Wyłonili półfinalistów. FILM

Fot. Paweł Bialic

SPORTY WALKI. MMA. Rzeszowianin Szymon Bajor w czwórce najlepszych zawodników Carphatian Primus Belt.

Sporym niedosytem zakończył się piątkowy ćwierćfinałowy turniej Carphatian Primus Belt. Z zaplanowanych czterech walk odbyły się tylko trzy, w tym jedna została przerwana w dosyć kontrowersyjnych okolicznościach po niespełna minucie. W meczu Polska – Węgry biało-czerwoni wygrali 4-1.
Piątkowa gala w rzeszowskiej hali na Podpromiu była już drugim etapem Carphatian Primus Belt. O dużym pechu może mówić Norbert Piskorski, który w ogóle nie dotarł do Rzeszowa. – Szkoda, że tak się stało. Awans do najlepszej czwórki z pewnością cieszy, ale na pewno wolałbym go uzyskać po walce – mówił zawodnik Spartakusa Rzeszów, Szymon Bajor. Oprócz niego do półfinałów awansowali: Marcin Tybura, Karol Celiński i Michał Andryszak.

Odklepał, nie odklepał?
Z trzech pozostałych walk największe zainteresowanie… wzbudziła ta najkrótsza. Pojedynek Marcina Zontka z Michałem Andryszakiem został przerwany po niespełna minucie przez sędziego, zdaniem którego Zontka poddał walkę. – Nie mam we wsi, że klepnąłem! Jestem zły, że walka zakończyła się w ten sposób. Sędzia ewidentnie się pomylił – mówił tuż po zakończeniu przegranego pojedynku wściekły Zontka. – Byłem przekonany, że Marcin “odklepał” i dlatego przerwałem walkę. Dla mnie najważniejsze jest zdrowie zawodników, a trzeba pamiętać, że podczas ostatniej walki Marcin stracił przytomność. Tym razem nie chciałem do tego dopuścić i przerwałem walkę – tłumaczył się ze swojej decyzji sędzia Damian Grabowski.

Emocji nie brakowało w pojedynku Białorusina Wasilija Kachana z jednym z głównym kandydatów do wywalczenia tytułu Króla Karpat, Karolem Celińskim. W pierwszej rundzie Polak był w opałach i wydawało się, że jego masywny rywal jest na najlepszej drodze do odniesienia zwycięstwa i awansu do półfinału. Nic z tych rzeczy! Nasz zawodnik przetrwał napór przeciwnika, a w drugiej rundzie sam zaczął dyktować warunki i ostatecznie zmusił Białorusina do poddania się. Równie efektownie wyglądała walka inaugurująca ćwierćfinałowy turniej Carphatian Primus Belt, w której Marcin Tybra zmierzył się z Andrzejem Koseckim. Pojedynek o dziwo lepiej rozpoczął ten drugi, który od pierwszych sekund z dużym impetem ruszył na rywala. Jednak za Tyburą przemawiało doświadczenie, które z czasem dało znać o sobie i ostatecznie pojedynek przez duszenie zza pleców wygrał reprezentant United Gym.

Półfinałowy turniej Carphatian Primus Belt odbędzie się prawdopodobnie w Nowym Sączy. Wielki finał zaplanowano w Rzeszowie na jesień tego roku.

“Bratanki” bez szans
Za nim doszło do ćwierćfinałowych walk Carphatian Primus Belt, polska reprezentacja zmierzyła się z Węgrami. Biało-czerwoni zwycięstwo zapewnili sobie już po 4. walce, w której Wiktor Sobczyk pokonał Gyorgy Dologa. – Dziękujemy publiczności za doping. Bardzo zależało nam, aby pokazać się z dobrej strony i wygrać ten mecz. Udało nam to się zrealizować, więc wszyscy jesteśmy zadowoleni – mówił Sobczyk. Jego zdaniem kluczem do zwycięstwa w całym spotkaniu była walka w parterze, w której nasi zawodnicy prezentowali się zdecydowanie lepiej od rywali. Węgrzy jedyny punkt zdobyli w pojedynku nr 3, w którym Martin Kalucz przez duszenie w I rundzie pokonał Grzegorza Lipskiego.

Marcin Jeżowski



Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.