Wziąć tura za rogi

Stal Mielec triumfująca. Obyśmy oglądali takie obrazki dziś wieczorem w Chojnicach. Fot. Marta Badowska (stalmielec.com)

Stal Mielec triumfująca. Obyśmy oglądali takie obrazki dziś wieczorem w Chojnicach. Fot. Marta Badowska (stalmielec.com)

PIŁKA NOŻNA. NICE I LIGA. Chojniczanka wygrała wiosną zaledwie 2 z pięciu meczów u siebie. To podpowiedź dla piłkarzy z Mielca.

- Musimy przywieźć z Chojnic jakieś punkty. Moja drużyna jest w formie i zdaje sobie sprawę, że przed nami jeden z najważniejszych meczów – mówi Zbigniew Smółka, trener Stali, którą w środę wieczorem czeka zadanie niełatwe, ale wykonalne.

Zimą w 40-tysięcznym mieście na Kaszubach dominował temat piłki nożnej i pierwszego w historii klubu awansu do ekstraklasy. Założona w 1930 roku Chojniczanka była liderem Nice I ligi, nad piątą w tabeli Stalą miała 4 punkty przewagi. Po 29 kolejkach obie drużyny zgromadziły po 47 punktów, ale to mielczanie są wyżej. Oni w rundzie rewanżowej są skuteczniejsi, na boisko wyjdą też w dużo lepszych nastrojach. Kilka dni temu rozbili Wigry Suwałki 3-0, natomiast Chojniczanka poległa 0-3 w Łęcznej. – Powiedzmy to sobie jasno i wyraźnie: zagraliśmy tragicznie. Jesteśmy mężczyznami, nie będziemy się pieścić, tylko zabierajmy się do pracy! Już w środę nadarzy się okazja do rehabilitacji – podkreślał Krzysztof Brede, opiekun drużyny z Pomorza.

Zbigniew Smółka zdaje sobie sprawę, że jego zespół trafia na zranionego… tura (to zwierzę jest symbolem miasta i klubu) i zapewne kości będą trzeszczeć. – Chojniczanka jest wściekła, więc szykujemy się na trudne spotkanie. Moi zawodnicy w niedzielę otrzymali wolne, żeby mogli wyczyścić umysły. W poniedziałek mieliśmy intensywne zajęcia, podczas których widziałem wielką jakość. Jesteśmy dobrze przygotowani i gotowi na walkę – zapowiedział.

W podobnym tonie wypowiadał się środkowy pomocnik Tomasz Swędrowski, jeden z bohaterów ostatniej wiktorii. – Zwycięstwo nad Wigrami dodało nam skrzydeł. W Chojnicach też chcemy zdobyć trzy punkty. Motorycznie wyglądamy bardzo dobrze, mecze co trzy dni nam nie przeszkadzają. Kadra jest szeroka, wszyscy prezentują zbliżony poziom, więc można być optymistą – przekonuje.

W poprzednim sezonie Chojniczanka nie wykorzystała szansy i awans przeszedł jej koło nosa. Finiszowała na 5 miejscu, od ekstraklasy dzieliły ją 2 punkty. W tym roku piłkarze Krzysztofa Brede w 10 meczach uzbierali 12 punktów – mało jak na zespół o wysokich aspiracjach i mocnym składzie. Radosław Janukiewicz, Hubert Wołąkiewicz, Jakub Biskup, Krzysztof Danielewicz, Paweł Zawistowski, Maciej Górski, Tomasz Mikołajczak – oni wszyscy poznali już smak ekstraklasy, a to bynajmniej nie koniec listy. Dlatego aż dziw bierze, że tak doświadczona ekipa nie potrafi wykorzystać atutu własnego boiska. Z pięciu wiosennych meczów Chojniczanka wygrała tylko dwa. Przegrała u siebie z Rakowem, GKS-em Katowice i Zagłębiem. To podpowiedź dla Stali, która zapewne nie będzie tak odważna jak przy Solskiego, tylko poczeka cierpliwie na swoją szansę. Dla mielczan remis nie byłby złym wynikiem, bo też pamiętajmy, że biało-niebiescy jeszcze nigdy Chojniczance do skóry się nie dobrali. W poprzednim sezonie dwukrotnie z nią przegrali, a jesienią 2017 roku prowadzili po golu Mateusza Gancarczyka, ale znów musieli uznać wyższość rywala, który zwyciężył 2-1.

CHOJNICZANKA – STAL M.
środa, godz. 20

Kamil Lech

Skomentuj

Uważaj, co piszesz. W Internecie nie jesteś anonimowy!

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.