Wyjątkowa akcja w Kolbuszowej

– Zależy nam, żeby nasza akcja bezpieczna i skoordynowana. Nie chcemy, żeby ktoś próbował ugrać na niej jakiś kapitał polityczny bądź żeby wydarzyło się jakieś oszustwo. Będziemy tego pilnować – mówią Joanna Procak i Karol Wesołowski. Fot. Paweł Galek

KOLBUSZOWA. Młodzi mieszkańcy miasta ryzykując swoje zdrowie i życie, organizują pomoc najbardziej zagrożonym koronawirusem.

W czasach pandemii grupa mieszkańców Kolbuszowej nie zamierza siedzieć obojętnie w domach, tylko organizuje bezpłatną pomoc osobom, które są najbardziej narażone na działanie koronawirusa. Chodzi oczywiście o ludzi starszych, schorowanych i niedołężnych. – Chcemy robić im zakupy, pójść do apteki czy wyprowadzić psa. Cieszy, że przyłącza się do nas coraz więcej wolontariuszy – podkreśla Karol Wesołowski. 

Choć koronawirus oficjalnie nie dotarł (jeszcze?) do Kolbuszowej, to wielu, głównie starszych i schorowanych mieszkańców miasta od wielu dni nie wychodzi ze swoich domów. Z myślą o nich zawiązała się właśnie inicjatywa sąsiedzkiej pomocy.

„Możemy pójść do sklepu i apteki”

Spotkaliśmy się z liderami tego przedsięwzięcia. – Sytuacja w Kolbuszowej jest na razie stabilna, ale z czasem mogą mieć miejsce różne sytuacje. Nie możemy pozwolić sobie na bycie nieprzygotowanym do tego – mówi nam Karol Wesołowski, przewodniczący Zarządu Osiedla nr 2. – Rozmawiałem z harcerzami. Oni są chętni, by nam pomóc. To samo zadeklarował Caritas oraz miejska pomoc społeczna, z którą także jestem w stałym kontakcie.

– Nam nie chodzi o ludzi najuboższych, ale przede wszystkim o seniorów i osoby, które chorują przewlekle. Możemy pójść im do apteki czy sklepu i kupić najpotrzebniejsze rzeczy. Wyprowadzimy też na spacer psa. Jak wspomniałem, będą pomagać nam harcerze, ale będą to osoby dorosłe, bo nie chcemy brać odpowiedzialności za dzieci. Każdego kto chce pomóc, proszę o telefon pod nr 661894439, jestem też dostępny na Facebooku – zaznacza.

„Trzeba działać już teraz”

– Jeśli uda nam się zebrać odpowiednią liczbę wolontariuszy, na początku ustalimy, który z nich będzie miał kontakt z danym seniorem. Żeby nie było tak, że do jednej osoby przychodzi kilku wolontariuszy. Jeden człowiek odwiedzi maksymalnie 2-3 domy. Ważne będzie również to, żeby wolontariusze nie mieli kontaktu ze sobą. Każdy z nas będzie musiał mieć także legitymację. Będą to osoby potwierdzone telefonicznie z danym seniorem. Jest to o tyle ważne, że na kanwie tego co robimy może pojawić się sporo oszustów – podkreśla. 

W akcji bierze udział również Joanna Procak: – Dlaczego zdecydowałam się pomóc? Jestem z natury osobą empatyczną. Dodatkowo pracowałam w ośrodku pomocy społecznej, w związku z tym znam potrzeby mieszkańców – tłumaczy swoje zaangażowanie. – Wydaje mi się, że pomoc powinniśmy zorganizować jak najwcześniej – nie wtedy, kiedy będzie bardzo źle, tylko teraz, żeby ograniczyć możliwość zachorowania przez osoby starsze.

„Problemy natury prawnej”

– Cały czas zastanawiamy się nad formą naszej pomocy – nie kryje. – Napotykamy na problemy natury prawnej. Przepisy RODO już na wstępie ograniczają nam możliwość dotarcia do osób potrzebujących. Chcemy też ograniczyć do minimum kontakt z osobą, której będziemy pomagać. Nasza akcja nie może być zagrożeniem zarówno dla nas, jak i dla ludzi, którym pomagamy. Jeżeli dana osoba ma podejrzenia wobec siebie, nie powinna prosić nas o pomoc. Innym problemem jest sposób regulowania płatności. Myślę, że jednak damy radę. 

Kontaktujemy się z mieszkańcami na razie poprzez portale społecznościowe. Ktoś powie, że starsze osoby z tego nie korzystają. Jednak użytkownicy tych mediów znają starsze osoby i mogą nam pomóc w dotarciu do nich. I do takich ludzi apelujemy: jeżeli wasz sąsiad bądź znajomy potrzebuje pomocy, prosimy, zgłoście nam taką osobę – dodaje Joanna Procak.

Paweł Galek

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o