Z Chińczykami jak po grudzie

Po polsku, chlebem i solą witano rok temu chińskiego pracodawcę w Hucie Stalowa Wola. Z tamtych czasów zostały już tylko miłe wspomnienia. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Negocjacje polsko-chińskie utknęły w miejscu. Związkowcy zawsze mogą zastrajkować, ale sami się obawiają, czy to nie pogorszy sprawy.

Negocjacje związkowców z szefostwem LiuGong Machinery Poland nie ruszyły z miejsca. Nie pomagają negocjacje wicemarszałka Zygmunta Cholewińskiego. Obie strony zapewniają o dobrej woli, ale gdy dochodzi do konkretów, czyli rozmów o pieniądzach, Chińczycy rozkładają ręce. Niektóre ze związkowych postulatów straciły aktualność.

Związkowcy domagają się m.in. wypłacenia premii świątecznej dla całej załogi. Chodzi o premię z okazji świąt Bożego Narodzenia, a za chwilę będą kolejne święta. O premii wielkanocnej już nikt nie mówi.

Będą podwyżki, gdy będzie zysk
Podłożem sporu związkowców z chińskim pracodawcą było złe potraktowanie ok. 220 osób zatrudnionych w LMP na czas określony. Po prostu Huta Stalowa Wola oddała część swojej załogi do pracy w chińskiej firmie na czas rozruchu tej drugiej. Chińczycy stoją na stanowisku, że ci ludzie są tylko „wypożyczeni” i nie należą im się dodatki czy podwyżki. W tzw. pakiecie socjalnym, który związki zawodowe podpisały z LiuGong, zanim ten kupił cywilną część HSW, jest mowa np. o 3-procentowej podwyżce co roku. Związkowcy rozumieją, że dotyczy to wszystkich pracujących dla LMP, chiński pracodawca pojmuje to inaczej.

- Czasami odnoszę wrażenie, że nie wszyscy siedzący przy stole wiedzą, o czym jest rozmowa – mówi Henryk Szostak, przewodniczący zakładowej „S”. Cholewiński próbuje jednoczyć strony, nie biorąc za to pieniędzy, co uczyniłby negocjator przysłany przez rząd. Związkowcy i LMP zgodzili się na jego mediacje, bo obu stronom jest znany. Chińczycy szanują go, ale ustalenie spotkania z nimi jest trudne.

- Gdy ma dojść do jakiegoś spotkania, zaraz okazuje się, że któryś z pracodawców musiał wyjechać. Nie wiemy, czy to przypadkiem nie jest taktyka – usłyszeliśmy od jednego ze związkowców. Taktyką nie jest powoływanie się szefostwa LMP na niską sprzedaż. Chińczycy zakładali, że bez problemu będą sprzedawać koparki i spychacze, a tymczasem rynek się załamał. – Nie ma sprzedaży, to nie ma pieniędzy na podwyżki i premie – jasno stawiają sprawę nowi pracodawcy przeszło tysięcznej załogi LMP.

jam

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.