Wyniki rekrutacji do szkół średnich

12 lipca szkoły ogłosiły listy przyjętych oraz liczbę wolnych miejsc. Fot Wit Hadło

PODKARPACIE. Wielki ból głowy absolwentów podstawówek i gimnazjów, ich rodziców, szkół, także samorządów, czyli…

Ta rekrutacja z pewnością przejdzie do historii. Dwa roczniki, podwójna liczba klas i usilne starania samorządów oraz szkół, żeby wszystkim absolwentom szkół podstawowych i gimnazjów zapewnić miejsca. – W dalszym ciągu mamy ponad 4 tysiące miejsc dla uczniów na podbudowie szkoły podstawowej i 4300 na podbudowie gimnazjum – zapewnia Podkarpacka Kurator Oświaty. Tymczasem rodzice i nauczyciele mówią o niespełnionych marzeniach, rozczarowaniach i mnożących się odwołaniach…

– W tym roku było dużo więcej pracy niż w ubiegłych latach. Wynika to oczywiście z tego, że uruchomiliśmy więcej klas, ale też w tym roku było wyjątkowo dużo odwołań. Każde wiąże się z rozmową z uczniem czy rodzicem, rozpatrzeniem pisma, analizą wszystkich dokumentów  i porównaniem ich z innymi odwołaniami – tłumaczy Marta Wójcik-Czerwińska, przewodnicząca komisji rekrutacyjnej w Akademickim Liceum Ogólnokształcącym w Rzeszowie. – Dodatkowo stworzyliśmy ranking kandydatów, którzy się odwoływali, bo jeśli mieli taką samą liczbę punktów, musieliśmy brać pod uwagę również inne kryteria – zaznacza.

Niestety, pojawiali się rodzice żalący się, że ich dzieci nigdzie się nie dostały. I wcale nie musieli mieć niskiej punktacji. – O ile w poprzednich latach nie było takiej sytuacji, żeby uczeń z całkiem dobrymi wynikami i ładnym świadectwem nie dostał się nigdzie, to w tym owszem- zauważa wicedyrektor ALO. – Bywa też tak, że ktoś dostał się do szkoły, do której tak naprawdę nie chce iść. Nasza albo jakaś inna była tą wymarzoną, ale tam się nie udało.  Ciągle dostajemy telefony z pytaniami, czy zwolniło się miejsce. Podejrzewam, że wszędzie tak jest – przyznaje. Rodzice są wyrozumiali i nie mają pretensji do szkół, ale też nie kryją emocji. – Jeden z uczniów miał 140 pkt na 200 i dostał się z odwołania. Do klasy, do której aplikował, zabrakło mu 1 czy nawet 0,7 pkt. Jego mama dzwoniła codziennie, pytając czy pojawiło się miejsce. Gdy tak się stało, popłakała się z radości – opowiada nauczycielka.

W tym roku dużo więcej osób składa też podania o przyjęcie do miejsc, których w ogóle nie brali pod uwagę podczas rekrutacji. – Rodzice telefonują do różnych szkół i pytają, czy jest jakiekolwiek miejsce. Niektórzy są już zrezygnowani – twierdzi Marta Wójcik-Czerwińska. Ja mówi, opisywane sytuacje zawsze miały miejsce, ale podczas tegorocznej rekrutacji zdarzały się znacznie częściej.

Podkarpacka Kurator Oświaty, Małgorzata Rauch, zapewnia, że każdy z absolwentów ma zapewnione miejsce w szkole średniej.

Absolwenci stawiali na licea

Kuratorium zapewnia, że nikt nie zostanie bez klasy. – Dla wszystkich uczniów w szkołach są miejsca, bo wszystkie samorządy zadbały o to, żeby było ich więcej. W dalszym ciągu mamy ponad 4 tysiące miejsc jest dla uczniów na podbudowie szkoły podstawowej i 4300 na podbudowie gimnazjum- wylicza Małgorzata Rauch, Podkarpacki Kurator Oświaty. –  W sumie jednych i drugich absolwentów mieliśmy około 41 tysięcy. Stąd gotowość województwa do przyjęcia była większa niż uczniów – dodaje. Jak mówi dla absolwentów szkół podstawowych przygotowano 27208 miejsc, w tym w liceach – 9187, technikach – 12240, szkołach branżowych – 5730 i w szkołach przysposabiających do pracy – 51. Dla absolwentów gimnazjów łącznie zorganizowano 26 982 miejsca. W liceach – 9265, technikach – 12 113, branżówkach – 5543.

