Z dużej chmury mały deszcz, czyli “huczne” otwarcie okrągłej kładki

W sobotę mieszkańcy po raz pierwszy przeszli po okrągłej kładce. Sama impreza jednak nie zachwyciła. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Zapowiadana od dawna impreza wcale nie zachwyciła.

– Konstrukcja okrągłej kładki przypomina budowę pięknej kobiety – mówił podczas otwarcia prezydent Tadeusz Ferenc. – Że co? – słychać było skonsternowanych wypowiedzią słuchaczy. Niedługo po godz. 15, rozczarowani hucznie zapowiadaną na plakatach i ulotkach imprezą, mieszkańcy ruszyli do domów.

ZDJĘCIA Z OTWARCIA

Około 400 osób, które w sobotę o godz. 14 celowo, lub częściej przypadkiem zgromadziło się w rejonie al. Piłsudskiego, liczyło na wielkie widowisko. Wszakże już od dawna Ratusz zapowiadał wartą przybycia nań uroczystość otwarcia okrągłej budowli. – Miała być huczna impreza, a jedyny huk to jest z głośników – komentowali mieszkańcy. – A ta kładka, to wygląda jakby była niedokończona. Winda to surowy beton przykryty szkłem – mówili.

Szału nie było
Uroczystość rozpoczęła się z kilkunastominutowym opóźnieniem. Z głośników dał się słyszeć donośny głos narratora, któremu wtórowała muzyka rodem z filmów grozy. “Od wieków ruch jest piękny…” mówił męski głos, gdy pod kładkę nadjechały trzy jaguary. Wysiadły z nich trzy filigranowe dziewczynki, akrobatki z tria ETC Rzeszów, które na podwieszonych pod konstrukcją szarfach zaprezentowały układ. Niedługo później na kładkę wkroczyły modelki prezentujące kolekcję młodej rzeszowskiej projektantki. Nie wiadomo czy to energetyczna muzyka będąca tłem pokazu, widok pań, czy może najzwyczajniej w świecie przeszywające zimno sprawiło, że dwie osoby z licznie zgromadzonych przedstawicieli władz zaczęły klaskać w dłonie.

Tuż po pokazie głos zabrał prezydent Ferenc, który wyrecytował hymn pochwalny na cześć siebie i miasta oraz podzielił się z mieszkańcami swoim niezrozumiałym skojarzeniem dotyczącym konstrukcji budowli. Kilka słów na temat inwestycji dopowiedziały jeszcze Anna Kowalska, wicemarszałek województwa i Małgorzata Chomycz-Śmigielska, wojewoda podkarpacki.

Gdy kładka została poświęcona, mieszkańcy dostąpili zaszczytu przecięcia oplatającej konstrukcję czerwonej wstęgi, której skrawek… mogli zabrać do domów. Kawałki wstążki lądowały jednak w koszach, na ulicy, rzadziej w kieszeniach płaszczy zgromadzonych. Po przecięciu nastąpiło uroczyste “przedeptanie” kładki, podczas którego oficjalni goście oraz mieszkańcy mogli przemaszerować po kładce pod prezydenckim przewodem. O godz. 15 ruch na al. Piłsudskiego powrócił. – I warto niby było na pół dnia zamykać ulicę i paraliżować ruch w mieście? – zastanawiali się wracający do domów mieszkańcy.

Katarzyna Szczyrek

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.