęli nowy sezon. W sobotę na mokrym i grząskim boisku pokonali krakowskiego beniaminka. Goście oprócz trzech bramek, stracili dwóch zawodników.

Dla Garbarni to była inauguracja ligi, bo w pierwszej kolejce pauzowała. Gdyby trafiła na słabszego rywala, może wypadłaby ona lepiej, a tak goście musieli przełknąć gorycz wysokiej porażki. – Trochę jesteśmy podłamani. Trzeba jednak szukać pozytywów, a te były. Zagraliśmy niezłe zawody, do momentu utraty drugiego gola, dążyliśmy do wyrównania. Początek mamy niezbyt udany, ale wierzę, że jeszcze się odkujemy – powiedział Bartłomiej Piszczek, obrońca Garbarni.

Goście w Rzeszowie pokazali się jako zespół nieźle skomponowany, ale nie nadający się specjalnie na grę na mokrym boisku. Szczególnie, gdy ma do czynienia z szybkimi rywalami. Obrońcy Garbarni to co prawda chłopy na schwał, ale szybkością, nie grzeszący. Doskonale to było widać na tle Wojciecha Krauzego, Dawida Floriana, a najbardziej gdy zaczynali się ścigać z Andreją Prokiciem. Gdy Serb się rozpędził, rywale mogli go tylko faulować, za co kilku obejrzało żółte kartki. Napastnik Stali i tak nie dał się powstrzymać, bo na początku meczu, uciekł rywalom i wyłożył piłkę Krauzemu do pustej bramki. – Bardzo lubię grać, gdy jest nasiąknięta murawa. Silniejsi fizycznie przeciwnicy wtedy za mną nie nadążają, a ja mogę skorzystać z tego, że umiem szybko biegać – przyznał Andreja.

Goście nie nadążyli też za Damianem Wolańskim, który „zarobił” czerwoną kartkę dla Eremii, rzut wolny, po którym kapitalną bramkę zdobył Tomasz Margol i wreszcie zaliczył asystę przy bramce Prokicia. Dodać należy, że dwukrotnie świetnymi podaniami, obsłużył go Wojciech Reiman.

Na wysoką notę w szeregach Stali zasłużył też Tomasz Wietecha. Zanim jego koledzy w końcowce rozbili rywala, bramkarz naszej drużyny popisał się dwoma kapitalnymi paradami. W pierwszej połowie obronił soczyste uderzenie Pluty. Po zmianie stron, sparował strzał Marcina Siedlarza, gdy wydawało się, że gol paść musi. Czyżby pana Tomka tak zmobilizowało przyjście do Rzeszowa Jakuba Giertla, który stanowi dla niego bardzo mocną konkurencję?

Jeśli ktoś zawiódł w szeregach Stali, to był to Konrad Maca. Młody napastnik zmarnował dwie znakomite okazje, ogólnie prezentował się przeciętnie. Trener Szymański bronił swojego podopiecznego. – Konrad późno wrócił z wakacji, trenował w sumie tylko tydzień. To teraz widać, ale na pewno nie zapomniał jak się strzela bramki. Popracujemy z nim indywidualnie na treningach i znów będzie trafiał – obiecał szkoleniowiec Stali.

Piotr Pezdan
STAL 3
GARBARNIA 0
(1-0)
1-0 Krauze (5.)
2-0 Margol (84.)
3-0 Prokić (90.)

STAL: Wietecha – Hus (89. Drożdżal), Czarny, Duda (87. Słomian), Zaborowski, Krauze (80. Wolański), Margol, Reiman, Florian, Maca (67. Krzysztoń), Prokic.

GARBARNIA: Żylski – Pluta, Piszczek, Haxhijaj, Marcin Siedlarz, Mateusz Siedlarz, Sepioł, Kalemba (68. Kasprzak), Rado, Leszczak (68. Chodźko), Praciak.

Sędziował Marcin Muszyński (Łódź). Żółte kartki: Prokić, Florian, Reiman oraz Mateusz Siedlarz, Marcin Siedlarz, Pluta, Piszczek. Czerwone kartki: Pluta (70. druga żółta), Haxhijaj (83. faul taktyczny). Widzów 500.

do “Wygarbowali skórę Garbarni, są liderem!”

  1. bugaj

    hej pazdanie maca jeszcze bedzie strzelal troche spokoju bo po jednym meczu go skreslacie a co do balona to gra na rownym bardzo dobrym poziomie odkad przyszedl tak ze czemu mialo byc teraz inaczej ?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.