Z analiz kuratorium wynika, iż po szkole podstawowej 46 proc. uczniów deklarowało naukę w liceum, 44 proc. w technikum, a nieco ponad 10 proc. – w szkole branżowej. Absolwenci gimnazjów wybierali bardzo podobnie.

„Dla wszystkich starczy miejsc”

W Rzeszowie nie ma konkretnych danych o liczbie uczniów, którzy nie dostali się do żadnej z wybranych szkół. – Zestawiamy ze sobą informacje o zakwalifikowanych i przyjętych i ta liczba jest zbieżna. Wynosi blisko 7 tysięcy. Natomiast kandydatów mieliśmy ponad 8 tysięcy, więc ok 1,2 tys. to osoby  niezakwalifikowane. Z tego 300 to mieszkańcy Rzeszowa – informuje Zbigniew Bury, dyrektor wydziału edukacji w UM w Rzeszowie. System tego „nie powie”, ale z rozmów z dyrektorami szkół wynika, że ci, którzy byli spoza miasta przeważnie wracali do swoich miejscowości. Samorząd nadal ma jednak miejsca dla rzeszowian. Ich liczba odpowiada liczbie osób niezakwalifikowanych. Absolwenci mogą jeszcze walczyć o pojedyncze miejsca w liceach, technikach i szkołach branżowych. Dodatkowo będzie 6 nowych oddziałów (po 3 po podstawówce i gimnazjum). Cztery planowane są w LO Nr XII, a dwa w LO Nr 10, które znajduje się w Zespole Kształcenia Ustawicznego.

– U nas większych problemów nie ma i dla wszystkich wystarczy miejsc – deklaruje Marietta Mateja-Nowak z biura prasowego UM w Mielcu. – Z danych, które otrzymałam ze starostwa, wynika, że dziś [red. rozmowa z piątku] w powiecie ok. 20-30 uczniów zostaje bez szkoły średniej. To są przypadki osób, które nie uzyskały odpowiedniej liczby punktów, a nie z braku miejsca – zaznacza

– Wszyscy uczniowie, którzy ukończyli szkołę podstawową i gimnazjum mają zapewnione miejsce w szkole średniej. Pytanie, czy dostaną się do wymarzonego liceum, bo o tym decyzją inne względy, choćby świadectwo – zaznacza Agata Czereba z wydziału promocji i kultury UM Przemyśla. Czy są jeszcze absolwenci, którzy nigdzie się nie dostali? – Prawdopodobnie u nas nie ma takich osób – mówi Agata Czereba.

– W powiecie przemyskim mamy tylko dwie szkoły w Nienadowej i Dubiecku. Nabór cały czas trwa i jest zainteresowanie uczniów. Ci, którzy nie dostali się do placówek w Przemyślu dzwonią do naszych szkół i składają dokumenty. W dalszym ciągu oferujemy miejsca – zapewnia Wioletta Fil z wydziału edukacji w przemyskim starostwie.

Szanse na dostanie się do jakiejś placówki może i są, ale czy najlepsi mogą jeszcze liczyć na miejsce w tzw. „topowych” szkołach, zwłaszcza w Rzeszowie? –  Uczeń np. z 150 pkt., który się nie dostał, może złożyć odwołanie i porozmawiać z dyrektorem. Wtedy w jego gestii pozostaje, czy „złamałby” umowę między nami, że klasa ma liczyć 34 osoby i przyjąłby taką osobę – wyjaśnia dyr. Zbigniew Bury.

Wioletta Kruk

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
emigrant na stale Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
emigrant na stale
Gość
emigrant na stale

Na zachodzie uczniowie ida uczyc sie zawodu bezposrednio do zakladu pracy.
Uczniowie pracuja zarabiaja i jeden dzien w tygodniu maja wyklady w szkole z potrzebnych przedmiotow zawodowych. Po co murazowi czy spawaczowi matura ? Tacy uczniowie zarabiaja duzo wiecej od tych co chodzili do szkoly a zadnego zawodu nie maja i smieja sie z glupich bo wyksztalconych.
Przed wojna nazywalo sie w Polsce ze ida „do terminu”.