Wypadek ukraińskiego autokaru

JAROSŁAW. Zginął 43-letni mężczyzna, troje pasażerów zostało ciężko rannych

Śliska nawierzchnia jezdni i nieuwaga kierowcy autokaru doprowadziły do tragedii. Ukraiński autobus wypadł z drogi na nasypie przewrócił się na bok. Jeden pasażer zginął na miejscu. Do szpitali przewieziono 22 osoby. Na szczęście większość rannych odniosła tylko powierzchowne obrażenia.

Do wypadku doszło w poniedziałek, 31 stycznia, na granicy Jarosławia i Tywonii, w miejscu, w którym trwa budowa wjazdu z drogi krajowej nr 4 na obwodnicę. Ostry zakręt w prawo najprawdopodobniej zaskoczył kierowcę ukraińskiego autobusu jadącego Rachowa (południowo-zachodnia Ukraina przy granicy z Rumunią) do Liberca (Słowacja). Podrózowało nim 37 pasażerów i dwóch kierowców.

Autobus przejechał na przeciwny pas ruchu, przebił przodem barierę ochronna i przewrócił się na lewy bok. Tył autokaru zsunął się z 3-metrowego nasypu. Lewy tylny róg dachu z dużą siłą uderzył w brzeg rogu i został zgnieciony. Siedzący w tej części pasażer poniósł śmierć.

- Poważniejsze obrażanie odniosła ośmioletnia dziewczynka, która przebywa na leczeniu w szpitalu w Przemyślu – informuje asp. Marta Gałuszka, oficer prasowy jarosławskiej policji.- Dwóch pozostałych rannych mężczyzn w wieku 31 i 32 lata przewieziono do szpitali w Jarosławiu i w Przeworsku. Pozostali ranni po opatrzeniu przez lekarzy zostali umieszczeni w hotelu w Jarosławiu. Tam też odwieziono 16 osób, które z wypadku wyszły bez szwanku.

- Zapewniliśmy pełną pomoc i opiekę wszystkim ofiarom wypadku – mówi Marta Gałuszka. – Obywatele Ukrainy otrzymali posiłki i nocleg. Jeszcze w nocy ukraiński przewoźnik podstawił drugi autokar. Jednak dopiero wczoraj przed południem podróżnym zostały wydane bagaże wydobyte z rozbitego autobusu i zabezpieczone przez służby ratunkowe.

Policyjni dochodzeniowcy zabezpieczyli wszystkie ślady na miejscu wypadku. na ich podstawie biegli ustalą przebieg i przyczyny tragedii. Ze wstępnych ustaleń wynika, że na prawidłowo oznakowanym odcinku przebudowywanej drogi kierowca nie dostosował prędkości do rzeczywistych warunków jazdy. Mgła i gwałtowny spadek temperatury wieczorem sprawiały, że nawierzchnie jezdni były śliskie.

Z prognoz synoptyków wynika, że w najbliższych dniach może się utrzymać podobny typ pogody. Czarne nawierzchnie jezdni wyglądają sucho i przyczepnie. Jednak zwłaszcza wieczorami i nad ranem nawet na głównych drogach może być bardzo ślisko. Kierowca przekonuje się o tym dopiero w momencie raptownego skrętu lub ostrego hamowania i traci panowanie nad pojazdem.

Krzysztof Rokosz

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.