Wypalają albo zamrażają fragment serca

Podczas ablacji pacjent jest przytomny, pozostaje w znieczuleniu miejscowym. Jego parametry życiowe są pod stałym nadzorem zespołu operującego. Fot. Autor

PODKARPACIE. Kolejna, czwarta placówka w regionie  zaczęła wykonywać trudny technicznie zabieg ablacji serca.

Do grona placówek przeprowadzających zabiegi ablacji, Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie, NZOZ LuxMed w Rzeszowie oraz Wojewódzkiego Szpitala w Przemyślu  dołączyło Podkarpackie Centrum Interwencji Sercowo-Naczyniowych NZOZ w Sanoku, w którym kilka dni temu przeprowadzono zabieg ablacji u trzech pacjentek, które miały napadowe częstoskurcze.

Zarówno zbyt wolne jak i zbyt szybkie rytmy mogą powodować istotne zaburzenia w przepływie odpowiednich ilości krwi skutkujące dysfunkcją różnych narządów, przy czym najbardziej wrażliwa jest na nie tkanka mózgowa. Dochodzi więc do zawrotów głowy, zaburzeń pamięci, zasłabnięć, całkowitych utrat przytomności, a w skrajnych sytuacjach do nagłego zgonu sercowego – mówi dr n. med. Marian Futyma, specjalista chorób wewnętrznych, kardiolog z NZOZ LuxMed w Rzeszowie.

Można wypalić, można wymrozić

Jednym z najskuteczniejszych sposobów leczenia nierytmiczności serca jest ablacja, czyli zniszczenie podłoża arytmii. Zabieg ablacji może być wykonany przy pomocy fal elektromagnetycznych wysokiej częstotliwości (podczas zabiegu niszczony jest prądem, fragment tkanki serca, który ma działanie arytmogenne) lub niskich temperatur (krioablacja). Polega na wprowadzeniu poprzez nakłucie żyły udowej (niekiedy stosowany jest dostęp poprzez żyłę podobojczykową, szyjną lub tętnicę udową) i wprowadzenie do serca elastycznych sond zakończonych elektrodami. Ablacja ma wysoką skuteczność (nierzadko 90-95 proc.). Zaletą zabiegów jest krótki okres hospitalizacji (1-2 doby) i rekonwalescencji, większa poprawa jakości życia w porównaniu z farmakoterapią.

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.